Aleksandra Mirosław kończy karierę: „To był dobry moment, żeby zejść ze sceny”
Spis treści
- Inspiracja dla całego pokolenia
- Nowy rozdział: mentorka i obserwatorka
- Speed 4 – przyszłość formatu?
- Osiem lat na szczycie
- Emerytura jako nagroda
Tuż po finałach indywidualnych World Climbing Series udało nam się porozmawiać z Aleksandrą Mirosław, wielokrotną rekordzistką świata, mistrzynią olimpijską i jedną z najważniejszych postaci we wspinaczce na czas ostatniej dekady. Star w Krakowie był jednym z jej ostatnich przed zakończeniem kariery i zarazem ostatnim przed polską publicznością.
***
Inspiracja dla całego pokolenia
Rozmowę zaczęliśmy od podkreślenia, jak wiele zawodniczek startujących dziś w World Climbing Series inspirowało się jej osiągnięciami i profesjonalizmem. Ola przyznała, że szczególnie poruszający był dla niej moment rozmowy z Emmą Hunt, obecną rekordzistką świata:
Bardzo wzruszającym dla mnie momentem było to, jak podeszła do mnie Emma Hunt i zaczęła opowiadać, jak ona na mnie patrzyła […]. Razem biegałyśmy już w 2021 roku i miałyśmy wiele legendarnych biegów ze sobą, gdzie stawka była naprawdę wysoka.
Jak dodała, to właśnie ta inspirująca rola sportu cieszy ją najbardziej – bo na koniec dnia nie chodzi tylko o medale i rekordy, ale o to, co zostaje po zawodniczce dla kolejnego pokolenia.

Nowy rozdział: mentorka i obserwatorka
Zapytana, w jakiej kondycji zostawia dyscyplinę, Ola podkreśliła, że wspinanie na czas ogromnie się rozwinęło od jej olimpijskiego debiutu w 2021 roku – zarówno pod względem rekordów, jak i sposobów pokonywania drogi.
Zawodniczka zapowiedziała, że pozostanie blisko sportu, wspierając Mateusza, swojego trenera i męża, i śledząc rozwój dyscypliny z zupełnie nowej perspektywy:
Będę mogła obejrzeć zawody od początku do końca i obserwować jak dyscyplina się rozwija. Myślę, że zostawiam ten sport w bardzo dobrej kondycji.
Ola przewiduje też, że kolejne sezony przyniosą jeszcze bardziej wyrównaną walkę – już nie tylko w finałach, ale od pierwszych rund eliminacji.
Speed 4 – przyszłość formatu?
Sporo miejsca w rozmowie zajął temat nowego formatu zawodów na czterech torach. Ola oceniła go zdecydowanie pozytywnie:
Z perspektywy zawodnika to jest dużo przyjemniejsze, bo te biegi przestały być takie personalne – nie wychodzimy już na start z myślą, że musimy kogoś wyeliminować. W tym formacie, niezależnie co się przytrafi, nadal jesteś w trybie walki i biegniesz do końca.
Osiem lat na szczycie
Zapytana o pracę nad techniką i optymalizację drogi na czas, mistrzyni przyznała, że w wieku 32 lat trudno już myśleć o dużych zmianach – zwłaszcza że szczyt jej kariery przypadał na igrzyska w Paryżu. Mimo to, jak podkreśliła, każdego roku jej zespół potrafił „dowieźć” najwyższą możliwą formę:
Od 2018 roku jestem na absolutnym topie tego sportu. Praktycznie nie zdarzyło się przez te lata, żeby jakakolwiek inna zawodniczka wygrała dwa Puchary Świata z rzędu – nie mówiąc już o trzech, czy żeby zwyciężała we wszystkich startach w sezonie. Ale to ma swoje ogromne koszty.
Emerytura jako nagroda
Na koniec Ola podkreśliła, że całe jej życie od najmłodszych lat było ukierunkowane na sport, więc trudno jej wyobrazić sobie, jak wygląda życie poza nim. Mimo to jest przekonana, że decyzja o zakończeniu kariery jest właściwa:
To jest dobry moment. Osiem lat absolutnego topu to kredyt, którego nie da się naciągać w nieskończoność.
Serdecznie gratulujemy Oli pięknej kariery i czekamy, trzymając kciuki, na jej pożegnalny start na mistrzostwach Europy.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA