„The Leopard of Higher Ground” – klasycznie na sześciotysięczniku!
Spis treści
Siebe Vanhee, Sean Villanueva O’Driscoll oraz Symon Welfringer dokonali pierwszego przejścia zachodniej ściany Tahu Rutum (aka Taa Hurutum, 6651 m) w rejonie lodowca Hispar w pakistańskim Karakorum. Nowa 1500-metrowa droga, poprowadzona w stylu kapsułowym, otrzymała nazwę The Leopard of Higher Ground i osiąga trudności 7b. Wszystkie wyciągi zostały pokonane klasycznie w stylu team free. To zdecydowanie jedno z najlepszych przejść w tym sezonie.

***
Czwartym członkiem wyprawy był Pete Whittaker. Jednak Brytyjczyk po dotarciu do bazy zmagał się z chorobą wysokościową i musiał wrócić do domu, jeszcze zanim rozpoczęła się właściwa wspinaczka.
Dom śnieżnej pantery
Tahu Rutum — w burushaski, języku ludu Hunza, oznacza „dom śnieżnej pantery”. Swoim strzelistym, przypominającym patagońskie iglice profilem od lat przyciągał wzrok alpinistów, choć jego szczyt zdobyto dotąd tylko raz. W 1977 roku japoński zespół wszedł na wierzchołek granią południowo-zachodnią.
Zachodnia ściana, najwyższa i najbardziej stroma strona góry, pozostawała niezdobyta. W 2008 roku próbował się z nią zmierzyć samotnie Kyle Dempster. Amerykanin, uznawany jest za jednego z najwybitniejszych alpinistów swojego pokolenia. Spędził na ścianie 23 dni i zatrzymał się ok. 200 m od wierzchołka, zmuszony do odwrotu z powodu wyczerpania i pogarszających się warunków. Dempster zginął w 2016 roku na Ogre II.
W stylu kapsułowym
Vanhee poznał historię próby Dempstera już w 2014 roku i od tego czasu góra „nie dawała mu spokoju”. W tym roku zebrał zespół, który postanowił zmierzyć się z zachodnią ścianą na poważnie i klasycznie.
Wyprawa wyruszyła 25 maja, wspinacze planowali 45 dni na miejscu. Właściwa wspinaczka rozpoczęła się 15 czerwca. Zespół przyjął taktykę kapsułową, co pozwoliło im, bez konieczności odwrotu do bazy, przeczekiwać w ścianie załamania pogody, w tym trzydniową śnieżycę.
Jedenastego dnia zespół miał zawieszone portaledge pod najbardziej stromymi partiami ściany, na wysokości 6260 m. Następnego dnia wspinacze pokonali najtrudniejszy odcinek drogi, przewieszony teren z trudnościami do 7b. Mimo zmęczenia siedmioma kolejnymi dniami wspinaczki, następnego ranka zdecydowali się zaatakować szczyt.
27 czerwca trójka kontynuowała wspinaczkę aż na wierzchołek, który osiągnęła przy dobrej pogodzie i wspaniałych widokach na okoliczne szczyty Karakorum.

Przecięta lina
Wspinaczka nie obyła się bez dramatycznych momentów. Jak wspomina Villanueva O’Driscoll, jedną z najbardziej stresujących chwil całej wyprawy był epizod, gdy transportowany przez Welfringera worek z zaopatrzeniem zaklinował się w trudnym terenie. Vanhee zjechał, by go uwolnić, gdy nagle lina, na której wisiał worek, przetarła się o ostrą krawędź skały i pękła. Vanhee zdołał ją w ostatniej chwili chwycić. Worek zawierał sprzęt kluczowy dla dalszej wspinaczki, a jego upadek mógłby oznaczać koniec akcji.
Informację o przejściu jako pierwszy podał pakistański portal poświęcony górom Karakorum, jednak, w geście szacunku wobec zespołu, wstrzymał się z jej upowszechnieniem w mediach społecznościowych do czasu, aż wspinacze sami opublikowali relację.
Zespół zapowiada w najbliższych dniach obszerniejszy opis przejścia. Jak podkreśla, wspinaczka przerosła ich oczekiwania. Zespół zadedykował drogę Kyle’owi Dempsterowi.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA