Tunezja – wspinaczkowa poezja
Spis treści
Każdej zimy zdarzają się niestety okresy, w których ciężko jest znaleźć w Europie Południowej rejony ze stabilną pogodą. Alternatywą zapewniającą idealny warun do wspinania w okresie zimowym są arabskie kraje Afryki Północnej.
***
Najwięcej wspinania mamy oczywiście w Maroku. Powszechnie wiadomo, że od lat eksplorowane są także Algieria i Egipt. Kilka lat temu – ku mojemu zaskoczeniu – natknąłem się w Internecie na profesjonalnie przygotowane przez francuskich wspinaczy topo (PDF) dotyczące wspinania w Tunezji. Już samo zdjęcie ze strony tytułowej tegoż opracowania (patrz wyżej) rozbudziło we mnie wodze fantazji i podpowiedziało kierunek kolejnej wspinaczkowej eskapady.
Informacje praktyczne
Żadna linia lotnicza nie oferuje bezpośrednich lotów z Polski do Tunezji. Najkorzystniejsze cenowo są loty Lufthansą do Tunisu z przesiadką w Monachium lub Frankfurcie. Bezpośrednio do Tunezji (na przykład z Katowic) latają jedynie czartery dla biur podróży; szczególnie atrakcyjne kosztowo są nieraz loty czarterowe do Enfidhy sprzedawane przez Rainbow.
Wytrwali kierowcy mogą oczywiście zaplanować podróż samochodem – do Tunisu pływają regularnie promy z francuskiej Marsylii lub z włoskiej Genui; należy przy tym pamiętać o zabraniu Zielonej Karty.
Do przekroczenia granic Tunezji niezbędny jest paszport; obywatele polscy nie potrzebują natomiast wizy. Obowiązkowe jest za to ubezpieczenie kosztów leczenia.
Tradycyjnie, jak przy każdej podróży do kraju leżącego poza UE, przypominam o wyłączeniu przesyłu danych internetowych na polskich kartach SIM.
W Tunezji istnieje obowiązek meldunkowy. Co ważne, nie ma możliwości wybrania się do Tunezji bez wcześniejszej rezerwacji kwatery; podczas kontroli paszportowej na granicy (lotnisku) należy pokazać potwierdzenia rezerwacji oraz jej opłacenia.
Walutą Tunezji jest dinar tunezyjski (TND), który jest tzw. walutą zamkniętą – istnieje zakaz wywożenia dinarów z kraju. Nie ma sensu zatem pytać o tę walutę w polskich kantorach.
Nie ma też możliwości płacenia dolarami amerykańskimi lub euro – zgodnie z przepisami prawa walutowego Tunezji płacenie walutami obcymi w codziennym obrocie jest nielegalne; wyjątkiem są lotniska. W Tunisie oraz w kurortach turystycznych bez problemu użyjemy kart płatniczych.
Dinary, niezbędne w mniejszych miejscowościach, najlepiej pozyskać w tunezyjskich kantorach lub bankach, wymieniając euro lub dolary amerykańskie. Koniecznie należy zachować kwity z wymiany; bez nich nie wymienimy z powrotem pozostałych dinarów.

Pamiątka z Tunezji; prawdę powiedziawszy dopiero po powrocie wyczytałem, że wywóz ichniejszej waluty jest przestępstwem (fot. Maciej Kowalczyk)
Od 2015 roku w Tunezji obowiązuje stan wyjątkowy. Jedną z jego konsekwencji jest oficjalny zakaz fotografowania obiektów wojskowych i rządowych. Nieoficjalnie jest jeszcze gorzej – w 2024 roku niejaki Daniel Dembowski (turysta z Polski) trafił na miesiąc do tunezyjskiego więzienia za zrobienie selfie z widokiem na hotel, w którym był zameldowany. O katastrofalnych warunkach w tunezyjskim więzieniu można przeczytać w wywiadzie, którego udzielił Gazecie Wyborczej. Wyjaśnienia strony tunezyjskiej – po interwencji polskich władz – były co najmniej enigmatyczne: otóż w uwiecznionym na selfie hotelu mogli przecież spotykać się terroryści…
Jako że przypadek Daniela Dembowskiego nie jest jedyny, nasuwa się prosty wniosek: nie warto w Tunezji w ogóle robić zdjęć w miejscach publicznych.
Tunezja jest krajem muzułmańskim – poza kurortami turystycznymi, szczególnie w mniejszych miejscowościach, należy unikać zbyt skąpego ubioru. W czasie ramadanu (nieraz wypada w miesiącach zimowych) zalecane jest unikanie w ciągu dnia jedzenia, picia i palenia papierosów na ulicach – może to spowodować nieprzychylne reakcje ze strony Tunezyjczyków.
Należy przy tym zaznaczyć, że Tunezja i tak jest jednym z najbardziej liberalnych krajów muzułmańskich – alkohol zabroniony jest tu dla wyznawców Allaha tylko w okresie ramadanu. Tunezja jest też jedynym krajem islamskim, w którym prawnie zakazano wielożeństwa.

Świątynia Wody – jeden z ważniejszych zabytków Tunezji, znajdujący się de facto pod jednym z sektorów wspinaczkowych (fot. Maciej Kowalczyk)
Językami urzędowymi w Tunezji są arabski i francuski. Wielu Tunezyjczyków mówi także po włosku lub hiszpańsku. Dużo gorzej wygląda niestety sprawa z językiem angielskim. O ile raczej bez problemu dogadamy się po angielsku na lotniskach czy w kurortach turystycznych, to już znajomość tego języka w mniejszych miejscowościach (w tym tych przy rejonach wspinaczkowych) jest praktycznie zerowa.
Kuchnia tunezyjska jest jedną z najostrzejszych na świecie, a podstawą jest pasta harissa. Popularne są owoce morza, baranina oraz daktyle.
Wspinanie w rejonie Zaghouan
Opisywany rejon znajduje się na terenie Parku Narodowego Djebel Zaghouan, około 60 kilometrów na południe od Tunisu.
Eksploracja rejonu zaczęła się w 2012 roku a jej inicjatorem był Tunezyjczyk Slim Bouguerra, który złapał bakcyla do wspinaczki w czasie swoich studiów we Francji. Po powrocie do Tunezji odwiedził rejon Djebel Zaghouan, ale mógł niestety jedynie podziwiać dziewicze, nieobite skały.
W rejonie działali za to grotołazi zrzeszeni w Associaton de Speleologie de Zaghouan. Bouguerra skontaktował się zatem z ich prezesem (Mourad Attia). Okazało się, że tunezyjscy grotołazi także od dawna myśleli o wspinaczce skalnej; nie bardzo jednak wiedzieli jak się za to zabrać – nie posiadali sprzętu do wspinaczki tradowej i nie znali się na ekiperce.
W konsekwencji zaproszono do Tunezji francuskich kolegów Slima Bouguerry zrzeszonych w Klubie Wspinaczki Górskiej Uniwersytetu w Grenoble (GUCEM); pokłosiem tej współpracy było obicie około 50 dróg wspinaczkowych oraz stworzenie wspomnianego we wstępie TOPO: Escalade à Zaghouan: Couennes et grandes voies en Tunisie.
Topo jest niestety nieaktualne – obecnie w rejonie znajduje się grubo ponad 200 świetnie obitych dróg, rozmieszczonych w dziesięciu nieodległych sektorach. Drogi są na szczęście podpisane na skale, chociaż w bardzo nietypowy sposób – otóż pod drogami znajdziemy tylko ich wyceny.
W rejonie istnieją dwa parkingi dedykowane dla wspinaczy. Parking wybieramy w zależności od tego, w którym sektorze chcemy się powspinać.
Sektory z parkingu 1 (36.366425,10.090318):
- Baraka Allah Fika
- Kaf Al Blida
- Grandes Voies
Sektory z parkingu 2 (36.38232,10.114152):
- Temple Des Eaux
- Oued Della
- Alch El Nisr
- Sous Le Regard De Fatma
- Rock Is Dead
- Slim Fast
- La Conque
Skały w rejonie Zaghouan to zdolomityzowane wapienie jako żywo przypominające najlepsze rejony Europy Południowej. Mamy tu doskonałej jakości skałę – do tego w pięknych kolorach od żółci przez czerwień do barwy brązowej; sporo przewieszeń, tufy i super tarcie.
Do wspinania wystarczy komplet ekspresów. W kilku sektorach (szczególnie w Grandes Voies) mamy też obite drogi wielowyciągowe.
Należy jednak zaznaczyć, że oferta wspinaczkowa rejonu nie jest przeznaczona dla mocnych wspinaczy sportowych – 90 proc. dróg nie przekracza stopnia 7b. Istnieją oczywiście drogi trudniejsze (do 8b), ale ich wybór jest ograniczony. Odpowiedzialni za to są lokalni wspinacze – ekiperzy, którzy, mówiąc kolokwialnie, nie są na razie mistrzami skały. Najtrudniejsze drogi wytyczane są zatem przez Europejczyków, co jednak ma charakter incydentalny.
Ze względu na niewielką liczbę wspinających się tu osób oraz trwającą cały czas ekiperską eksplorację – część dróg może nie być do końca oczyszczonych i istnieje ryzyko obrywów skalnych. Jest to typowe zjawisko dla nowych, rozwijających się rejonów wspinaczkowych. Ostrzeżenie to jest tym bardziej zasadne, że w Tunezji nie istnieją żadne górskie służby ratownicze.
Pomocą podczas wspinaczkowego tripa w rejony Zaghouan służy za to Mourad Attia – mieszkający „pod skałami” były prezes Associaton de Speleologie de Zaghouan. Można się z nim skontaktować mailowo: mouradattia2013@outlook.fr.
Poniżej wspinam się na drodze Doute Souse un Palmier 6c w sektorze Temple des Eaux:
Na koniec – wychodząc z założenia, że żaden tekst ani zdjęcia nie opiszą rejonu tak jak relacja filmowa – załączam filmik o wspinaniu w Tunezji przygotowany przez lokalnych wspinaczy. Mam nadzieję, że po obejrzeniu tego materiału wielu z Was zaplanuje wspinaczkową podróż do tunezyjskiego Zaghouan.
Maciej Kowalczyk
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA






