„Wspinanie płytowe jeszcze się nie skończyło…” – Alessandro Zeni na „Niobe” 9a
Jeszcze w styczniu padło trzecie przejście płytowej Niobe 9a w rejonie Spettacolo (Arco). Na drogę Adama Ondry skusił się Alessandro Zeni.
***
„Zawsze jest dobry moment, aby sprawić, żeby wspinaczka płytowa znów stała się atrakcyjna. Zwłaszcza w Arco, którego potencjał na tego typu drogi nie ma końca! Ta ściana to prawdziwy cud natury. Jak to możliwe, że ma pięciostopniowy kąt nachylenia i możliwości na dziewiątkowe drogi?” – pisał Ondra po otwarciu Niobe. Jego słowa nie przeszły bez echa, na płytowy klejnot skusiło się już dwóch Włochów. Jeszcze w grudniu pierwsze powtórzenie zrobił młodziutki (17 wiosen) Gianluca Vighetti, a w styczniu drugie dołożył znacznie bardziej doświadczony (34 lata) Alessandro Zeni.
Ondra i Niobe, „prawdopodobnie najbardziej płytowym 9a na świecie” (więcej w tekście Adam Ondra o płytowej epoce Arco, „Niobe” i potencjale na futurystyczną linię):
Tak naprawdę Zeniego do spróbowania Niobe nie trzeba było chyba specjalnie przekonywać. Włoch to mistrz poruszania się w takich formacjach, autor między innymi Energia Cosmica 9a+ w Bilico. Poprowadził też słynny Eternit (oryg. 9a) w rejonie Baule, który otworzył przed laty Maurizio Manolo Zanolla – tyle że Zeni przeszedł drogę „na nowo” i wycenił na 9a+ (o złożonej historii związanej z Eternitem pisaliśmy TUTAJ, jest też wideo).
Do Arco Zeni przyjechał z przyjacielem Riccardo Scarianem, jak pisze:
Chcieliśmy nie tylko sprawdzić się w stylu, który obaj kochamy, ale zależało nam też na zyskaniu szerszej perspektywy na naszą wielowyciągową drogę Wu Wei w Val Nuvola, dla której zaproponowaliśmy tę samą wycenę.
Wu Wei powstała w 2023 roku, pierwsze klasyczne przejście należy właśnie do Zeniego. Kluczowy wyciąg na 180-metrowej drodze, nazwany Pibe de Ora, Włosi wycenili na 9a: ultratechniczny, tarciowy odcinek, na którym trzeba wykazać się siłą palców i perfekcyjną pracą nóg.
A wracając do Niobe – to kwintesencja technicznego wspinania, precyzyjne ustawienia, balansowanie ciałem, a wszystko to ze słabymi, dość śliskimi stopniami. I właśnie słabe tarcie, przynajmniej na początku, sprawiło Alessandro trudności. Jak przyznał, dopiero oczyszczenie wodą zagumowanych kluczowych stopni zrobiło różnicę i przywróciło skale tarcie. Druga sprawa to koncentracja: „wysiłek na pełnym skupieniu, niepozostawiający miejsca na choćby chwilowe wyłączenie się” – przyznaje Włoch.
I jeszcze:
Tego typu linie są naprawdę niesamowite; na początku pojedyncze ruchy mogą wydawać się łatwe, ale ostatecznie różnicę robi połączenie wszystkich sekwencji bez zatrzymywania się, z jednoczesnym narastającym zmęczeniem stóp.
Mimo to nadal uważam, że tego typu drogi trudno wycenić, ponieważ wszystko zależy nie tylko od siły, ale też od techniki, czucia skały, rodzaju butów, warunków i kontroli mentalnej.
Być może prawda o tego typu drogach jest taka, że niektórzy wspinacze robią je szybko, inni potrzebują dużo czasu, a jeszcze inni nie robią ich w ogóle.
Ostatecznie Alessandro Zeni przystał na autorską wycenę, ale przede wszystkim – z czym zgodził się z samym Ondrą – najważniejsza w tym wszystkim jest sama podróż i wyzwanie psychiczne, w tym przypadku połączone dodatkowo z niesamowitym miejscem.
Zeni, jak na płytowego speca przystało:
Wspinanie płytowe jeszcze się nie skończyło, to na pewno… To dopiero początek! Życzę wszystkim dobrego tarcia!
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA

