Tragiczny wypadek na Kalymnos. Zawiodły trzy punkty asekuracyjne!
27 marca miał miejsce tragiczny wypadek na Kalymnos (Grecja). Zginął 60-letni wspinacz z Czech. Jak podaje Rebolt Kalymnos, przyczyną tragicznego zdarzenia było uszkodzenie przelotów. Dodatkowo, według relacji wspinacza uczestniczącego w akcji ratunkowej, ta była prowadzona wyjątkowo wolno.

Wypadek miał miejsce na 18-metrowej St Savvas 7b+ w sektorze Jurassic Park (droga startuje kilka metrów niżej niż zaznaczona na zdjęciu czerwona linia; sąsiednie linie startują z półki, czyli od miejsca gdzie zaczyna się czerwona linia). Czeski wspinacz po skończeniu drogi zjeżdżał z łańcucha stanowiskowego. Zjeżdżając zdążył wypiąć dwa przeloty, gdy stanowisko urwało się. Uszkodzeniu uległy oba (!) punkty stanowiska. Niestety, po locie urwał się także trzeci od stanowiska punkt przelotowy.

Wspinacz po dużym locie uderzył w półkę znajdującą na drodze. Był przytomny, ale wymagał pomocy. Pomoc nadeszła z dużym opóźnieniem, próby ewakuowania poszkodowanego nie powiodły się. Wspinacz zmarł po ok. 5 godzinach w trakcie transportu na noszach ze skał.

W akcji ratunkowej uczestniczył litewski wspinacz Kęstutis Skrupskelis, który jej przebieg opisuje bardzo szczegółowo na swoim profilu. W skrócie, problemy rozpoczęły się od braku komunikacji na linii alarmowej (kolejni operatorzy nie mówili po angielsku). Nie uruchomiono natychmiast śmigłowca. Pierwsi ratownicy, którzy dotarli na miejsce po ok. 2,5 godzinach, nie byli przygotowani do takiej akcji. Nie mieli noszy, szyn. Po godzinie pojawia się druga ekipa z noszami. Wtedy stan poszkodowanego zaczyna się pogarszać.
Do akcji wezwano śmigłowiec. Zostają powzięte próby podjęcia poszkodowanego, tak spod skały, jak ze szczytu klifu. Niestety zakończone niepowodzeniem. Zapada decyzja przeniesienia wspinacza na noszach do drogi.
Ponad 10-osobowa ekipa znosi Czecha. Mniej więcej w połowie drogi, po ok. 5 godzinach od zgłoszenia, wspinacz traci przytomność. Podjęto reanimację, ale poszkodowany umiera. Zniesienie ciała ofiary do drogi zajmuje kolejne 2 godziny.
Niedawno pojawiło się sprawozdanie wolontariuszy z Kalymnos Rescue Team. Opis sytuacji nieznacznie różni się od relacji litewskiego wspinacza. Generalnie tekst podkreśla, że wolontariusze działali w najlepszej wierze i starali się pomóc jak potrafili, wiedząc, że pomoc ze strony ekipy śmigłowca jest mało prawdopodobna. Dodatkowo pojawią się różnice wskazujące na nieporozumienia związane z podejmowaniem decyzji i oceną stanu zdrowia poszkodowanego wspinacza.
Punkty asekuracyjne, które zawiodły, miały ponad 25 lat. Ekipa Rebolt Kalymnos rekomenduje:
- zaniechanie wspinania na drogach, które zostały obite przed 2005 rokiem;
- korzystanie z własnej oceny sytuacji, jeżeli widzimy cokolwiek podejrzanego na drodze zrezygnujmy ze wspinania;
- wszelkie problemy z asekuracją należy zgłaszać do Rebolt Kalymnos.
***
Warto w tym miejscu dodać, że od lat na Kalymnos działa ochotniczy zespół Kalymnos Rescue Team. Ekipa nie jest dotowana, ani wyposażana przez władze lokalne, ani krajowe – utrzymuje się z datków i zrzutek. Dotychczas, od 2013 roku, wykonała ponad 150 akcji udanie niosąc pomoc wspinaczom (żaden z ratowanych nie stracił życia). Akcje ratunkowe średnio trwają ok. 2 godzin (do momentu podjęcia poszkodowanego przez karetkę). Członkowie zespołu mają odbyte szkolenia z zakresu technik wspinaczkowych, ratunkowych, jak i pierwszej pomocy (opieki przedszpitalnej).
***
O ryzyku związanym z przelotami w rejonach nadmorskich pisaliśmy wielokrotnie. Niektóre metale podlegają procesowi przyśpieszonej korozji (korozja naprężeniowa, ang. stress corrosion cracking, SCC). Problem dotyczy szczególnie przelotów starszych, gdy świadomość problemu nie była powszechna, patrz BHP wspinania – skala ryzyka w rejonach nadmorskich.

Do zaleceń ekipy Rebolt Kalymnos należy dodać, że podczas opuszczania ze stanowiska i czyszczenia drogi z przelotów można, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do jakości stanowiska zjazdowego, należy (!) skorzystać z dodatkowego prusa założonego na linę idącą od asekuranta do stanowiska zjazdowego. Ewentualne urwanie się stanowiska zjazdowego w sposób znaczący skraca lot, co może uratować nam życie.
PS Wspinając się w skałkach czy górach, często nie uświadamiamy sobie, jak trudna może być ewentualna akcja ratunkowa. Nawet w przypadku stuprocentowego profesjonalizmu służb ratowniczych czas udzielenia pomocy może być długi. Uważajmy!
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
relacja zespołu ratowniczego
https://www.8a.nu/news/fatal-accident-on-kalymnos-due-to-tripple-bolt-failures
Odpowiedzi: 1