Tommy Caldwell i Siebe Vanhee zrealizowali wyjątkowe przejście na Torre Central del Paine w Patagonii. Amerykanin i Belg pokonali klasycznie w 24 godziny South African Route (1200 m, 7b+). To jednodniowe, klasyczne przejście przesuwa granice tego, co uważa się za możliwe na najpoważniejszych granitowych ścianach Patagonii.

Przybliżony przebieg „South African Route” (1200 m 7b+) na Torre Central del Paine (fot. blog.os2o.com)
***
30-wyciągową South African Route wytyczył zespół Paul Fatti, Roger Fuggle, Art McGarr, Mervyn Prior, Mike Scott i Richard Smithers w sezonie 1973/1974. Wyceniona pierwotnie na A4 5.10, została powtórzona dopiero po trzydziestu latach, w 2004 roku, także z użyciem hakówki, przez wspinaczy z Republiki Południowej Afryki (Alard Hüfner, Mark Seuring, Marianne Pretorius i Wojtek Modrzewski).
W 2009 roku Nicolas Favresse, Sean Villanueva i Ben Ditto dokonali odhaczenia drogi, było to trzecie przejście w ogóle. W tamtym czasie była to także pierwsza klasyczna droga na wschodniej ścianie Torre Central del Paine (2800 m). Drugie przejście klasyczne miało miejsce dopiero w 2023 roku.

Tommy Caldwell i Siebe Vanhee na South African Route (1200 m, 7b+) na Torre Central del Paine (fot. Matthew Tangerman / Nordenflyght)
Vanhee i Caldwell poświęcili temu projektowi trzy tygodnie. Podjęli wcześniej dwie zaawansowane próby (28–29 stycznia i 2–4 lutego).
Ostatecznie w trzecim podejściu pokonali 1200-metrową drogę w pełni klasycznie (obaj prowadząc lub idąc na drugiego). Rozpoczęli o 3:20 rano 13 lutego i osiągnęli szczyt dokładnie 24 godziny później, o 3:20 rano 14 lutego. To pierwsze jednodniowe klasyczne przejście tej drogi i zaledwie trzecie klasyczne od czasu jej pierwszego przejścia ponad 50 lat temu.
Siebe Vanhee tak relacjonuje:
Byłem już na szczycie po przejściu tej ściany, ale to przejście było zupełnie co innego. Pokonanie South African Route w ciągu jednej, nieprzerwanej 24-godzinnej próby, w okolicznościach, w których tak wiele może pójść nie tak, to jeden z najwspanialszych momentów, jakie przeżyłem w górach – zwłaszcza dzieląc go z partnerem takim jak Tommy
A Caldwell dodaje:
Patagonia zawsze daje radę! Styl „w jeden dzień” wydawał mi się sensowny. Ale szczerze mówiąc, nie zdawałem sobie sprawy z ogromu i powagi tej ściany: kruszyzna, mnóstwo śniegu i lodu, fakt, że musieliśmy wnieść na szczyt całkiem spory bagaż pełen ciepłych ubrań i sprzętu do wspinaczki lodowej.
Sprzęt do wspinania w lodzie był niezbędny. Ostatnie 250 metrów to teren o charakterze alpejskim. Zespół nie miał lekko także po dotarciu na szczyt. Rozpętała się burza, zmuszając wspinaczy do ośmiogodzinnego zejścia w śniegu, wietrze i przy słabej widoczności.
Tommy mówił jeszcze:
Strategicznie ta wspinaczka była prawdopodobnie bardziej złożona niż inne, które zrealizowałem w Patagonii. Myślę, że naszą siłą była pozytywna energia i chęć, by po prostu spróbować. Siebe jest prawdopodobnie najbardziej odpowiednim partnerem na świecie do realizacji tego typu celów. Ta wspinaczka utwierdziła mnie w przekonaniu, że umiejętność żartowania i utrzymywania wysokiego morale, nawet gdy jest nieciekawie, to sekret udanych wspinaczek w Patagonii. Jestem wdzięczny za współpracę i cieszę się, że znalazłem kolejnego partnera, który może dzielić radość z cierpienia. Walczyliśmy dzielnie. To doświadczenie pozostanie ze mną na długo.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
