Zero ofiar śmiertelnych, ale rośnie problem z umiejętnością asekuracji – francuski raport wypadkowy
Spis treści
- FFME – jedna z największych w Europie
- Liczby, czyli struktura wypadków
- Dorośli ryzykują częściej niż dzieci?
- Ciężkość urazów
- Boulderowe wypadki
- Wypadki z liną
- Co naprawdę zagraża wspinaczom
Francuska federacja (FFME) opublikowała trzynasty numer swojego biuletynu Lettre Prévention Sécurité, podsumowujący sezon 2024–2025. To jeden z niewielu tak szczegółowych raportów dotyczących wypadków wspinaczkowych w Europie. Najważniejsza i pozytywna informacja pojawia się na wstępie: w sezonie 2024–2025 nie odnotowano ani jednego wypadku śmiertelnego wśród członków federacji.
Raport jest oparty na realnych zgłoszeniach ubezpieczeniowych członków federacji. Poszkodowany, który uległ wypadkowi, wypełnia formularz zgłoszenia wypadku (déclaration d’accident) w swoim panelu myFFME, w zakładce ubezpieczeń. Te dane trafiają do ubezpieczyciela, a federacja wykorzystuje je wtórnie do analizy wypadków ze szczegółowym rozbiciem na aktywności, przyczyny i ciężkość urazów.
***
FFME – jedna z największych w Europie
Warto przypomnieć, czym jest FFME. Fédération française de la montagne et de l’escalade to francuska federacja sportów górskich i wspinaczkowych, działająca jako stowarzyszenie pożytku publicznego. Jej korzenie sięgają 1942 roku, a w obecnym kształcie istnieje od 1987 roku. Federacja zajmuje się promocją i rozwojem sześciu dyscyplin: wspinaczki, alpinizmu, kanioningu, turystyki górskiej, rakiet śnieżnych i skialpinizmu. Od ministerstwa sportu otrzymała delegację (czyli oficjalne uprawnienie do organizacji i regulacji) dla wspinaczki, parawspinaczki i skialpinizmu. Jest członkiem Francuskiego Komitetu Olimpijskiego, World Climbing oraz międzynarodowej federacji skialpinizmu (ISMF). Warto dodać, że we Francji działa również druga duża organizacja górska — FFCAM, czyli federacja klubów alpejskich.
FFME zrzesza ponad 120 tysięcy członków (sezon 2024/25 był rekordowy z liczbą ~125 tys.), co czyni ją jedną z największych tego typu organizacji w Europie. To właśnie skala i ustrukturyzowany system zgłaszania wypadków sprawiają, że jej coroczne raporty bezpieczeństwa są tak wartościowe.
Liczby, czyli struktura wypadków
W sezonie 2024/25 zgłoszono 475 zdarzeń (szkód), co daje wskaźnik 0,38 wypadku na 100 osób. Ten stosunek utrzymuje się od kilku sezonów. Wspinaczka we wszystkich formach odpowiada za 78% wszystkich zgłoszeń (rok wcześniej 76%). Wyraźny spadek zanotowano w skialpinizmie: 25 wypadków wobec 36 w poprzednim sezonie.
Rozkład zgłoszeń według aktywności wyglądał następująco:
| Aktywność | Liczba wypadków | Udział |
|---|---|---|
| Wspinaczka na sztucznej ścianie | 303 | 64,1% |
| Wspinaczka na skałach | 67 | 14,2% |
| Narciarstwo zjazdowe, MTB, trail i inne | 41 | 8,7% |
| Skialpinizm i skitoury | 25 | 5,3% |
| Alpinizm | 13 | 2,7% |
| Turystyka górska | 13 | 2,7% |
| Via ferrata | 8 | 1,7% |
| Kanioning | 2 | 0,4% |
| Rakiety śnieżne | 1 | 0,2% |
| Razem | 473 | 100% |
| FFME podaje w tekście raportu 475 zgłoszeń; tabele szczegółowe sumują się do 473 — różnica wynika prawdopodobnie z przypadków niesklasyfikowanych. | ||
Dorośli ryzykują częściej niż dzieci?
Ciekawa zależność dotyczy wieku poszkodowanych. Choć struktura członków FFME jest niemal zrównoważona (49% dorosłych, 51% nieletnich), to aż 71% wypadków dotyczy osób dorosłych. Autorzy raportu tłumaczą to częstszą aktywnością dorosłych, ich większą samodzielnością i działaniem w bardziej zróżnicowanym terenie, ale również stawiają prowokacyjne pytanie: czy dorośli nie przeceniają swoich umiejętności i nie zmieniają postawy wobec procedur bezpieczeństwa? Stąd apel o nieustanne przypominanie o automatyzmach wzajemnej kontroli (partner check), również wśród doświadczonych wspinaczy.
Ciężkość urazów
Zdecydowana większość urazów to przypadki lekkie. Skręcenia i drobne urazy stanowiły 49% zgłoszeń, proste złamania i zwichnięcia kolejne 40%. Poważne obrażenia (urazy czaszki, złamania złożone, złamania kręgosłupa, poszkodowani wielonarządowo) to łącznie kilka procent. Odnotowano lekki wzrost liczby prostych złamań i zwichnięć (191 wobec 163 rok wcześniej), ale obraz ciężkich urazów pozostał podobny jak w poprzednich sezonach.
W samej wspinaczce poważne wypadki to 9% zgłoszeń. Co logiczne, częściej zdarzają się we wspinaczce z liną (22 poważne na 203 wypadki, czyli 10%) niż w boulderingu (11 na 167, czyli 6,5%).
Boulderowe wypadki
W boulderingu na sztucznej ścianie dominują „normalne upadki”, blisko trzy czwarte przypadków, zwykle bez poważnych konsekwencji. Na drugim miejscu, choć daleko za nimi, są urazy przeciążeniowe (16%), a na trzecim wypadki związane z lądowiskami (niecałe 7%): zużyte materace (zdegradowana pianka), źle ułożone (szczelina między ścianą a matą), brak złączeń na rzepy.
W terenie „normalne upadki” też są na pierwszym miejscu, ale stanowią już tylko połowę przypadków, a przy dużo mniejszym wolumenie (19 zgłoszeń wobec 148 na ściance) lądowiska odpowiadają za większy udział wypadków (ok. 20%).
Wypadki z liną
Wśród wszystkich wypadków we wspinaczce z liną tylko co czwarty (24%) wydarzył się w skałach, a pozostałe na sztucznej ściance. Obraz przyczyn wypadków w obu środowiskach jest jednak wyraźnie inny. Na ściance dwie przyczyny idą niemal łeb w łeb: „normalne odpadnięcia” i błędy asekuracji. Właśnie ta druga kategoria jest uznawana przez autorów za najbardziej niepokojący wskaźnik sezonu (więcej o tym niżej).
W skałach (48 zgłoszeń) układ wygląda inaczej: prym wiodą „normalne odpadnięcia” (44%), głównie loty podczas wpinania liny do przelotu, często blisko stanowiska. Na kolejnym miejscu, po równo (po ok. 15%), plasują się błędy techniczne oraz kategoria „inne” – to głównie poślizgnięcia i upadki u podstawy drogi (przed rozpoczęciem wspinaczki) czy wypadki na podejściu pod ścianę. Dopiero dalej pojawiają się urwane chwyty podczas wspinania (ok. 13%).
Co naprawdę zagraża wspinaczom
Najcenniejsze w raporcie FFME jest to, że pozwala oddzielić wypadki częste od groźnych. To nie zawsze te same kategorie. Najczęstszą przyczyną wypadku w niemal każdej formie wspinaczki jest nieodłączny element wspinania, czyli „normalne odpadnięcie”. Normalne odpadnięcia to loty bez upadku na ziemię, coś, czego doświadczamy często i najczęściej bez żadnych urazów. Nieszczęśliwy lot kończy się zwykle lekkimi obrażeniami (skręcenie, stłuczenie, proste złamanie, zwichnięcie).
Prawdziwe zagrożenie kryje się gdzie indziej: w zdarzeniach, które kończą się upadkiem na ziemię. Dlatego wyróżniona, najbardziej niepokojąca statystyka sezonu dotyczy wspinaczki z liną na sztucznej ścianie. Błąd asekuracji okazał się drugą przyczyną wypadków, niemal na równi z „normalnymi odpadnięciami” (54 wobec 55 przypadków na 152 zgłoszenia).
FFME uznała problem błędów asekurantów za priorytet. W 9 przypadkach na 10 takie zdarzenie kończy się upadkiem na ziemię, a w blisko jednej trzeciej poważnymi obrażeniami. Co istotne, problem dotyczy wszystkich typów przyrządów, zarówno klasycznych, jak i takich ze wspomaganiem.
Od minionego sezonu federacja gromadzi w zgłoszeniach informację o użytym typie przyrządu, dzieląc je na trzy kategorie:
- SAM – przyrządy bez wspomagania (np. kubek)
- SABA – ze wspomaganiem blokowania, działające na zasadzie blokady krzywką (Grigri, Birdie, Matik, Pinch)
- SAFA – z wspomaganym hamowania, o geometrii zaciskającej linę (Smart, ATC Pilot, Jul, Click’up)
Próbka zdarzeń jest na razie niewielka (około 50 wypadków) i na razie wyników nie można uznać ze w pełni miarodajne, ale rysują się pierwsze tendencje.
Wypadki z przyrządami bez wspomagania zdarzają się głównie podczas asekuracji prowadzącego. Polegają najczęściej na puszczeniu liny przez: nieuwagę, zbyt duże odsunięcie się asekuranta od ściany lub znaczną różnicę wagi asekuranta i prowadzącego.
Natomiast wypadki z przyrządami z krzywką (SABA) zdarzają się przede wszystkim podczas opuszczania i polegają na utracie kontroli w związku ze nieumiejętnym użyciem dźwigni zwalniającej krzywkę.
W przypadku przyrządów hamujących za sprawą geometrii (SAFA) przyczyny są mniej wyraziste, rozkładają się między oba powyższe scenariusze.
Z analizy wyłania się przede wszystkim niewystarczająca znajomość wśród asekurantów poszczególnych przyrządów i wymaganych dla nich operacji. FFME na razie nie zmienia oficjalnej rekomendacji w sprawie wyboru przyrządu (nadal zaleca oba typy przyrządów ze wspomaganiem), ale zapowiada serię działań. Na ten pakiet ma składać się porównanie dostępnych na rynku przyrządów, ankieta w klubach, testy terenowe oraz seminarium bezpieczeństwa. Jest brane pod uwagę wydanie rekomendacji dotyczącej preferowanego przyrządu ze wspomaganiem.
Raport przypomina o zasadach nauki posługiwania się przyrządem asekuracyjnym:
- asysta/wiedza (przeszkolenie przez osobę, która zna dany przyrząd, lektura instrukcji producenta),
- stopniowanie (najpierw ćwiczenia na sucho na ziemi, potem wędka, dopiero na końcu prowadzenie, ale z asekuracją/kontrolą realizowaną przez osobę trzecią).
Autorzy raportu zwracają uwagę także na kilka szczegółowych zagadnień związanych z bezpieczeństwem.
Automaty do asekuracji – brak wpięcia
Osobna, szczególnie groźna kategoria to brak wpięcia się do automatów do asekuracji. Błąd niemal zawsze niosący poważne skutki, bo może oznaczać swobodny lot na ziemię. Raport odnotowuje trzy takie wypadki, w tym dwa wśród osób trenujących czasówki. W pierwszym biegacz nie wpiął się do systemu i odpadł z góry drogi (znamy z Polski takie zdarzenie, niestety zakończone poważnym urazem). W drugim przypadku zawodnik wpiął wyłącznie linę systemu odciążającego do prowadzenia treningu szybkościowego. Wspinał się sądząc, że jest wpięty do asekuracji. Zdarzenie miało miejsce mimo teoretycznie podwójnej kontroli! Trzeci przypadek to klasyczne zdarzenie ze ściany komercyjnej. Wspinacz zaczął wspinaczkę bez wpięcia i odpadł z 6 metrów. Płachta startowa była trójkątna i nie zakrywała startu do drogi po lewej stronie.
Niebezpieczeństwo poza samą wspinaczką
Raport zwraca uwagę na zjawisko, które łatwo zlekceważyć: wzrost liczby wypadków, które miały miejsce przed samą wspinaczką. To poślizgnięcia, czy wypadki związane z kruszyzną pod ścianą. Upadki w trakcie dojścia czy przemieszczania się między sektorami potrafią skończyć się poważnym upadkiem (w jednym z opisanych przypadków był to upadek do wąwozu z około dziesięciu metrów). Wniosek: czujność nie obowiązuje wyłącznie „na drodze” – podejście, rest pod drogą w trudnym terenie i powrót to równie realne momenty zagrożenia. Autorzy przypomnienają o noszeniu kasku, nie tylko w ścianie, ale i u jej podnóża.
Ryzykowna nauka
Zaskakująco groźną kategorią okazały się zajęcia szkoleniowe obejmujące naukę latania i asekuracji dynamicznej. FFME odnotowała pięć wypadków związanych z takimi zajęciami, wypadków, które nastąpiły pomimo obecności instruktora. Wymienione w raporcie przyczyny to: złe ustawienie asekurującego, błędna ocena ilości luzu, niewłaściwa koordynacja u osoby dopiero uczącej się przyrządu, chwila nieuwagi. Wniosek federacji jest praktyczny: w nauczaniu konieczne jest właściwe stopniowanie trudności, ograniczenie liczby zespołów przypadających na jednego instruktora oraz pełne zabezpieczenie przy pierwszych ćwiczeniach lotów.
Źródło: Lettre Prévention Sécurité N°13, FFME
Z raportu opisaliśmy przypadek poważnego urazu oka: BHP wspinania: magnezja w płynie może być niebezpieczna.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
