K7 i Tahu Rutum – dwa najmocniejsze projekty lata w Karakorum
Spis treści
Sezon w Karakorum dopiero się rozkręca, a już rysują się dwa z najciekawszych projektów lata 2026. Z jednej strony mocna włoska ekipa zaatakuje nową drogę na K7, z drugiej międzynarodowy niezwykle silny zespół wybiera się na imponujący Tahu Rutum.

Włosi już w bazie pod K7
Matteo Della Bordella nie traci czasu. Na czele włoskiego zespołu, działającego pod szyldem Włoskiego Klubu Alpejskiego (CAI), dotarł już do bazy i ma za sobą pierwszy aklimatyzacyjny szczyt. W skład ekipy wchodzą Mirco Grasso, Luca Ducoli i Giacomo Mauri. Z Włoch wyjechali w ostatnim tygodniu maja.
Celem jest nowa droga na głównym wierzchołku K7 (6934 m). To piękny szczyt położony w masywie Masherbruma, w dolinie Charakusa.
Tak wczesny rozpoczęcie wyprawy ma swoje plusy i minusy. Przed najgorętszymi miesiącami wspinacze liczą na lepsze warunki śnieżne i mniej kruszyzny. W zeszłym roku spadające kamienie spowodowały w Karakorum kilka wypadków, w tym śmierć niemieckiego wspinacza na Laila Peak i chińskiego na K2. Wczesny termin oznacza jednak też więcej śniegu: po dotarciu w poniedziałek do bazy Włosi zastali ją przykrytą 50 centymetrami świeżego puchu.
Po dniu rozstawiania bazy i godzinach odśnieżania zespół wybrał na aklimatyzację Sulu Peak (6050 m). Wspinacze zostali na wierzchołku cały dzień i kolejną noc, by przystosować się do wysokości. Teraz czekają na lepszą pogodę, żeby ruszyć na właściwy projekt.
K7 to techniczny, granitowy szczyt o wysokości 6934 m. Pierwszego wejścia dokonała japońska ekipa w 1984 roku. W 2004 roku samotnie wszedł na niego Steve House, a w 2012 roku Hayden Kennedy, Kyle Dempster i Urban Novak otworzyli nową drogę na ścianie wschodniej.

Wyborowa ekipa na Tahu Rutum
Drugi z projektów realizuje jedna z najmocniejszych ekip ostatnich. Zespół złożony z Belgów Siebe Vanhee i Seana Villanuevy O’Driscolla, Francuza Symona Welfringera oraz Brytyjczyka Pete’a Whittakera otrzymał zezwolenie na atak Tahu Rutum (6651 m) w Karakorum.
Położony u podnóża lodowca Biafo, na południowy wschód od Kanjut Sar, Tahu Rutum wyróżnia się spektakularną granitową sylwetką. To prawdziwie alpejska turnia, wznosząca się ponad 1500 metrów nad otaczające lodowce. Mimo że nie sięga siedmiu tysięcy metrów, jego odosobnienie, trudności techniczne i wielkość ścian od dekad kuszą najlepszych.
To, co czyni Tahu Rutum szczególnie pociągającym, to jego historia. Szczyt zdobyto tylko raz. Stało się to w 1977 roku, gdy japońska wyprawa pod wodzą Nobuo Kuwahary osiągnęła wierzchołek południowo-zachodnią granią w klasycznym stylu oblężniczym (z obozami i poręczówkami). Od tego czasu nikt już nie stanął na szczycie.
Stroną, która najbardziej przyciąga współczesnych alpinistów, jest imponująca ściana zachodnia. Wśród najsłynniejszych prób jest ta z 2008 roku, autorstwa Kyle’a Dempstera. Mając zaledwie 25 lat, Amerykanin rzucił się samotnie na zachodnią ścianę i wytyczył nową, mniej więcej 1300-metrową linię, pokonując trudności do A3 i pola lodowe o nachyleniu 60 stopni. Dotarł aż do grani szczytowej, na około 6500 m. Bardzo blisko wierzchołka.
Wyczerpany Dempster zawrócił, gdy szczyt był już niemal w zasięgu ręki. Lata później pisał, że od tamtej próby praktycznie co sezon ktoś kontaktował się z nim by zasięgnąć informacji o tej górze. A on, wspominając wspaniałe systemy rys i jakość granitu, myślał o potencjale ściany pod wspinaczkę klasyczną. Niestety ten świetny wspinacz zginął w 2016 roku na Ogre II.
W 2013 roku na ścianę zachodnią wróciła koreańska wyprawa pod kierownictwem Kwi-yong Changa. Wspinaczka zakończyła się jednak, gdy Kwon-sik Sima trafił spadający kamień w górnej części ściany. Towarzysze zdołali sprowadzić go do obozu I na około 5100 m, skąd następnego dnia został ewakuowany śmigłowcem. Od tamtej pory górę atakowało kilka zespołów, lecz żadnemu nie udało się dokończyć linii.
Kto jak kto, ale doborowa tegoroczna ekipa ma duże szanse na sukces. Oba projekty będziemy śledzić w nadchodzących tygodniach.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA