Dawid

admin czwartek, 15 maja, 2014 With Brak komentarzy

Brytan nr 8 - DawidJak tu nie wierzyć w przekazywanie fal naszych uczuć. Ta, była falą rozpaczy. 5 lipca o godzinie 15.00 w niezrozumiały sposób znalazłem się sam pod Pochylcem usiłując znaleźć jakąś możliwość wspinania w ten upalny dzień. Żar lejący się z nieba stworzył pustki pod ścianami. Siedząc pod tą wywieszoną skałą wybiegałem myślami do chmurnych szczytów Tatr, wierząc, że jest to jedyne w tym momencie miejsce, w którym można by znaleźć trochę chłodu. Samotność tej chwili rezonowała z dziwnym niepokojem, który kazał mi wejść bez sensu na szczyt sąsiedniej skały. Gapiłem się zlany potem w bezruch powietrza usiłując, zaniepokojony, odczytać kod niesiony przez przeznaczenie. Czepiłem się ostatniej szansy i pojechałem jeszcze do Podzamcza. Potworna burza tocząca swą siłę stalowymi chmurami zagrodziła mi w czasie powrotu drogę łamiąc przed samochodem ogromne drzewo. Czułem jeszcze w palcach ciepło płyty na Gołębniku i radość z sukcesu na “Ommadawn”, kiedy przepychałem w deszczu zwaloną kłodę. Wokół tańczyły złe ognie władców gór i przestrzeni. Wiedziałem już, że w domu na “sekretarce” czeka na mnie hiobowa wieść: “Mówi Krzysiek Zieliński. Dzwonię z Betlejemki…Wydarzył się wypadek. Dawid nie żyje…”.

Zachodnia ściana Kościelca. Godzina, około 15.00. Dawid usiłuje odhaczyć ostatni wyciąg na drodze Wolfa. W kluczowym miejscu łapie się jednak haka i wraca na stanowisko aby spróbować przejść sekwencję jeszcze raz w czystym stylu. Kilka metrów nad stanowiskiem, obciąża ponownie duże chwyty na filarku. Ogromny blok skalny odkleja się od ściany i spadając z impetem w dół, przecina linę, która tym razem nie broni życia Dawidowi. Krzysiek jest bezradny na stanowisku.

Pod Pochylcem. Dawid pierwszy z lewej

Pod Pochylcem. Dawid pierwszy z lewej

Zamknął się nad Tobą świat skał, Dawidzie. Nie cierpiałeś, kiedy zwracaliśmy się do Ciebie per Piotrek. W ciągu kilku sekund dałeś nam zrozumieć, że stworzyłeś w tej ksywie prawdziwą Postać. Imię “Dawid” przypominać będą nam twoje drogi – prawdziwe klejnoty w koronie z białych wapieni i szarego granitu. W każdej dolinie zostawiłeś część swojej duszy robiąc dla nas tyle nowych dróg. Zawdzięczamy Ci tak wiele z kilku lat twojego wspinania. Jak Kot poruszałeś się tylko przez Ciebie wybranymi drogami po światach skał i ulic Krakowa. Łatwo było Cię spotkać na wspinaniu i na piwie. Twoja długa “kita” włosów będzie dla nas zawsze symbolem silnej indywidualności, jaką tworzyłeś w naszym gronie. Fatalny głaz zrobił wielką wyrwę w naszych sercach. Pustki po Tobie nie wypełni nam nikt, nawet ci nowi koledzy, którzy zaczną się wspinać i będą robić twoje drogi.

Widzieliśmy linę, na końcu której iskrzyło Twoje Życie i nie uwierzymy chyba nigdy, że więcej nie połączymy jej z twoją Obecnością. Zostaniemy na pewno związani z Tobą w naszych myślach i we wszystkich wspólnie przeżytych chwilach, które trwają wiecznie w czasoprzestrzeni. Dlatego nie chcemy Ci mówić – żegnaj, choć nie możemy Cię więcej ujrzeć. Boli nas twoje odejście. Niechaj niebo przyjmie Cię łaskawie i Bóg czuwa nad Twoją Duszą.

W imieniu przyjaciół i wszystkich, którzy Cię znali
Darek Król

Komentarze na forum Dodaj swój wątek
Brak komentarzy na forum