Peter Habeler zostanie wyróżniony nagrodą Piolet d’Or Carrière (Lifetime Achievement Award), przyznawaną za całokształt dokonań w górach. Austriacki alpinista odbierze ją podczas ceremonii Złotych Czekanów, która odbędzie się w dolinie Haut-Vénéon w dniach 21–25 października 2026.

Habeler urodził się 22 lipca 1942 roku w Mayrhofen, w tyrolskiej dolinie Zillertal. Po górach zaczął chodzić jako kilkulatek, prowadzony przez miejscowego przewodnika Toniego Volggera. Szybko postanowił, że z górami zwiąże przyszłość: w 1965 roku zdobył uprawnienia przewodnika, rok później dołączył do austriackiej kadry instruktorów narciarstwa. Prowadził też własną szkołę narciarską w Mayrhofen, która działa do dziś.
Zasłynął przede wszystkim szybkimi przejściami ekstremalnych dróg. Już w 1962 roku, z Seppem Kreidlem, zrobił pierwsze przejście południowo-zachodniego filara Reichenspitze (3303 m), jednej z najtrudniejszych wówczas klasycznych dróg Zillertalu (VI). Droga ta została powtórzona dopiero cztery dekady później (2003 rok).
Ma na koncie także wielkie drogi w Dolomitach i Alpach: Comici na Cima Grande, Vinatzer na Marmoladzie, Philipp-Flamm na Civetcie, Centralny Filar Freney i droga Bonattiego-Gobbiego na Wielkim Filarze Narożnym Mont Blanc. W 1970 roku, dzięki przejściu Salathé Wall z Dougiem Scottem (laureatem Piolet d’Or Carrière z 2011 roku), został pierwszym Europejczykiem, który pokonał El Capitana.

Prawdziwie historyczny okazał się jednak duet z Reinholdem Messnerem. W 1969 roku wspinali się razem w peruwiańskiej Cordillera Huayhuash, m.in. na Yerupaja Chico (6121 m). W sierpniu 1974 roku przeszli w zaledwie dziesięć godzin drogę Heckmaira na północnej ścianie Eigeru – pod czujnym okiem ekipy filmowej Clinta Eastwooda, kręcącej wtedy film. Rekord ten pobili dopiero Ueli Steck i Stephan Siegrist w 2004 roku.
Rok później, w 1975 roku, Habeler i Messner dokonali pierwszego wejścia na ośmiotysięcznik w stylu alpejskim. Zdobyli Gasherbrum I (Hidden Peak, 8080 m) w kilkudniowym ataku, z minimalnym sprzętem, bez lin poręczowych. Wielu uważa tę wspinaczkę za początek nowej ery w himalaizmie. Zwieńczeniem tej filozofii „fast and light” i „by fair means” było w 1978 roku pierwsze w historii wejście na Mount Everest (8848 m) bez dodatkowego tlenu – również z Messnerem. Sam Messner przyznał później, że bez Petera nie stałby się tym, kim jest.
W góry najwyższe Habeler wracał jeszcze w latach 80.: zdobył Nanga Parbat (1985), Cho Oyu (1986) i Kanczendzongę północną ścianą w 1988 roku, z Carlosem Buhlerem i Martínem Zabaletą. Ta ostatnia wspinaczka, w burzy i lawinach, na granicy przetrwania, pozostała dla niego najbardziej poruszającym i najcenniejszym wspomnieniem w karierze.
Habeler był aktywny wspinaczkowo także w kolejnych dekadach. W 2017 roku, mając niemal 75 lat, ponownie przeszedł drogę Heckmaira na północnej ścianie Eigeru. Pokonał ją w jeden dzień, w towarzystwie młodego Davida Lamy, którego górskie ambicje wspierał od lat. W tym samym roku był gościem 15. Krakowskiego Festiwalu Górskiego, więc polska publiczność miała okazję poznać go osobiście. Do dziś mieszka w Mayrhofen i, jak sam mówi, wspina się albo jeździ na nartach niemal codziennie. „Góra zawsze była moim przyjacielem, nigdy wrogiem” – podsumowuje.
Piolet d’Or Carrière, nagroda im. Waltera Bonattiego, jest przyznawana od 2009 roku. Jej dotychczasowymi laureatami byli:
- Walter Bonatti,
- Reinhold Messner,
- Doug Scott,
- Robert Paragot,
- Kurt Diemberger,
- John Roskelley,
- Sir Chris Bonington,
- Wojtek Kurtyka,
- Jeff Lowe,
- Andrej Štremfelj,
- Krzysztof Wielicki,
- Catherine Destivelle,
- Yasushi Yamanoi,
- Silvo Karo,
- George Lowe,
- Jordi Corominas,
- Alexander Odincow.
Podczas październikowej ceremonii jury Złotych Czekanów uhonoruje także najciekawsze przejścia minionego sezonu.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA