Test butów wspinaczkowych Mad Rock Shark 3 HV
Spis treści
- Przestrzeń testu
- Pierwsze wrażenia – Tatry
- Drugie wrażenia – ścianka
- Dopasowanie – szerokość
- Dopasowanie – rozmiar
- Guma
- Pięta 3D
- Odlewany czubek – Toe Box
- Ukryty pasek – dodatkowy plus do dopasowania
- Podsumowanie
Buty niby zaawansowane, a jednak mało asymetryczne i płaskie – taki model „pomiędzy” znajdziemy w kolekcjach większości producentów. Zawsze budzą pewne wątpliwości – dla kogo i po co? Bo są już drogie, są już dość dobre, ale nie tak dobre, jak ten kolejny, tylko trochę droższy model. A z drugiej strony, jeśli patrzymy raczej w stronę butów dla początkujących, po co przepłacać? Jednak tego typu modele są w kolekcjach czołowych producentów nie bez powodu. I jak się okazuje, niektóre z nich są całkiem niezłe. A nawet bardzo dobre. Jak Mad Rock Shark 3.
***
Przestrzeń testu
Mam kilka par butów. Ze stajni Mad Rocka testowałem już model Drone CS HV i dalej ich używam (z czasem stały się jeszcze lepsze, i choć słyszałem od innych użytkowników, że guma zużywa się szybko, ja, starając się operować stopami precyzyjnie, nie mam takiego wrażenia). W moim line-upie Sharki miały zająć miejsce zdartych doszczętnie kapci, których używałem w górach i czasem na treningach. Miała to być para najwygodniejsza, przeznaczona na wielowyciągi w różnych temperaturach, a więc czasem nawet (o zgrozo!) w skarpetkach.
Życie miało jednak inne plany. Tuż przed dużym tripem górskim doznałem kontuzji. Ręka trafiła na temblak, buty do szafy, a test do poczekalni. Fast forward: mieszkam w Wietnamie bez perspektywy na górskie przygody. Buty jednak wziąłem – z założenia na treningi.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności szybko trafiłem w skały, na baldy. Początkowo wspinałem się w Drone’ach i nadal zakładam je na „trudniejsze” problemy. Ale pewnego dnia, gdy było bardzo gorąco i stopy mówiły już dość, wybrałem Sharki. Tarcie jest tu świetne, gruboziarnisty granit. No i po chwili okazało się, że w tych wygodnych, luźno dopasowanych laciach, z założenia górskich i ścianowych, całkiem normalnie wspinam się też na baldach. I to ostatecznie jest głównym poligonem dla niniejszego testu.
Pierwsze wrażenia – Tatry
Przed kontuzją udało mi się kilka razy powspinać w Sharkach w Tatrach, czyli zgodnie z moim pierwotnym założeniem.
Nowe buty nie były tak miękkie, jak przypuszczałem. Nierozbite, niedopasowane sprawiały wrażenie nieco „drewnianych”. Mimo to sprawdziły się w okolicach stopnia VII. I mimo braków w czuciu stopni, były też od początku raczej wygodne, nie odczułem żadnego wyjątkowego zmęczenia czy bólu.
A jak się później okazało, buty dość szybko (nie wiem, po 10 „wyjściach”) bardzo się poprawiły.
Drugie wrażenia – ścianka
Gdy wróciłem do treningów, Sharki okazały się najlepszym wyborem, zwłaszcza dla nieco odzwyczajonych przez tę kilkumiesięczną przerwę stóp. Były po prostu wygodne. Oczywiście na ściance każde buty sprawdzają się dobrze. Niemniej charakterystyka Sharków pasuje do panelu. Są miękkie, dobrze stoją na paczkach, sprzyjają skakaniu, bieganiu itp. Haczenie pięty i palców jest zaskakująco dobre.
Uważam, że to bardzo dobre buty na treningi. Ich precyzja jest wystarczająca, „wrażliwość” gumy idealna – dość przyczepna, a nie tak miękka (czyli szybko zużywająca się) jak w Drone’ach. Do tego komfort (miękkość, elastyczność/dopasowanie, szerokość, niewielka asymetria i mało agresywny profil) pozwalają nie ściągać butów przez długi czas.
Dobrze dopasowany rozmiar (bardziej „agresywnie”, niż mój w tym przypadku) pozwoli zaliczać najtrudniejsze baldy kręcone na co dzień na ściankach.
Dopasowanie – szerokość
HV u Mad Rocka oznacza High Volume. Nie jest to jednak takie proste. W Drone’ach HV należy uznać za szerokość normalną, może ze względu na większą asymetrię, a może po prostu większą ilość gumy i co za tym idzie sztywność czubka. W przypadku Sharków to HV to faktycznie kopyto szerokie, wygodne. Posiadaczom wąskiej lub normalnej stopy radziłbym dobrze mierzyć i pomyśleć o LV (Low Volume). Co istotne, wersja LV ma też węższą piętę.
Shark 3 to but tylko minimalnie asymetryczny i o płaskim profilu. Jednym to odpowiada, innym nie. W dużej mierze jest to pewnie kwestia przyzwyczajenia. Ogólnie możemy chyba przyjąć, że buty asymetryczne i z agresywnym profilowaniem są lepsze, zwłaszcza w przewieszeniu i na małych stopniach, za to takie jak Shark sprawdzają się lepiej na tarcie i są dużo wygodniejsze. W tym przypadku to prawda.
Obie wersje Sharków, HV i LV, zostały zaprojektowany z myślą o stopach typu rzymskiego i germańskiego, czyli tych, gdzie wszystkie palce są podobnej długości. Posiadaczom takich stóp może nie odpowiadać duża asymetria – wtedy pojawia się u nich ból małych palców.
Do tego miękka cholewka (cała konstrukcja jest elastyczna) sprawia, że buty szybko dopasowują się do kształtu stopy i dobrze leżą, jak miękka skarpetka, bez jakiegokolwiek uciskania czy męczenia stopy.
Tę wygodę zyskujemy kosztem przenoszenia siły na małych stopniach, krawądkach, ziarenkach no i (najgorzej) – dziurkach. Buty po prostu nie trzymają stopy jak imadło, dopuszczają naturalne przegięcia palców, a co za tym idzie pozostawiają większą część pracy naszym mięśniom. Coś za coś, nie ma cudów. Ale nie ma też dramatu. W przypadku krawądek i ziarenek – w skale oferującej dobre tarcie – problem nie istnieje, po prostu nieco inaczej stawiamy krawędź lub czubek buta.
W granicie (to wiem) i w piaskowcu (to zakładam) sprawdzą się bez problemu, a nawet w niektórych przypadkach lepiej niż niektóre bardziej agresywne modela.
Dopasowanie – rozmiar
Mój rozmiar buta na codzień to 42,5.
Dla przykładu inne buty wspinaczkowe:
- La Sportiva Solution: 38,5
- Scarpa Instinct: 39,5
- Evolv Shaman Pro: 41,5
- Mad Rock Drone CS HV: 41
Już z tego widać, że rozmiarówka Mad Rocka (podobnie jak Evolva) jest specjalnie przesunięta w kierunku butów noszonych na co dzień. Muszę tu również zaznaczyć, że Drone’y dobrałem tak hardcore’owo, jak było to możliwe (pierwsze dni ubierałem i płakałem – i dobrze, teraz jestem zadowolony).
Ze względu na zamierzone przeznaczenie (góry), Sharki dobrałem jednak zupełnie inaczej:
- Mad Rock Shark 3 HV: 42
Jak to czuję? No tak, że jest super wygodnie. Tak, że nie ustoję na najmniejszych stopniach. Tak, że pięta nie leży idealnie (chociaż też nie tak, żebym był w stanie ją ściągnąć przy haczeniu, co zdarza mi się np. w powyższych Evolvach…). Tak, że jestem w stanie założyć do nich cienkie skarpetki.
Jest to więc jeden z nielicznych przypadków, kiedy dobrałem buty mniej więcej tak, jak zaleca producent, a także tak, jak często dobierają buty początkujący, których stopy nie są jeszcze przyzwyczajone do bólu. Oczywiście, nie ma tu mowy o precyzji i czuciu, jak w butach mocno dopasowanych, ale i tak da się wspinać.
Z moich obserwacji, przymiarek, a także finalnego wyboru bardzo wygodnych Sharków i bardzo hardocorowych Dronów, mogę wysnuć takie wnioski co do doboru rozmiaru Sharków:
- Super wygodne dopasowanie: -0,5 rozmiaru.
- Umiarkowane dopasowanie (możliwe, że najlepsze dla większości osób): -1 lub -1,5.
- Ekstremalne dopasowanie: -2 rozmiary, bo układają się na stopie bardzo inaczej niż Drone’y.
Niemniej! Jak zawsze radzę przymierzać – to jedyna opcja. Nowe buty zawsze są sztywne i twarde – te też trzeba brać pod uwagę. Na pewno z czasem mocno odpuszczają (Sharki znacznie bardziej niż Drone’y).
Ważna uwaga: Luźno dopasowane Sharki HV i mocno dopasowane Sharki LV – jestem tego pewien, mierzyłem różne rozmiary obu wersji – to mimo wspólnej nazwy, dwa zupełnie inne buty.
Guma
Podeszwa Sharków została wykonana z gumy Science Friction 3, czyli mieszanki nieco mniej przyczepnej niż Xtreme Friction (w Drone’ach), za to bardziej trwałej i – jak podaje producent – ciut twardszej, a więc dającej lepsze wsparcie na ostrych mikrokrawądkach. Co do tego ostatniego aspektu nie mam pewności, wydaje mi się, że oba buty stoją bardzo podobnie. Może na jakimiś ziarenku Drone trochę „płynie”, ale Shark wtedy też „płynie”… Większość dobrych butów, które lubię (miękkich) w takiej sytuacji raczej może trochę „płynąć”, zwłaszcza gdy guma na czubku jest jeszcze dość gruba.
Xtreme Friction otrzymujemy na wierzchniej części czubka i to może właśnie dlatego, haczenie palców jest tak zaskakująco dobre.
Pięta 3D
Jedna z trudniejszych kwestii do opisania, bo tak bardzo zależy od konstrukcji stopy… Na pewno nie jest źle. Jeśli chodzi o dopasowanie, może nawet dobrze. Nie jest aż tak głęboka jak w Drone’ach. Wątpliwości budzi tylko niezmiennie rancik, który według mnie często nie wypada w tym miejscu, w którym powinien, a w innych przypadkach wręcz zmniejsza powierzchnię styku ze skałą i powoduje drobną niepewność. Producent zarzeka się, że to efekt badań i współpracy z najlepszymi sportowcami, więc nie będę tego podważać. Fakt, gdy akurat siądzie, pięta jest pancerna. No i z czasem trochę się do niej przyzwyczaiłem.
Odlewany czubek – Toe Box
Sztandarową technologi Mad Rocka, polegająca na odlewaniu czubka buta w całości – nie klejeniu podeszwy do górnych elementów. Raz, że trwałość, dwa, że technologia ta pozwala na uzyskanie trójwymiarowego kształtu, dopasowanego lepiej do anatomii stopy. W tym modelu otrzymujemy Knuckle Bumps, czyli wytłoczenia na kostki trzech mniejszych palców, które zazwyczaj z czasem „wybijają” cholewkę buta w tym miejscu. Kolejny plus do komfortu.
Ukryty pasek – dodatkowy plus do dopasowania
AEBS, brzmi jak coś w samochodzie, a to Adjustable Elastic Band System, ukryty w górnej części cholewki pasek, który pozwala regulować szerokość buta w środkowej części i jakby „podciągnąć” podeszwę pod podbicie. Efekt jest zauważalny, choć nie jest to jakaś kosmiczna rewolucja – podobnie działałby drugi rzep. Tak czy siak, dobrze, że Mad Rock zastosował ten pomysł, bo po dopasowaniu but układa się na stopie z pewnością lepiej.
Podsumowanie
Mad Rock Shark 3 HV to buty, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Dobrałem je pod kątem łatwego wspinania w górach i panelu, a sprawdzają się na może nadal łatwych, ale jednak baldach. Są super wygodne. Guma ma świetną przyczepność. Haczenie działa również zaskakująco dobrze (zwłaszcza palców, dzięki Extreme Friction), przynajmniej w skale o świetnym tarciu i na panelu.
Jeśli ktoś nie lubi asymetrii – to może być idealny but dla niej/niego.
To może być but uniwersalny, jeśli ktoś szuka jednej pary do wszystkiego.
To może być idealny but na panel.
Nadal uważam, że to dobre buty w góry i mam nadzieję, że jeszcze się w nich powspinam właśnie w takich okolicznościach.
Ogólnie, to naprawdę udany model. Zastanawiam się nawet, czy gdyby nie komfortowo dobrany przeze mnie rozmiar, który siłą rzeczy ogranicza nieco osiągi mojej pary, oraz decyzja o wyborze wygodniejszej wersji HV, czy gdyby nie to, to nie wolałbym ich w niektórych sytuacjach od Drone’ów…
Tak, dobre buty o dwóch twarzach, tej wygodnej i tej z ambitnym zacięciem – dużo zależy od dopasowania.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA












