Green Boots. Po 30 latach ciało hinduskiego himalaisty może zniknąć z Everestu
Spis treści
- Przetarg i wymagania dla zespołu
- Lokalizacja i warunki
- Zielone Buty – punkt orientacyjny i symbol
- Tożsamość zmarłego. Rozstrzygnięcie wieloletniej niepewności
- Ekspedycja z 1996 roku – przebieg zdarzeń
- Górska etyka
- 1984: dwaj Nepalczycy giną próbując odzyskać ciało Hannelore Schmatz
- „Sleeping Beauty”
- W 2006 roku obok „Green Boots” zmarł kolejny himalaista
- Dolina Tęczy i ciała na Evereście
- Kontrowersje wokół aktualnej akcji
- Gdy Green Boots opuści Mount Everest
Władze Indii rozpoczęły przygotowania do akcji mającej na celu odzyskanie szczątków zmarłego himalaisty, znanego jako Zielone Buty (ang. Green Boots). Ciało, które od trzech dekad pozostaje na wysokości około 8500 metrów, ma zostać zniesione do października tego roku. Niewykluczone więc, że z Mount Everestu niedługo zniknie jeden z najbardziej rozpoznawalnych i zarazem kontrowersyjnych punktów orientacyjnych w historii himalaizmu. Dopiero teraz wyjaśniły się też wątpliwości co do tożsamości zmarłego himalaisty.

***
Przetarg i wymagania dla zespołu
Ciekawie wglądają już same przygotowania do akcji od strony formalnej. ITBP (Indo-Tibetan Border Police) ogłosiła postępowanie, którego celem jest wyłonienie wyspecjalizowanego zespołu zdolnego zrealizować plan. Według wytycznych akcja wymaga udziału co najmniej sześciu Szerpów z wielokrotnymi wejściami na szczyt Everestu oraz udokumentowanym doświadczeniem w działaniach ratunkowych i transportowych na ekstremalnych wysokościach.
Dalsze założenie mówią, że operacja może trwać do 40 dni, uwzględniając konieczność aklimatyzacji, oczekiwania na okna pogodowe oraz „ograniczenia pracy w warunkach skrajnie niskiego ciśnienia i niedoboru tlenu”. Wymagane będzie również pełne raportowanie postępów działań.
Lokalizacja i warunki
Szczątki znajdują się w niewielkiej nyży poniżej Pierwszego Stopnia, na północno-wschodniej grani Everestu. To miejsce znane z ekspozycji na silne wiatry i nagłe zmiany pogody. Na tej wysokości nie ma możliwości wykorzystania śmigłowca. Dodatkowe wyzwanie jest związane ze stanem szczątków. Po 30 latach ciało jest zamarznięte i pokryte lodem – może osiągać masę nawet 200 kilogramów. Wymaga odkuwania lub roztapiania lodu.
Operacja jest koordynowana z władzami chińskimi, ponieważ północna droga na Everest przebiega przez Tybet.

Zielone Buty – punkt orientacyjny i symbol
Przez lata ciało, rozpoznawalne dzięki jaskrawozielonym butom wspinaczkowym marki Koflach, stało się nieformalnym punktem orientacyjnym dla zespołów poruszających się po północno-wschodniej grani. Nyżę zaczęto określać mianem Green Boots Cave. W wielu relacjach ekspedycyjnych pojawiały się komunikaty typu: „dotarliśmy do Green Boots”.
Z czasem miejsce to stało się jednym z najbardziej znanych i jednocześnie najbardziej dyskutowanych symboli wysokogórskiej rzeczywistości Everestu. Powstała nawet strona internetowa thegreenboots.com, na której w pierwszych linijkach czytamy:
… każdego roku setki ludzi z całego świata próbują zdobyć najwyższą górę Ziemi, Mount Everest. Każdego roku część z nich nie wraca.
W 2014 roku wyprawa chińska przesunęła ciało Green Boots w głąb wnęki, przez co przez pewien czas było mniej widoczne ze szlaku.
Tożsamość zmarłego. Rozstrzygnięcie wieloletniej niepewności
Jednym z kluczowych elementów przygotowań do operacji było ustalenie tożsamości właściciela zielonych butów. Przez lata w środowisku dominowało przekonanie, że Green Boots to Tsewang Paljor. Najnowsze ustalenia władz indyjskich, potwierdzone analizami DNA, wskazują jednak, że szczątki należą do Dorje’a Morupa. Obaj wspinacze zginęli w trakcie wyprawy indyjskiej w 1996 roku.
Ekspedycja z 1996 roku – przebieg zdarzeń
Liderem tragicznej wyprawy był Mohinder Singh. Zespół próbował dokonać pierwszego indyjskiego wejścia na Everest od strony północnej.
10 maja 1996 roku siedmiu wspinaczy wyruszyło na szczyt przez Przełęcz Północną i grań północno-wschodnią. Czterech z nich zawróciło na wysokości około 8500 metrów z powodu pogarszającej się pogody i wyczerpania. Trzech kontynuowało atak szczytowy: Dorje Morup, Tsewang Paljor oraz Tsewang Smanla.
Zespół meldował osiągnięcie wierzchołka, jednak późniejsze analizy obudziły wątpliwości – nie wiadomo, czy Hindusi faktycznie zdobyli szczyt, czy przez pomyłkę (była słaba widoczność) zatrzymali się około 150 metrów poniżej.
W nocy warunki uległy gwałtownemu pogorszeniu. Cała trójka została uwięziona w strefie śmierci. Rozpętała się burza, wiał silny wiatr, mimo to przetrwali noc. 11 maja, napotkał ich japoński zespół wspinający się tą samą drogą. Indyjscy himalaiści byli jeszcze przy życiu, jednak w stanie krytycznym, z ciężkimi odmrożeniami. Według części relacji pomoc była niedostateczna. Według Japończyków sytuacja była bardziej skomplikowana. Dorje Morup, Tsewang Paljor oraz Tsewang Smanla zmarli na skutek ekspozycji na ekstremalne warunki.
Górska etyka
Wydarzenia z 1996 roku wywołały spór dotyczący standardów etycznych w himalaizmie. Strona indyjska formułowała wówczas zarzuty wobec japońskiej ekspedycji, wskazując na brak adekwatnej pomocy osobom w stanie zagrożenia życia. Formalne skargi zostały później wycofane, jednak dyskusja o granicach odpowiedzialności w strefie śmierci pozostała obecna w środowisku. Co jest ważniejsze w tych ekstremalnych warunkach: szczyt, czy życie ludzkie?
W analizach przywoływano również różnice kulturowe, między innymi japońską wstrzemięźliwość co do ingerowania w cudze losy.
Ciało Dorje’a Morupa pozostawiono, ponieważ uznano, że ewentualna akcja jego sprowadzenia jest zbyt ryzykowna. W środowisku funkcjonowała już wtedy nieformalna zasada „nie ryzykuj żywych dla zmarłych”, której początki sięgają lat 80.
1984: dwaj Nepalczycy giną próbując odzyskać ciało Hannelore Schmatz
Niemiecka himalaistka zmarła podczas zejścia z Everestu w październiku 1979 roku na wysokości około 8300 m po południowej stronie góry. Była czwartą kobietą, która zdobyła Everest i pierwszą, która zginęła na tej górze.
Przez lata jej ciało pozostawało widoczne: charakterystyczna pozycja siedząca, otwarte oczy i włosy poruszające się na wietrze sprawiły, że stała się jednym z najbardziej przejmujących obrazów Everestu lat 80.
W 1984 roku podjęto próbę sprowadzenia jej ciała. Podczas tej operacji zginęło dwóch nepalskich Szerpów. To jeden z często wspominanych przypadków, kiedy akcja odzyskiwania zwłok doprowadziła do kolejnych ofiar.
„Sleeping Beauty”
Inny smutny przydomek zyskała po śmierci Francys Arsentiev, która w 1998 roku jako pierwsza Amerykanka zdobyła Everest bez dodatkowego tlenu. Niestety, podczas zejścia straciła siły i pozostała na zawsze po południowej stronie góry.
Przez lata jej ciało pozostawało częściowo widoczne przy szlaku, a środowisko nadało jej przydomek „Sleeping Beauty”. W 2007 roku amerykańska ekspedycja przeprowadziła operację przesunięcia jej ciała z bezpośredniej bliskości szlaku, aby zakończyć publiczną ekspozycję szczątków.
W 2006 roku obok „Green Boots” zmarł kolejny himalaista
Dziesięć lat po śmierci Dorje’a Morupa w Green Boots Cave zmarł Brytyjczyk David Sharp, który próbował samotnie zdobyć Everest od strony tybetańskiej. Sharp korzystał z butli z tlenem, ale ten prawdopodobnie skończył mu się podczas zejścia. Cierpiał na objawy choroby wysokościowej i hipotermii. Zmarł siedząc w kucki obok Zielonych Butów. Szacuje się, że tego dnia obok niego przeszło około 40 osób. Większość uznała, że to po prostu kolejne ciało przy szlaku na Everest.
Sprawa ożywiła debatę na temat postępującej erozji etyki górskiej w himalaizmie, wywołanej komercjalizacją i modą na ośmiotysięczniki, a zwłaszcza ten najwyższy.
Dolina Tęczy i ciała na Evereście
Rainbow Valley (Dolina Tęczy) to nieformalna (i dokładnie niezdefiniowana) nazwa obszaru po północnej stronie góry i w strefie śmierci, na którym znajduje się duża liczba ciał osób, które próbowały zdobywać najwyższą górę świata. Nazwa nawiązuje do kolorowych kombinezonów, uprzęży, lin i sprzętu zmarłych himalaistów. Nie jest to oczywiście jedyne miejsce, w którym napotkać można ciała.
Szacuje się, że na stokach Everestu aktualnie pozostaje około 200 ciał (niektóre źródła wspominają, że może sięgać nawet 300). Znaczna ich część znajduje się w miejscach, gdzie podjęcie działań transportowych jest wyjątkowo trudne lub wiąże się z nadmiernym ryzykiem.
W ostatnich latach prowadzone były akcje porządkowe, realizowane przez zespoły międzynarodowe przy współpracy władz Nepalu i Chin. Każda taka operacja wymaga osobnego planowania, zaangażowania finansowego, logistycznego i naraża jej uczestników na ryzyko. W 2024 roku Nepal przeprowadził jedną z największych operacji porządkowych na Evereście. W akcji uczestniczyła armia nepalska oraz kilkudziesięciu Szerpów. Usunięto około 11 ton śmieci i odzyskano 4 ciała.
Kontrowersje wokół aktualnej akcji
Planowana akcja niesie ze sobą spore ryzyko. Transport zamarzniętych szczątków wymaga pokonywania stromych, technicznych odcinków grani północno-wschodniej, na dużej wysokości i często w trudnych warunkach.
Część Szerpów, wywodzących się z tradycji buddyjskiej, podchodzi do pracy z ludzkimi szczątkami z dużą ostrożnością i szacunkiem, co dodatkowo wpływa na sposób i tempo prowadzenia działań.
Wcześniejsze doświadczenia pokazują, że tego typu działania wymagają precyzyjnej koordynacji i minimalizacji ryzyka. Doświadczeni himalaiści podchodzili do nich z dużą rezerwą, podkreślając, że tego typu operacje niepotrzebnie narażają „ratowników” i mogą prowadzić do niepotrzebnych, dodatkowych wypadków.
Gdy Green Boots opuści Mount Everest
Jeżeli operacja zakończy się powodzeniem, z Everestu zniknie ciało himalaisty znanego jako Zielone Buty – makabryczny punkt orientacyjny i swojego rodzaju pomnik bezwzględnego oblicza himalaizmu. Nie oznacza to jednak, że znikną kontrowersje i problemy, z którymi boryka się środowisko wysokogórskich turystów, władze i organizatorzy wypraw.
Źródła: Desnivel, ExplorersWeb, Wikipedia, Himalayan Database, greenbelts.com
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA