Paweł Bańczyk, Łukasz Müller i Krzysztof Pałka wytyczyli najprawdopodobniej pierwszą drogę na południowej ścianie Mount Poi w Kenii. Powstała trudna, 11-wyciągowa linia Pole pole (8a, 350 m).

***
Przed wyjazdem plan zakładał zmierzenie się ze wschodnią, liczącą blisko 700 metrów ścianą Mount Poi. Ostatecznie wspinacze wybrali ścianę południową, jak tłumaczą, ze względu na brak jakiejkolwiek biegnącej na niej drogi, atrakcyjnie wyglądające okapy oraz, przede wszystkim, całodzienne zacienienie o tej porze roku.
Mount Poi wciąż pozostaje formacją słabo wyeksplorowaną — prowadzi nią zaledwie kilka dróg. W przeszłości wspinali się tu m.in. Todd Skinner, Paul Piana, Felix Berg i Alex Honnold.
Droga została wytyczona w stylu ground up. Wszystkie wyciągi Polacy obili i wyczyścili, idąc od podstawy ściany, a w miejscach dających szansę na asekurację tradycyjną rezygnowali z boltów. Pierwszą część, ze względu na trawersy i przewieszenie, zaporęczowali i codziennie zjeżdżali do obozu pod ścianą. Po sześciu dniach przygotowań ściągnęli poręczówki i poprowadzili drogę klasycznie w jeden dzień, w czasie 12 godzin.
Na początku wyprawy, w tym samym stylu, powstała jeszcze droga Upper deck mzungu (6c, 100 m, 3 wyciągi) nad wioską Ngurunit.
Sami wspinacze podsumowują wyjazd z przymrużeniem oka. Wyprawa ma, jak piszą, trzy sukcesy: poprowadzenie nowej klasycznej drogi na Mount Poi, brak dużych problemów jelitowych oraz to, że „wracamy do Polski jako koledzy”. Wagę tych sukcesów, zaznaczają, należy czytać w odwrotnej kolejności.
Źródła: relacja zespołu na Instagramie
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA