But Quechua MH900 – solidna uniwersalność
Spis treści
Quechua MH900 to nowa propozycja z górnej półki oferty Decathlonu w segmencie lekkich butów turystycznych. Model wyposażony w membranę i zaprojektowany u podnóża Mont Blanc łączy doświadczenie zespołu inżynierów z technologiami partnerów (przede wszystkim Vibram i Kiprun). W efekcie otrzymujemy but, który ma wg producenta sprawdzać się podczas szybkich wypadów góry, jak i podczas dłuższych trekkingów. Oto garść wrażeń z 3 miesięcy użytkowania.

Budowa i konstrukcja
Jeden z głównych elementów buta stanowi podeszwa Vibram® XS Trek Evo z bieżnikiem o głębokości 6 mm. Producent podkreśla optymalną przyczepność w różnorodnym terenie – od skał i korzeni po mokre podłoże. Śródpodeszwa to technologia MFOAM – pianka zaczerpnięta z butów trail runningowych Kiprun, zapewniająca dynamiczną, sprężystą amortyzację. Ma być lekka, responsywna i sprawdzona w długich testach terenowych.
MH900 w wersji z niską cholewką oferuje ulepszone wsparcie śródstopia, dobre trzymanie łuku stopy i stabilizację pięty. Konstrukcja jest lekka i elastyczna, ale jednocześnie usztywniona w newralgicznych punktach. Z przodu kauczukowy otok, z tyłu elementy TPU, a całość chroni pełny dodatkowy pas miękkiego tworzywa zapewniający dodatkową ochronę przed błotem. System sznurowania jest szybki i precyzyjny, ułatwiający dopasowanie. Jeśli chodzi o wagę, para waży ok. 768 g (rozmiar 43) – to wartość, która plasuje MH900 w kategorii lekkich butów trekkingowych.

Producent podkreśla wodoodporność MH900, którą zapewnia bezszwowa, klejona membrana. Ma ona wytrzymać długotrwałą wilgoć – „suche stopy przez 10 godzin”. Podczas testów wykonanych przez producenta buty zostały przetestowane laboratoryjnie w dynamicznym teście zanurzeniowym: but jest cyklicznie zginany (symulacja chodzenia) przy jednoczesnym zanurzeniu do połowy cholewki. W tym teście MH900 Waterproof utrzymuje stopy suche przez 10 godzin.

Cholewka bazuje na syntetycznej (softshellowej) tkaninie z membraną, która jest bezpośrednio laminowana z wierzchem, co eliminuje liczbę szwów i potencjalne miejsca przecieków, jednocześnie redukując wagę całego buta. Dodatkowo całość chroni kauczukowe wzmocnienie z przodu oraz dodatkowa (ponad otokiem) osłona przeciwbłotna biegnąca wokół buta. Wnętrze wykończono miękkim, szybkoschnącym poliesterowym materiałem. Producent zadbał o gładką (wypełnioną pianką), bezszwową konstrukcję w newralgicznych miejscach (pięta, śródstopie), co ma minimalizować ryzyko powstawania otarć nawet przy dłuższej aktywności.
Zalecane aktywności
Quechua pozycjonuje MH900 jako buty do szybkiego hikkingu również po trudniejszych górskich szlaków. Mają sprawdzać się tam, gdzie potrzebna jest dobra przyczepność, dynamika i precyzyjne wsparcie stopy – na kamienistych ścieżkach, podejściach i zejściach. Nie są to ciężkie, sztywne buty na wielodniowe wyprawy z dużym obciążeniem czy zimowe warunki, ale raczej uniwersalny, lekki model na ambitne jednodniówki, weekendowe wyjścia w średnie i wyższe góry.

Pierwsze wrażenia
Tyle jeśli chodzi o dane i opisy ze strony producenta. Pora na pierwsze wrażenia. MH900 to but, który w pierwszym kontakcie zaskakuje. Jego budowa jest masywna, cholewka i podeszwa oblane są obficie tworzywem sztucznym – mamy szeroki otok, dodatkowe wzmocnienia czubka i pięty buta. Nie szczędzono materiałów, dzięki temu te elementy MH900 wydają się być pancernie zabezpieczone. Nie mniej ważnym elementem jest sama podeszwa – wyraźne, 6-milimetrowe wypustki budzą zaufanie od samego początku. Trochę inaczej sprawa ma się z MFOAM, zapowiadana sprężystość i komfort nie wykracza poza zwykły standard mniej zaawansowanego obuwia.
Mój rozmiar stopy to 42 i taki rozmiar miał testowany przeze mnie model. Konstrukcja cholewki dobrze pasuje również mojej średnio szerokiej stopie. Budowa i system sznurowania zapewniają dobre trzymanie i sprawiają, że but dobrze leży na stopie.

Testy w terenie
Przez blisko 3 miesiące miałem okazję sprawdzić MH900 w różnorakich sytuacjach – tych codziennych, jak i tych bardziej aktywnych w terenie. Szybko przyzwyczaiłem się do masywnej konstrukcji, która mimo rozbudowanych rozmiarów jest stosunkowo lekka. Dotychczas używałem butów o mniejszych rozmiarach, w którym stosowano lekkie tkaniny i minimalizowano elementy zabudowy cholewki. Ten trend „odchudzania” zawędrował ze sneakersów do butów hikingowych i trekkingowych.
Natomiast MH900 wraca do bardziej skomplikowanej konstrukcji, co może być odpowiedzią dla klientów poszukujących tradycyjnego podejścia – łączącego nagromadzenie materiałów i rozwiązań, czego efektem jest solidny i sprawiający zaufanie but. Jak wspomniałem „wielkość” buta nie pociąga za sobą wzrostu wagi, zatem tego rodzaju wariacja technologiczno-konstrukcyjna jest do zaakceptowania. Wszak ważniejszy jest „performance”.
Skalne ścieżki
Pierwszą okazją do sprawdzenia buta był wyjazd wspinaczkowy na grecką wyspę Evię do rejonu Manikia. Skaliste wzgórza, wąwozy, ostre krawędzie skał, kamieni i rumoszu stały się dobrym testowym poligonem. Wycieczki pełne podejść i zejść w tego typu terenie dały odpowiedź na kilka ważnych pytań.

Po pierwsze, but zapewnił pełną protekcję przed ostrymi krawędziami. Cholewka dobrze trzymała stopę w różnych ustawieniach, dodatkowo gumowe wypustki podeszwy pozwalały sprawnie przemieszczać się po raz chropowatej, a innym razem śliskiej skale i kamieniach. MH900 sprawdził się również podczas asekurowania, zapewniając stabilność i ochronę stóp.
Podczas tatrzańskiej wycieczki znalazłem stary, zleżały, miejscami zlodzony śnieg na dość stromym stoku. Cienka, wierzchnia warstwa była miękka i to na niej dobrze sprawdziły się długie wypustki podeszwy. „Wgryzały” się w śnieg zapewniając schodzenie, bez większych uślizgów i tracenia równowagi.

Wspomniałem już, że piana MFOAM wraz wkładką i samą podeszwą Vibram nie dodają jakiejś bardziej odczuwalnej sprężystości, czy też ponadstandardowego komfortu. Nie używałem butów w terenie więcej niż 6-7 godzin, więc trudno mi powiedzieć, co dzieje się podczas dłuższych wycieczek. Testowe doświadczenia mogę określić jako przyzwoite, nie wykraczające poza normę – ani w dół, ani w górę.
Drobiazg – sznurówki trzeba wiązać w specjalny sposób. Zawiązane zwykła, pojedynczą kokardką rozwiązują się nagminnie.
„Oddychalność”
Trafiliśmy na dobrą, generalnie stabilną pogodę – temperatury ok. 20°C. Brak deszczu nie pozwolił sprawdzić wodoodporności ale dał odpowiedź na istotną kwestię, jaką jest stosowanie membran w tego rodzaju butach. Znajdziemy wielu przeciwników takiego rozwiązania. I w sumie nie ma się co dziwić – komfort przy membranie w wyższych temperaturach (powyżej 20°C) staje się towarem deficytowym. Coś co ma nas chronić przed wilgocią, staje się barierą powodującą nadmierne pocenie stóp. Choć trzeba pamiętać, że każdy ma różną tolerancję na tego typu warunki. Dla mnie taką cezurą, przy małym wysiłku fizycznym, było właśnie wspomniane 20°C. Przy podchodzeniu z plecakiem przegrzanie pojawiało się w niższych temperaturach. MH900 oferowany jest również w wersji Light (bez membrany) – zatem klienci obawiający się tego „mankamentu” nie powinni mieć problemów z wyborem.
„Wodne” testy
W Grecji nie lało, jednak to brakujące ogniowo testu szybko nadrobiłem w okolicach beskidzkiej Czantorii. Długotrwała zlewa dostarczyła świetnych okoliczności do sprawdzenia działania „przeciwwodnych” cech buta. Strumienie wody spływające po leśnej drodze, głębokie kałuże, podmokłe mchy i błoto – w tym terenie but sprawował się bez zarzutu. Oczywiście przy niskiej cholewce margines bezpiecznych wodnych peregrynacji jest mały. Przecież mimo membrany woda może nalać się do buta od góry. Podczas testu – choć zależało mi na sprawdzeniu różnych opcji – unikałem przekroczenia tej granicy. W realnych warunkach dłuższego trekkingu może być to o wiele trudniejsze. To był również dobry teren i warunki, aby stwierdzić, że podeszwa Vibram dobrze radzi sobie na mokrych, luźno leżących na ścieżce kamieniach.

W tym miejscu ważna uwaga – wodoodporność buta będzie działa tylko wtedy, gdy ubierzemy dobrej jakości hardshellowe spodnie. A w sumie mało kto na hiking czy trekking takowe zakłada… Częściej jesteśmy ubrani w softshelle, czy też latem w krótsze spodnie. Gdy spodnie zamkną, woda będzie się sączyła, również przez skarpetki, do wnętrza buta.

Dodatkowy „wodny” test miałem okazję zaliczyć podczas deszczowego długiego, czerwcowego weekendu na Mazurach. Choć na pokładzie jachtu nie potrzebujemy vibramowej podeszwy, to MH900 przydały się podczas mocnych i gwałtownych opadów. Muszę przyznać, że radziły sobie bez zarzuty aż do momentu, kiedy przemokły mi doszczętnie spodnie – wtedy woda dosłownie wlała się do cholewki od góry.

Reasumując, membrana MH900 jeśli chodzi o „przeciwodne” właściwości działa dobrze. But faktycznie nie przemaka, nawet gdy zanurzamy go często w wodzie. Niestraszne mu poranna rosa czy podmokły teren. Natomiast niska cholewka powoduje, że aby zabezpieczyć się lepiej i na dłużej, musimy również pamiętać o ubraniu wodoodpornych spodni.

***
Masywna konstrukcja MH900 budzi zaufanie od pierwszego wejrzenia. Jak pokazały trzymiesięczne testy w różnorakim terenie i warunkach pogodowych to wrażenie nie ulega osłabieniu. But zapewnia stabilne wsparcie i, co jest jego największą zaletą, chroni stopę i palce przed kamieniami, korzeniami – generalnie zapewnia udaną protekcję w terenie. Budowa buta, przy stosunkowo niskiej wadze, czyni z MH900 dobrą propozycję na wycieczki w góry, do lasu i w skały. Wersja z membraną zapewnia dobrą ochronę przed przemoknięciem, choć ta ważna dla wielu odbiorców cecha, obniża ogólny komfort użytkowania zwłaszcza w wyższych temperaturach (uwaga – MH900 jest oferowany również w wersji Light, bez membrany).

Podsumowując – jeśli szukacie solidnego i uniwersalny modelu na różne outdoorowe przygody, to MH900 może być bardzo ciekawą opcją, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę pragmatyczną cechę – cena/jakość (w promocji 399,99 zł).
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA