Czasem zagrożenia związane ze wspinaniem są zaskakujące i tak właśnie jest tym razem. Chodzi o magnezję w płynie, produkt, który na pierwszy rzut oka trudno potraktować jako zagrożenie. Drastyczny wypadek opisany w raporcie francuskiej federacji pokazuje, że nieuważne obchodzenie się z magnezją właśnie w tej formie może skończyć się utratą wzroku.
***
Przebieg feralnego zdarzenia wyglądał następująco. Młody wspinacz stał obok kolegi, który napełniał swoją buteleczkę z większej* butelki z magnezją w płynie. Dozownik tej większej butelki był zatkany, więc napełniający ścisnął ją mocniej. Strumień płynu trysnął wprost do oka stojącego obok partnera. Bilans: poważne oparzenie oka, przeszczep rogówki w trybie pilnym i niepewne rokowanie co do odzyskania wzroku w uszkodzonym oku.
Dlaczego tak niewinnie wyglądająca substancja potrafi wyrządzić tak poważną krzywdę? Magnezja w płynie to zawiesina węglanu magnezu w alkoholu, z dodatkiem zagęszczaczy i zwykle substancji zapachowej. Kluczowe jest to, że alkoholu jest w niej naprawdę dużo. Nie są to śladowe ilości, lecz substancja dominująca w fazie płynnej: popularne formuły zawierają 70–75 proc. alkoholu izopropylowego. To właśnie ten alkohol, odparowujący po nałożeniu na dłonie i pozostawiający warstewkę magnezji, stanowi główne zagrożenie dla oka. Strumień, który trafił wspinacza, był w rzeczywistości stężonym alkoholem z zawiesiną.
Nie jest to alarmizm. W literaturze medycznej dobrze udokumentowano uszkodzenia rogówki spowodowane kontaktem oka ze stężonym alkoholem. Stosuje się go zresztą celowo do delaminacji nabłonka rogówki w niektórych zabiegach laserowej korekcji wzroku. Opisywano też wypadki, w których strumień alkoholowego płynu do dezynfekcji rąk trafił dziecko w oko, powodując ból, światłowstręt i ubytek nabłonka rogówki. Mechanizm jest dokładnie ten sam, co przy magnezji w płynie wyściśniętej z zatkanej butelki.
Co więcej, w przypadku magnezji w płynie zagrożeniem jest nie tylko alkohol. Sam węglan magnezu ma odczyn lekko zasadowy, a o ciężkości oparzenia oka decyduje właśnie pH: kwasy dają zwykle oparzenia powierzchowne, natomiast płyny o zasadowym pH wnikają głęboko i powodują oparzenia głębokie. Oparzenia zasadowe należą do najgroźniejszych urazów chemicznych oka. Silne zasady przenikają głęboko w przedni odcinek oka, a leczenie cięższych przypadków obejmuje m.in. przeszczepy. To tłumaczy, dlaczego pozornie błahy rozprysk skończył się tak poważnie.
Stąd warto przy korzystaniu z magnezji w płynie stosować się do kilku prostych zasad:
- Napełniając tubkę lub wklepując magnezję w dłonie, kieruj otwór butelki w dół i z dala od twarzy – własnej i osób stojących obok.
- Zatkany dozownik to sygnał ostrzegawczy. Nie „przepychaj” go na siłę przez ściśnięcie butelki. Odkręć, przeczyść, a dopiero potem używaj.
- Uważaj na otoczenie. Magnezję w płynie nakładaj tak, by w linii ewentualnego rozprysku nikogo nie było, zwłaszcza dzieci, które często kręcą się tuż obok.
- Trzymaj poza zasięgiem dzieci. To produkt zawierający alkohol i potencjalnie szkodliwa substancja.
A gdyby jednak doszło do kontaktu z okiem – liczy się każda sekunda. W przypadku chemicznego podrażnienia oka podstawą jest natychmiastowe, obfite i długie płukanie czystą wodą lub solą fizjologiczną. Często lepiej od razu skorzystać z najbliższego kranu, niż czekać na sól fizjologiczną z apteczki. Po przepłukaniu należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem, najlepiej okulistą.
Więcej problemów i opisanych przypadków związanych z bezpieczeństwem znajdziecie w naszym cyklu BHP wspinania.
***
*Warto przy okazji wyjaśnić, o jaki pojemnik chodziło w opisie wypadku. Producenci magnezji w płynie oferują często dwie pojemności: małą buteleczkę (najczęściej 50 ml) oraz większy pojemnik zapasowy (250, 500 ml, a nawet litrowy), z którego można uzupełnić ten mały. To właśnie taki większy zbiornik trzymał w rękach kolega poszkodowanego. Część opakowań ma dozowniki lub dzióbki, które przy szybko wysychającej magnezji łatwo się zatykają. Wtedy naturalnym odruchem jest mocniejsze ściśnięcie butelki. I dokładnie to doprowadziło do tryśnięcia płynu.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
