„Nie popełnił błędu, a zginął”. Piotr Sztaba o korozji punktów i bezpieczeństwie w skałach
Spis treści
Śmiertelny wypadek na Kalymnos z końca marca wstrząsnął wspinaczkowym światem nie dlatego, że ktoś popełnił błąd — przeciwnie. Wspinacz skończył drogę, wpiął się w stanowisko, prawidłowo przewiązał i opuszczany zaczął wypinać ekspresy. Po wypięciu dwóch ekspresów stanowisko uległo zniszczeniu. Długi lot spowodował urwanie kolejnego przelotu. Po pięciu godzinach akcji ratunkowej wspinacz zmarł. Nie popełnił błędu. A jednak zginął. I właśnie dlatego ten wypadek złamał paradygmat, w którym żyliśmy przez lata: że bezpieczeństwo w skałach zapewniają dwa punkty na stanowisku. Do rozmowy o tym, co naprawdę się wydarzyło — i co każdy z nas może zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko na własnych wyjazdach — zaprosiliśmy Piotra Sztabę, współwłaściciela szkoły wspinaczkowej Kilimanjaro, Instruktora Alpinizmu PZA i ekipera z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Rozmawia Piotr Turkot.

O czym rozmawiamy
To nie jest rozmowa mająca na celu wywołanie strachu. To uporządkowany, praktyczny protokół bezpieczeństwa na zagraniczne wyjazdy skałkowe. Od wyjaśnienia ryzyk, po listę rzeczy, na które warto się przygotować i mieć ze sobą w plecaku.
Piotr Sztaba tłumaczy między innymi:
- na czym polega korozja naprężeniowa i międzykrystaliczna w rejonach nadmorskich i dlaczego „nierdzewka” potrafi pęknąć bez ostrzeżenia;
- czym różnią się kotwy rozporowe, stal 316, A2 i tytan — i dlaczego nasze rodzime ringi są bezpieczniejsze;
- jak czytać przewodnik pod kątem wieku i stanu dróg oraz kiedy bezwzględnie wycofać się ze skały;
- przegląd rejonów — Manikia, Korsyka, San Vito, Calpe, Kalymnos — gdzie reekipacja idzie pełną parą, a gdzie trzeba być szczególnie czujnym;
- bezpieczne zjeżdżanie: prusik, bloker, mailon i konkretne sprawdzone patenty;
- dlaczego akcja ratunkowa w niektórych rejonach Europy bywa bliższa ekspedycji niż zwykłemu wyjazdowi — i jak się do tego przygotować (zarządzanie ryzykiem, kontakt do lokalnych służb, ubezpieczenie, łączność satelitarna).
Pada też wątek, o którym mówi się rzadko: dlaczego matowy, „brzydki” tytanowy ring jest dziś prawdopodobnie najbezpieczniejszym rozwiązaniem nad morzem, a wspinacze wciąż wolą wpinać się w te błyszczące.
Wniosek? Optymistyczny
Mimo trudnego tematu rozmowa kończymy optymistycznie: lepiej się wspinać niż nie wspinać. Trzeba to tylko robić świadomie — z głową, przewodnikiem w ręku i nawykami, które potrafią uratować życie.
Całość obejrzycie poniżej na kanale Youtube wspinanie.pl 👇 Subskrybujcie nas!
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
uzupełnienie
warto wspomnieć o jeszcze jednym rodzaju / odmianie korozji, być może będącym w większym stopniu przyczyną "rdzewienia" punktów na kotwach…
Odpowiedzi: 3