Choć historia alpinizmu przypomina trochę muzealny eksponat, zalatujący nudą szkolnej wycieczki, trudno uczestniczyć we współczesnych sporach o styl, retro-bolting czy „bezpieczeństwo” w górach bez znajomości idei tradycjonalistów. Nawet gdy ktoś twierdzi, że „czasy się zmieniły”, awantury kręcą się wokół zaskakująco podobnych osi konfliktu. Skoro na wspinanie.pl regularnie wracamy do tych tematów, spróbujmy uporządkować podstawowe pojęcia. W co wierzyli i o co naprawdę walczyli młodzi Reinhold Messner, Igor Koller i Heinz Mariacher?
***
Messner, Koller i Mariacher byli jednymi z największych zwolenników i krzewicieli tradycyjnego podejścia do alpinizmu. Z pozostawionego przez nich dziedzictwa z lat 70. i 80. można wyciągnąć następujące wnioski.
Tradycja w alpinizmie to kodeks etyczny, który określa postawę filozoficzną. W największym skrócie:
- Tradycja nie neguje trudności technicznych, ale widzi wspinanie jako walkę wewnętrzną i estetyczną przygodę, nie tylko wysiłek fizyczny. Wspinaczka w górach jest „czymś więcej” niż sportem, jest formą rozwoju osobistego i doświadczania.
- Przejście drogi nie jest tak istotne jak styl, w którym się tego dokonana.
- Tradycjonaliści nie dążą do maksymalnej asekuracji – dla nich ryzyko jest ważnym elementem górskiej wspinaczki.
Z tego wynika zestaw zasad, określających jakie środki dla zdobycia celu tradycjonaliści uznają za fair, a jakie nie (fair means):
- Drogi powinny być prowadzone od podstawy ściany do wierzchołka, czyli ground up, a nie otwierane. Zjazdy na linie są niedopuszczalne.
- Asekuracja powinna być zakładana podczas wspinania. Wyjątkiem są stałe punkty asekuracyjne, które mogą być zainstalowane ze zwisu, ale tylko podczas pierwszego przejścia.
- Raz poprowadzona droga powinna być pozostawiona w takim stanie, w jakim zostawili ją zdobywcy.
Co ciekawe, mimo że minęło wiele lat (w tym czasie np. zasady we wspinaniu sportowym zmieniły się bardzo wyraźnie) i otwieranie trudnych dróg oczywiście wymaga coraz więcej wiercenia, współcześni alpiniści i autorzy nadal postulują zachowanie tych samych zasad – warto tu przypomnieć list otwarty zainicjowany przez Michela Piolę, Rolanda Larchera i Maurizia Oviglię z 2024 roku:
Wracając do orędowników tradycjonalizmu, Messner, Koller i Mariacher inaczej definiowali „sportowy” charakter drogi. W skałkach droga „sportowa” to ta o najwyższych trudnościach technicznych, ale oczywiście w pełni ubezpieczona, bezpieczna. W górach, w ujęciu tradycyjnym, droga „sportowa” to często ta szczególnie niebezpieczna. To dlatego, że ryzyko i związane z nim wyzwanie psychiczne jest dla nich ważnym elementem wspinania. Warto jednak pamiętać, że trudność techniczna jest również pożądanym celem działań tradycjonalistów.
Instalacja stałych punktów (spitów, haków pozostawionych in situ) jest dopuszczalna podczas pierwszego przejścia, ale podlega określonym zasadom. Punkty te można zakładać tylko tam, gdzie nie ma innej możliwości asekuracji i możliwie rzadko. Oczywiście gęstość tych punktów będzie zawsze zależeć od subiektywnej oceny ryzyka (psychy) autora drogi. Niemniej tradycjonaliści zakładają, że asekuracja pozostawiona przez autora powinna pozostać niezmienna dla kolejnych powtórzeń – bo skoro da się przejść tak, to czemu ktoś miałby to ułatwiać?
Niedopuszczalny jest retro-bolting, czyli dobijanie asekuracji tam, gdzie jej nie było (nie mylić z reequipingiem, czyli wymianą starych spitów i haków na nowe, ale dokładnie w tych samych miejscach, w których osadzili je autorzy).
Powtarzające zespoły mogą zakładać asekurację clean (kostki, friendy), ale nie mogą wbijać i wybijać haków.
Wraz z rozwojem wspinania i pokonywaniem coraz wyższych trudności w górach, tradycjonaliści odeszli od początkowej zasady osadzania stałych punktów asekuracyjnych wyłącznie ze wspinaczkowych pozycji. Dopuścili zwieszenie się na skyhooku. Był to poważny, ale konieczny kompromis – teren, w którym zaczęto prowadzić drogi, po prostu uniemożliwiał wywiercenie otworu w inny sposób. Sygnalizowało to już dylematy etyczne tradycjonalistów kolejnych pokoleń.
W latach 90. wspinanie rozwija się dalej. W górach Europy pojawia się X stopień trudności, a wraz z nim trudne pytanie: czy tradycjonalizm nie ogranicza dalszego rozwoju? I choć do dziś wiele osób broni tradycji, to pytanie jest ciągle aktualne.
***
O podejściu do dylematów etycznych przywołanych w tekście przeczytacie tutaj:
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
