Kobiecy zespół na gigantycznej „Sudafricanie” na Torre Central del Paine
Spis treści
Caro North, Amelie Kühne, Julia Cassou i María Belén Prados wspięły się na słynną South African Route 1200 m, 7b+ na centralnym wierzchołku Torre del Paine w Patagonii. Wspinaczka w stylu kapsułowym i ground-up trwała 13 dni i choć nie wszystko udało się pokonać klasycznie ze względu na trudne warunki pogodowe, zalegający w ścianie śnieg i lód, to i tak rzadki wyczyn i kawał przygody.
***

Historia South African Route
Ta uderzająco piękna linia liczy 30 wyciągów i wiedzie wyraźnym filarem w środkowej części wschodniej ściany centralnej turni masywu Torre del Paine (2460 m). Jako pierwsi pokonali ją w 1974 roku Paul Fatti, Roger Fuggle, Art McGarr, Mervyn Prior, Mike Scott i Richard Smithers, wyceniając oryginalne trudności na A4/5.10. Droga została powtórzona dopiero po trzydziestu latach, w 2004 roku, także z użyciem hakówki, przez wspinaczy z Republiki Południowej Afryki (Alard Hüfner, Mark Seuring, Marianne Pretorius i Wojtek Modrzewski).
Sudafricana czekała 35 lat na pierwsze przejście klasyczne, którego dokonał w 2009 roku belgijsko-amerykański zespół w składzie: Nicolas Favresse, Sean Villanueva i Ben Ditto. Alpiniści dokonali odhaczenia drogi i było to trzecie przejście w ogóle. W tamtym czasie była to także pierwsza klasyczna droga na wschodniej ścianie Torre Central del Paine. Ta wspinaczka również trwała 13 dni. Drogę „południowoafrykańską” Belgowie i Amerykanin określili wtedy jako jedną z najbardziej niesamowitych klasycznych linii, z jakimi przyszło im się mierzyć.

Dopiero w 2023 roku padło drugie klasyczne przejście South African Route – dokonali go Imanol Amundarian, Cedar Christensen i Tyler Karow. Było to czwarte przejście w ogóle.
Niedawno pisaliśmy o nieprawdopodobnym wręcz jednodniowym przejściu tej drogi, którego dokonali Tommy Caldwell i Siebe Vanhee. Amerykanin i Belg poświęcili projektowi trzy tygodnie. Podjęli wcześniej dwie zaawansowane próby, a w trzeciej przeszli całość klasycznie w 24 godziny. Było to zaledwie trzecie klasyczne przejście w już 50-letniej historii drogi! Wyczyn niesamowity, ale równocześnie podkreślający powagę tej linii.
Pierwszy zespół kobiecy na South African Route

Caro North, Amelie Kühne, Julia Cassou i María Belén Prados nie zdołały pokonać całej drogi klasycznie, niemniej były prawdopodobnie dopiero szóstym lub siódmym zespołem, który osiągnął szczyt wspinając się tą linią.
Najpierw alpinistki spędziły niemal miesiąc transportując pod ścianę sprzęt i prowiant, a także poręczując kilka pierwszych wyciągów i transportując wory do pierwszego z biwaków. Gdy były gotowe, by rozpocząć właściwą wspinaczkę, nadeszło załamanie pogody. Przeczekały burzę, odpoczęły, po czym ruszyły w górę.

Jak relacjonuje Caro North, wspinaczka na Torre del Paine była inna niż wszystkie wcześniejsze doświadczenia bigwallowe zespołu, głównie ze względu na srogą patagońską pogodę:
Rytm naszej wspinaczki dyktowały wiatr, śnieg i deszcz, a także nieustanie zmieniające się warunki w rysach, którymi próbowałyśmy się wspinać. Musiałyśmy wykorzystywać każdy dostępny moment dobrych warunków, by zdobywać kolejne metry tej imponującej granitowej zerwy, wracając na biwaki za każdym razem, gdy warunki uniemożliwiały wspinaczkę.

Celem i marzeniem zespołu było pokonanie drogi klasycznie. Niestety warunki były zbyt ciężkie i choć większość terenu udało się pokonać bez uciekania się do technik hakowych, alpinistki natrafiły na miejsca, które w zastanych warunkach po prostu nie chciały puścić:
Przewspinałyśmy klasycznie tyle, ile było możliwe. Ostatecznie samo osiągnięcie szczytu okazało się ogromnym wyzwaniem – ze względu na niskie temperatury, miejsca pokryte śniegiem i przede wszystkim oblodzone rysy. Finalnie był to dla nas naprawdę ogromny i zespołowy sukces.
Gratulacje!

Źródła: Caro North FB, arch. Wspinanie.pl
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA