Simone Moro planuje utworzenie służby ratowniczej w Pakistanie
Spis treści
Dwa tygodnie temu donosiliśmy o problemach zdrowotnych Simone Moro i przerwaniu wyprawy, w której uczestniczyli również Oswald Rodrigo Pereira i Nima Rinji Sherpa, a której celem było zimowe wejście w systolu alpejskim na Manaslu. Właśnie poznaliśmy więcej szczegółów – Moro przeżył zawał serca. Przy okazji Włoch ujawnia swoje plany utworzenia prywatnej lotniczej służby ratunkowej w Karakorum w Pakistanie.
***
Zawał serca
Trwała aklimatyzacja. Moro i Nima Rinji wyruszyli z wysoko położonego obozu (ok. 5800 m) i dotarli na szczyt Mera Peak w 2 godziny i 20 minut. Po powrocie do bazy Włoch poczuł się źle. Zarządzono ewakuację. Jak się później okazało, Moro dostał zawału na wysokości około 5000 m. Miał sporo szczęścia, że przeżył.
Simone Moro:
Zazwyczaj umiera się, gdy po zawale nie trafi się do szpitala w maksymalnym czasie sześciu godzin. Tylko jedna na tysiąc osób, które docierają później, przeżywa – tak powiedział mi zespół kardiologów ze szpitala w Bergamo.
Moro ma 58 lat. Do placówki w Katmandu trafił dopiero po 24 godzinach po tym, jak odczuł silny ból w klatce piersiowej i lewym ramieniu. Dopiero 21 grudnia, w szpitalu w Bergamo, lekarze wyjaśnili, co dokładnie się stało. Włoch relacjonuje:
Mój atak serca nie był klasyczny, czyli taki który następuje w wyniku nadmiernego wysiłku, bardzo wysokiego cholesterolu czy jakiejś choroby. Był spowodowany bardzo wysokim hematokrytem (ponad 60 proc., podczas gdy u osoby zdrowej odsetek czerwonych krwinek we krwi wynosi około 45 proc.), oraz ciężkim odwodnieniem. Przez trzy dni prawie nic nie piłem i ostatecznie w lewej tętnicy wieńcowej utworzył się skrzep. Miałem krew gęstą jak miód i doszło do jej zatkania, ale miałem ogromne szczęście, ponieważ moje serce pompuje krew pod wysokim ciśnieniem, dzięki czemu udało mi się przeżyć ten długi czas potrzebny na dotarcie do centrum medycznego w Katmandu. Tam udrożniono mi lewą tętnicę wieńcową za pomocą angioplastyki i to wszystko. Potem powiedziano mi, że mój przypadek nadaje się do badań, ale że za trzy tygodnie będę mógł wrócić do uprawiania sportu i wrócić w Himalaje.
Tego życzymy!
[Update]
W całej akcji duża rolę odegrał Oswald Rodrigo Pereira, który cały czas opiekował się Simone i wspierał go w tych trudnych chwilach. Prawdziwy duch partnerstwa!
Moro Altitude – prywatna lotnicza służba ratunkowa w Pakistanie
Przy okazji warto wspomnieć o zaawansowanych już planach Simone, dotyczących niezwykłego projektu. Jak kilka razy wspominaliśmy, Moro w ostatnich latach pracuje jako pilot śmigłowca w Nepalu. Skupia się głównie na akcjach ratunkowych na dużych wysokościach. Ponadto jest właścicielem firmy lotniczej we Włoszech, w skład której wchodzi siedem statków powietrznych.
Do tej pory jedynymi śmigłowcami w Pakistanie, które mogły zapewnić jakiekolwiek wsparcie ratunkowe, były maszyny wojskowe, które nie są przystosowane do tego typu zadań, przez co przeprowadzenie akcji ratunkowych na dużych wysokościach było często niemal niemożliwe.
Moro o projekcie:
Zainwestowałem w to już siedem lat pracy. Wraz ze wspólnikiem kupiliśmy dwa śmigłowce i teraz czekamy na przyjazd zespołu pakistańskiego lotnictwa cywilnego, który ma przeprowadzić inspekcję we Włoszech i sporządzić dokumenty eksportowe maszyn. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, latem oba będą operacyjne i obsługiwane przez lokalnych pilotów, byłych wojskowych. Firma będzie nazywać się Moro Altitude, a moim wspólnikiem jest brygadier Rashid Ullah, pilot, który w 2005 roku uratował Tomaza Humara ze ściany Rupal Nanga Parbat.
Simone wspomina, że ludzie nie wierzyli mu, kiedy pierwszy raz mówił o zimowych wejściach na ośmiotysięczniki (jest jedynym alpinistą, który dokonał czterech pierwszych takich wejść). Podobnie, gdy w wieku 40 lat stwierdził, że zostanie pilotem śmigłowca i będzie realizować akcje ratunkowe, o jakich nikt w Nepalu nawet nie marzył. Udało się jedno i drugie, więc dzisiaj nikt już nie niedowierza ambitnym planom Moro.
Trzymamy kciuki!
PS Moro pracuje też nad podobnym projektem w Patagonii, którego start jest planowany na 2027 rok.
źródła: Simone Moro FB, duendetv.com
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA

