Grzegorz Łyko przechodzi „Las Vegas Parano” VI.7+
Grzegorz Łyko (KS Korona) powtórzył w Mamutowej Las Vegas Parano VI.7+. To najmocniejsze przejście na koncie 21-latka. Graty.
***
Las Vegas Parano to jeden z popularniejszych klasycznych ekstremów podkrakowskiej jaskini, inna sprawa, że większość tutejszych dróg atakowana jest często i chętnie. Pierwsze przejście w obecnej formie – bez sztucznego chwytu i bez zwornika – zrobił w 2012 roku Łukasz Dudek (rok wcześniej Marcin Wszołek przeszedł drogę bez sztucznego, ukruszonego chwytu, ale jeszcze ze zwornikiem). Od tamtego przy Las Vegas…. pojawiło już kilkanaście przejść.
Grzesiek przyznaje, że nad drogą spędził sporo czasu, naliczył około dwudziestu sesji. Choć od samego początku, już na drugiej czy trzeciej sesji, miał pewność, że da radę. Na profilu FB Korona Siempre 21-latek został przepytany na okoliczność przejścia. A tam między innymi:
Jak oceniasz klimat Jaskini Mamutowej — bardziej sportowy training camp czy towarzyski spot?
Mam nadzieję, że nie wywołam tym „gównoburzy”, ale dla mnie to ma trochę klimat nieprzekręcanego od dekady spraywallu, tyle że w skałach (śmiech).
Mamut to dalej miejsce „siłaczy”, czy dziś odnajdą się tam też techniczni wspinacze i dziewczyny mocno cisnące poziom?
Wiadomo, że jakiś próg siłowy trzeba przeskoczyć, ale patrząc na to, ile nowych patentów z haczeniem kolan się tam pojawiło, można śmiało powiedzieć, że techniką da się mocno „oszukać” wymagania fizyczne. Jeśli twoim atutem jest technika, zredukujesz zapas siły potrzebny do przejścia danej drogi. Ale właściwie tak jest wszędzie.
Nie masz ochoty na trening na panelu? Idź pozginać w Mamucie. Jaskinia od dawien dawna postrzegana jest nie tylko jako historyczne miejsce na jurajskiej mapie, ale też jako klasyczna ładownia. Grzesiek zna ją doskonale. Jest jej stałym bywalcem od dobrych kilku lat. Lubi przetestować siłę na nowszych treningowych kombinacjach (tak, wciąż takie powstają), ale nie unika klasyków. Jeszcze w 2021 zrobił Mechanikę pręta cienkiego VI.6+/7, a trzy lata później podniósł poprzeczkę, przechodząc Fumar perjudica VI.7.

CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA