Lodowy Puchar Świata UIAA 2026 – podsumowanie
Spis treści
- Prowadzenie – pech i radość Louny Ladevanta, dramatyczny finał pań
- Biegi – zasłużone złoto dla Nyamdoo i Safdariana
- Nasi w Pucharze Świata
- Olimpijskie perspektywy
Emocje zawodów już za nami, zatem czas na krótkie podsumowanie, garść ciekawostek oraz wyjaśnień dotyczących m. in. niuansów pucharowej punktacji.
Prowadzenie – pech i radość Louny Ladevanta, dramatyczny finał pań
Po trzech zawodach i trzech złotych medalach (Cheongsong, Saas-Fee, Longmont) Louna Ladevant miał zagwarantowane zwycięstwo w Pucharze. Jedyne, o co walczył, to dołożenie do kolekcji czwartego złotego medalu – tego w Edmonton. Byłby to historyczny i bezprecedensowy sukces.
To niestety nie nastąpiło. Plany przekreśliło zaskakujące odpadnięcie na 25. chwycie drogi finałowej. Ladevant zajął w Edmonton dopiero szóste miejsce, ale z punktu widzenia klasyfikacji ogólnej nie miało to już znaczenia – w Pucharze Świata 2026 był najlepszy.

Tu warto zatrzymać się na chwilę nad wyjaśnieniem zasad punktacji. Otóż do końcowego rezultatu brane są pod uwagę trzy najlepsze wyniki (z czterech zawodów ogółem). Po trzech startach Ladevant miał już 300 punktów (czyli maksimum), a wynik z pechowego dlań Edmonton (47 punktów) nie został – zgodnie z zasadami – wzięty pod uwagę.
Dzięki temu systemowi punktacji srebrny medal w Pucharze Świata zapewnił sobie młody znakomity wspinacz z Hiszpanii i zwycięzca zawodów w Edmonton – Jorge Veiga Rodriguez, mimo że w ogóle nie wystartował w pierwszych zawodach w Cheongsong. Trzy pozostałe starty (drugie miejsca w Saas-Fee i Longmont oraz zwycięstwo w Edmonton) dały mu jednak łącznie 260 punktów. Brązowym medalistą PŚ został Szwajcar Jonathan Artur Brown.
Wśród pań, zgodnie z przewidywaniami, walka o złoto rozegrała się między Francuzką Marion Salmon-Thomas a Holenderką Marianne van der Steen. Salmon-Thomas, która wróciła do wspinania po urodzeniu dziecka, szła przez kolejne zawody jak burza, z kolei van der Steen zaczęła sezon pechowo od niskiej lokaty w Cheongsong. W rezultacie, przed ostatnimi zawodami, przewaga Francuzki nad Holenderką wynosiła aż 43 punkty. Co więcej, Salmon-Thomas wspinała się świetnie także w Edmonton i na drodze finałowej doszła do topu w znakomitym czasie 6 minut 22 sekund.
Startująca w finale po niej van der Steen pokazała jednak klasę – także doszła do topu i to w czasie o pięć sekund krótszym. Ten wynik zmienił wszystko – teraz Holenderka z trzech najlepszych startów uzbierała 280 punktów (słaby wynik z Korei został pominięty), a Francuzka tylko 260…

Dla Marianne van der Steen było to wspaniałe podsumowanie kilkunastu lat startów w Pucharze Świata:
To znaczy dla mnie wszystko, bo to całe moje życie. To więcej niż jedna wspinaczka, to 16 lat wzlotów i upadków, o których niektórzy nie wiedzą.
Biegi – zasłużone złoto dla Nyamdoo i Safdariana
Podobne przetasowanie nastąpiło w biegach pań. Aneta Louzecka (Czechy), która po Longmont prowadziła w klasyfikacji pucharowej, po zajęciu trzeciego miejsca w Edmonton spadła także na trzecią pozycję. Złoto zdobyła zasłużenie Selenge Nyamdoo (Mongolia), która o 24 punkty wyprzedziła srebrną medalistkę Olgę Kosek.
Warte podkreślenia jest także znakomite szóste miejsce Izabeli Kopeć w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jeszcze nigdy nie mieliśmy dwóch zawodniczek w najlepszej ósemce!
Wśród panów bezapelacyjnie zwyciężył Mohammadreza Safdarian (Iran), mimo że z powodów niezależnych od siebie nie mógł wystartować w USA. O ile jednak jego złoty medal nie jest jakąś szczególną niespodzianką, o tyle pewną sensacją jest drugie miejsce Linusa Becka (Liechtenstein), który zrobił nieprawdopodobne postępy od ubiegłego sezonu, kiedy to zajął 16. miejsce w Pucharze Świata… Z kolei niespodzianką „in minus” były tym razem relatywnie słabe wyniki lodowych biegaczy z Mongolii. Najlepszy z nich, Mandakhbayar Chuluunbaatar, zdobył co prawda brązowy medal, ale jego wynik końcowy był gorszy od rezultatu Safdariana aż o 84 punkty.

Nasi w Pucharze Świata
W poszczególnych zawodach PŚ Polskę reprezentowało łącznie sześcioro wspinaczy: Izabela Kopeć (Saas-Fee, Longmont, Edmonton), Olga Kosek (wszystkie zawody), Grzegorz Gładysz (Cheongsong, Saas-Fee), Jan Mondzelewski (Saas-Fee), Jakub Siwek (Saas-Fee, Longmont, Edmonton) i Jan Szypulski (Saas-Fee).
Najlepsze wyniki osiągnęliśmy w kategorii Speed: Olga Kosek zdobyła złoty medal w Cheongsong i srebrny w Edmonton, a Izabela Kopeć zajęła szóste miejsce w Edmonton i dwukrotnie ósme – w Saas-Fee i Longmont. Wśród panów najlepszy rezultat osiągnął Jan Mondzelewski w Saas-Fee, zajmując dwunaste miejsce.

W ogólnej klasyfikacji drużynowej Pucharu Świata w kategorii Speed Polska zajęła bardzo dobre 6. miejsce, wyprzedzając m. in. Szwajcarię, Czechy, Hiszpanię i Kanadę. Nie da się ukryć, że na ten sukces zapracowały przede wszystkim nasze dziewczyny, dzięki którym w kategorii „Women-Speed” Polska zajęła drugie miejsce.
Nieco gorzej wyglądamy w klasyfikacji zespołowej Lead, gdzie Polska zajmuje 12. miejsce.
Olimpijskie perspektywy
Tegoroczny Puchar Świata upłynął pod znakiem starań o wejście tej dyscypliny do Zimowych Igrzysk Olimpijskich (decyzja spodziewana jest w czerwcu). Wyraźnie widać było większy nacisk na profesjonalną obsługę medialną i wychodzenie do jak najszerszego grona potencjalnych kibiców (czego przykładem była np. organizacja zawodów w Edmonton na otwartym obiekcie w samym centrum miasta). Zawody w Saas-Fee gościły przedstawicieli MKOL, a ich ocena widowiskowości oraz organizacji była (jak wynika z przecieków) ze wszech miar pozytywna. To ważne, bo nie jest tajemnicą, że Komitet ocenia zwłaszcza atrakcyjność kandydującej dyscypliny z punktu widzenia reklamodawców oraz atrakcyjności medialnej.

Oczywiście w grę wchodzą także inne czynniki, ale tu już wszystko jest w rękach UIAA oraz federacji francuskiej, które pilotują sprawy „olimpijskie” i lobbują na ich rzecz.
Przemysław Kosek
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA