Mój własny shugyō: Yuji Hirayama otwiera „Shugendō” (5.13a, 100 m)
W podejściu Japończyków do wspinania kryje się głęboki sens. Dużo w nim uduchowienia, pracy nad sobą, symboli i odnośników. Przykładem jest najnowsza droga, jaką otworzył w parku Narodowym Hakusan Yuji Hirayama – Shugendō (5.13a, 100 m).

***
Odłóżmy na bok styl pokonania Shugendō – Hirayama 19 września przeszedł dwa wyciągi, na trzeci wrócił 20 września (droga czeka na pierwsze przejście w ciągu jednego dnia). Ciekawa jest sama otoczka i trudne wyzwanie, jakie postawił przed sobą 57-letni Japończyk.
Yuji tak zaczyna swoją opowieść:
W 717 roku mnich Taicho uznał górę Hakusan za świętą.
Przez wieki shugenja – praktykujący shugendō – przybywali tu, aby poddać się surowym treningom ascetycznym, pobudzając swoje ciała i umysły w poszukiwaniu duchowej siły i oświecenia.
Dwa lata temu na tej świętej górze Gihard powiedział do mnie:
„Dlaczego ja nie spróbuję wspiąć się na nią zimą, a ty latem, Yuji?”
I tak narodził się mój własny shugyō.


Shugendō liczy 100 metrów, całość została pokonana na własnej asekuracji (nie mogło być inaczej). Obok mieni się wspaniały wodospad Hyakuhiro. Ramą jest bajeczna sceneria.
Yuyi kontynuuje:
Wodospad Hyakuhiro znajduje się głęboko w górach, a dotarcie do niego zajmuje około siedmiu godzin. Po dotarciu na miejsce jesteś całkowicie odcięty od świata.
Byłem tylko ja i wodospad.
Wciąż padał deszcz, przemaczając mnie od stóp do głów. Drżąc z zimna, szukałem tego, co może kryć się na tej ścianie.
W tak odległym miejscu nasz czas jest zawsze ograniczony. Natura, oczywiście, zupełnie się tym nie przejmowała.
Nieprzerwanie padało.
Warunki były trudniejsze niż wszystko, czego doświadczyłem wcześniej.
Mimo to wciąż wracałem. Cierpliwie, krok po kroku, pracując, czyszcząc, wspinając się i wciąż stawiając czoła wyzwaniu.
19 września, siódmego dnia na drodze, pokonałem pierwsze dwa wyciągi. Skała była krucha, pokryta błotem i płynącą wodą, odpadnięcie z niektórych miejsc mieć poważne konsekwencje.
Zachowałem spokój i dałem radę.
Następnego dnia, 20 września, wróciłem na trzeci wyciąg. Udało się.

*shugyō – japoński termin oznaczający całościowy, intensywny i ascetyczny trening, którego celem jest nie tylko rozwój fizyczny, ale przede wszystkim wewnętrzna przemiana oraz hartowanie ducha.
***
Na marginesie
W Japonii istnieje sztuka pokonywania wodospadów, zwana sawanobori. Używa się do tego najczęściej specjalnych butów, pianki, w wielu miejscach także rękawic. Wodospady przechodzi się na wszelkie możliwe sposoby, ale jedną z podstawowych, ściśle przestrzeganych, zasad jest niepozostawianie po sobie żadnego sprzętu.
Jedno z ciekawszych przejść sawanobori zrobił przed siedmioma laty Toru Nakajima. Pokonał bez liny ogromny wodospad Shōmyō (350 m). Zrobił to jako drugi, ale jednocześnie był pierwszym, który wspiął się na Shōmyō w ciągu jednego dnia, a dokładnie w ciągu godziny i 40 minut. Rok wcześniej w zespole z Yuji Hirayamą, Jamesem Pearsonem i Matty Hongiem potrzebowali na przejście (z liną) dwóch dni.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA