Alexander Huber z poważną kontuzją po locie na Feuerhornie
Alexander Huber odpadł podczas wspinaczki na projekcie na Feuerhornie w Alpach Berchtesgadeńskich i doznał skomplikowanego złamania lewego nadgarstka. O wypadku poinformował na Instagramie.
***
Alex wspinał się, wspólnie z fotografem Klausem Fenglerem, próbował zrealizować runoutowy projekt z 1989 roku. Podczas przejścia RP odpadł. W wyniku długiego lotu uszkodził lewą dłoń.
Sam wspinacz mówi o „far from simple radius fracture”, czyli skomplikowanym złamaniu kości promieniowej. Jak zaznaczył, musi teraz uzbroić się w cierpliwość i liczyć na wyleczenie nadgarstka.
Feuerhorn (a właściwie Feuerhörndl) w masywie Reiteralpe należy do tradycyjnych rejonów wspinaczkowych Alp Berchtesgadeńskich, a jego kompaktowa północna ściana jest ściśle związana z historią braci Huberów. Wspólnie zrealizowali tu np. Firewall (13 wyciągów, 8b) oraz Monstermagnet (12 wyciągów, 7c), a Thomas Huber poprowadził liczącą około 350 metrów The End of Silence. Droga wraz z liniami Silbergeier w Rätikonie i Des Kaisers neue Kleider w masywie Wilder Kaiser tworzy słynną Trylogię Alpejską.
58-letni Alex Huber wciąż pozostaje w znakomitej formie. W maju otworzył dziesięciowyciągowy Feuersalamander 8b na Gössler Wand, a jesienią 2025 roku wspólnie z Simonem Gietlem uklasycznił Apassionatę 9+ w Dolomitach. To nie pierwszy raz, gdy los wystawia go na próbę. Na początku 2024 roku zdiagnozowano u niego (na szczęście łagodnego) guza mózgu, a po operacji i miesiącach przerwy wrócił do wspinania na najwyższym poziomie.
Sylwetkę tego wyjątkowego wspinacza przypominaliśmy z okazji jego prelekcji na Krakowskim Festiwalu Górskim.
Alexowi życzymy szybkiego i pełnego powrotu do zdrowia.
Źródła: Instagram Alexandra Hubera
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA