Mavrovo – macedońska mekka dla wspinaczy
Spis treści
Jacek Trzemżalski opowiedział mi kiedyś zabawną historię dotyczącą drogi Midway w Czarnorzekach. Przez lata przyprowadzał pod nią wielu wspinaczy, nawet kiedy droga była jeszcze projektem. Pierwszą reakcją na widok tego kawałka skały było u większości z nich wymowne: „O k…a!”. Z pewnością istnieją mniej wulgarne sposoby wyrażania zachwytu, ale nie zdziwiłbym się gdyby dokładnie ten zwrot wyrwał się Wam na widok groty Mavrovo w Macedonii Północnej.
***
Macedonia Północna jest zaś jednym z najbardziej niedocenianych celów nie tylko wspinaczkowych, ale i turystycznych. Tymczasem kraj ten oferuje niesamowitą mieszankę dziewiczej przyrody, budowli pamiętających czasy starożytne, bardzo ciekawych tradycji i zwyczajów oraz oczywiście szczerze przyjaznych, odzianych często w dresy lokalsów. Wspomniane dresy są tu jednakże traktowane jako strój elegancki.
Macedonia Północna – informacje praktyczne
Jeszcze do niedawna nie było taniego połączenia lotniczego z Polski do Macedonii Północnej. Jedynym wyborem były loty do Skopje oferowane przez PLL LOT, który niestety do tanich linii lotniczych nie należy. Na szczęście od połowy 2025 roku dostępne są loty do Ochrydy z Katowic i Wrocławia obsługiwane przez WizzAir. Najbardziej ekonomiczna trasa samochodowa z Polski przebiega przez Słowację, Węgry i Serbię – niezbędna jest Zielona Karta.
Do przekroczenia granicy Macedonii Północnej wystarczy dowód osobisty. Podobnie jak w przypadku innych krajów nienależących do UE, należy pamiętać o wyłączeniu danych komórkowych na polskiej karcie SIM.
W Macedonii Północnej należy dopełnić obowiązku meldunkowego. W przypadku spania w hotelach, pensjonatach lub kempingach obowiązek zameldowania przechodzi na właściciela przybytku. W innych przypadkach meldunku należy dokonać osobiście we właściwym terytorialnie posterunku policji. Konsekwencją niedopełnienia obowiązku meldunkowego może być grzywna w wysokości 100-500 euro wraz z dwuletnim zakazem wjazdu do Macedonii Północnej.
Chociaż walutą jest tu macedoński denar to w wielu miejscach można płacić w euro. Ale ze względu na to, że reszta zostanie wydana w denarach, warto zaopatrzyć się w mniejsze nominały unijnej waluty. Chodzi o to, żeby nie przywozić macedońskich denarów do Polski; nasze kantory mogą ich zwyczajnie nie kupić, a jeśli już to z bardzo niekorzystnym scoringiem.
O ile stolica kraju (Skopje) ma historię sięgającą starożytności, to jej zabytki dwukrotnie zostały prawie doszczętnie zniszczone. Najpierw (1689 rok) miasto zostało spalone przez Habsburgów a potem (1963 rok) nawiedzone przez potężne trzęsienie ziemi. W efekcie słynne zabytki Skopje, którymi zachwycają się obecnie turyści, to niestety rekonstrukcje.
Zalecam raczej odwiedzić Jezioro Ochrydzkie, które wraz z przyległymi zabytkami (tym razem nie są to rekonstrukcje) zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wyjątkowo czyste wody jeziora w połączeniu z piaszczystymi plażami sprawiają, że jest to idealne miejsce na dni restowe.
Napotkamy w Macedonii Północnej wiele pomników Aleksandra Macedońskiego oraz Matki Teresy – postaci pełniących niejako rolę symboli narodowych. Niestety w obydwu przypadkach odbiera się Macedończykom prawa do takiego dziedzictwa.
Po pierwsze: scheda po Aleksandrze Macedońskim doprowadziła do bardzo poważnego sporu z Grecją, która uważa się za jedynego spadkobiercę starożytnej (hellenistycznej) Macedonii. Grecja zablokowała z tego powodu członkostwo Macedonii Północnej w instytucjach międzynarodowych (w tym zaproszenie do NATO oraz UE); w celu złagodzenia sporu zmieniono nazwy lotniska w Skopje oraz Stadionu Narodowego – usuwając z nich patronat Aleksandra Macedońskiego.
Po drugie: laureatka pokojowej Nagrody Nobla Matka Teresa urodziła się co prawda w macedońskim Skopje (wówczas Imperium Osmańskie), ale jej rodzice byli Albańczykami. Za Albankę uważała się zresztą sama Matka Teresa.
No i mają z tym Macedończycy pewien problem, ponieważ oprócz tych dwóch „spornych” postaci próżno jest szukać innego sławnego przedstawiciela tego narodu. Chyba że sięgniemy po ciekawostki związane z macedońskimi obyczajami.
Otóż według macedońskiej tradycji imiona nadawane są dzieciom przez ojców chrzestnych, a ich wybór nie podlega dyskusji; nie mogą sprzeciwić się ani rodzice, ani żadne władze (państwowe czy kościelne). Jednego z ojców chrzestnych delikatnie mówiąc „poniosło” i nadał dziecku imię Hitler. Hitler Zraveski borykał się z tym problem do osiemnastego roku życia, po czym zmienił imię na Kiril. Świat woli jednak sensacje – na jego nagrobku umieszczono zatem napis: „Ovde pociva Hitler Zraveski”.
Wspinanie w Mavrovie
Rejon znajduje się na terenie Parku Narodowego Mavrovo, podobnie jak najwyższe góry Macedonii Północnej – pasma Korab, Bistra oraz Szar Płanina. Na terenie parku znajduje się zresztą 25 szczytów przekraczających 2000 metrów, w tym najwyższy w kraju Korab (2765).
Podobno pierwszą drogę na terenie Mavrova wytyczył tradowo słynny włoski alpinista Emilio Comici. Niestety – mimo usilnych starań macedońskich wspinaczy – nie udało się do dziś ustalić jej lokalizacji.
Niesamowita grota, będąca centralnym punktem rejonu wspinaczkowego, odkryta została przez macedońskich wspinaczy w 2012 roku, ale pierwsze drogi zostały obite rok później przez Dimitara Popova i Vladimira Trpovskiego.
Trpovski to zresztą człowiek-orkiestra macedońskiej wspinaczki; prekursor tutejszego wspinania sportowego, ekiper i odkrywca większości macedońskich rejonów wspinaczkowych. Obecnie jest on także prezesem Macedońskiej Federacji Wspinaczki Sportowej, krajowym przedstawicielem wielu marek wspinaczkowych (między innymi Petzl, Tenaya) oraz dumnym właścicielem boulderowni BoulderBar w Skopje.
Mavrovo nie jest (na razie) największym rejonem wspinaczkowym Macedonii Północnej. Jest za to rejonem najbardziej perspektywicznym i już w tej chwili najbardziej ekstremalnym a w dodatku jako jedyny w tym kraju – jest rejonem światowej klasy.
Generalnie w Europie ciągle odkrywane są nowe rejony wspinaczkowe – ale tylko niektóre z nich przyciągają niejako z marszu najlepszych światowych wspinaczy; tymczasem w Mavrovie byli już między innymi: Adam Ondra, Chris Sharma, Arnaud Petit, Dave Graham, Ethan Pringle.
Do rejonu najlepiej trafić wpisując w Google Maps hasło Mavrovo Cave Parking. Parking jest ogromny i ciągnie się od jezdni aż do rzeki Radika; z reguły jednak jest zupełnie pusty – nie ma tu bowiem żadnych atrakcji dla masowej turystyki, nie ma też wspinaczkowych tłumów.
Macedońscy wspinacze zalecają, żeby parkować jak najdalej od jezdni, przy samej rzece – w ten sposób zaparkowany samochód będzie widoczny z wnętrza groty. Sugerują zatem, że pojazdy mogą paść łupem pospolitych złodziei. Muszę przyznać, że jestem tym faktem nieco zdumiony; nigdy w żadnym bałkańskim kraju (a i tutaj byłem trzykrotnie) nie spotkałem się z próbą jakiekolwiek kradzieży – czego nie mogę powiedzieć o dużo bardziej popularnych krajach zachodnich (Włochy, Francja, Hiszpania).
Z parkingu nie da się już zabłądzić – grota widoczna jest na przeciwległym wzgórzu; żeby się do niej dostać należy przejść przez jezdnię, przeskoczyć barierkę i udać się ścieżką do góry.
Część podejścia jest ekstremalna i należy skorzystać z via ferraty – zalecam ubranie uprzęży nawet doświadczonym wspinaczom, szczególnie że dźwigamy często nielekkie plecaki ze szpejem.
Miejsce nie jest przyjazne dzieciom. Co prawda w samej jaskini zmieściłby się parking dla tirów, ale już jej zewnętrzna krawędź tworzy prawie stumetrową przepaść.
W jaskini można biwakować, nie wolno natomiast rozpalać ognisk (zakaz Parku Narodowego).
Ogrom jaskini sprawia, że jest ona znakomitym miejscem do wspinania zarówno w dni deszczowe, jak i w czasie upałów. Sezon wspinaczkowy trwa tutaj od kwietnia do listopada.
Sama jaskinia została podzielona na cztery sektory wspinaczkowe : Z-Orko, Left Sector, Central Sector oraz Right Sector. O ile problemem w niektórych ekstremalnych rejonach jest brak dróg rozgrzewkowych – tutaj mamy na szczęście cały sektor dróg łatwiejszych (Left Sector).
Autorem najtrudniejszych dróg w rejonie jest Adam Ondra, który poprowadził tutaj Macedonian Trip 9a oraz Czech Trip 9a+. Drogi te powstały w 2018 roku i jako jedyne do tej pory pokonują całą jaskinię (ponad 50 metrów wspinania). Były to de facto projekty Słoweńca Klemena Becana; Słoweńcy zresztą nie wrócili stąd na tarczy – zostawili po sobie dwie zacne drogi (obie 8b+): Balkan Trip (Klemen Becan) oraz Bratsvo (Matjaz Zorko).
Drogi w Mavrovie obite są nadzwyczaj gęsto – według ściśle określonych reguł dotyczących dopuszczalnych odległości między przelotami – nie ma tu mowy o runoutach. Wynalazki typu kijek do wpinek można zostawić w domu.

Macedonskie wytyczne ekiperskie. Pierwszy przelot przy 3. chwycie. Drugi metr powyżej, trzeci do 1,5 metra powyżej drugiego. Dalej przeloty co 2-2,5 metra.
Oczywiście takie wytyczne spotykamy w wielu krajach – tutaj jednak jest to bezwzględnie przestrzegane. Jak to wygląda w praktyce można zobaczyć na poniższym filmiku, przedstawiającym moją wspinaczkę na drodze Srpska Rabota (więcej wpinania niż wspinania).
Mavrovo oferuje także wspinanie poza samą grotą. Oprócz niej mamy jeszcze trzy nieodległe sektory: Miyak, Rybnichka Skala oraz French Wall.
Spośród wymienionych na szczególną uwagę zasługuje French Wall; w 2021 roku ekipa francuska wytyczyła na niej niezwykle wymagającą wielowyciągówkę – Anosmia 8b. Warto się przyjrzeć wycenom poszczególnych wyciągów tej drogi: 7c, 8b, 8b, 8a+, 6c, 7b, 8a, 8a+, 7b+.
No cóż, na próżno szukać takiej drogi w naszych Tatrach a nawet potencjalnej ściany, na której można by coś takiego wytyczyć, w Mavrovie natomiast takich ścian jest bez liku…
Raj dla ekiperów
Vladimir Trpovski – prezes Macedońskiej Federacji Wspinaczki Sportowej, mówi:
Trudno mi to zrozumieć, gdy słyszę o innych krajach, gdzie wspinacze często mają problemy z właścicielami gruntów, dostępem do skał i innymi problemami. W Macedonii to się w ogóle nie zdarza! Wręcz przeciwnie, ludzie są bardzo otwarci i chętnie pomogą we wszystkim, czego potrzebujesz. Również gminy i miasta z entuzjazmem przyjmują ten nowy sport i możliwości, które się z nim wiążą…
Mavrovo jest rejonem z ogromnym potencjałem ekiperskim – są tutaj hektary dziewiczej skały. A propos ekiperki – wiele osób pyta mnie ostatnio dlaczego obijam drogi za granicą; dla mnie odpowiedź jest niezwykle prosta – ponieważ w wielu polskich rejonach już po prostu nie wypada!
Tutaj mała dygresja: pamiętam, jak obijaliśmy drogę w popularnym Adlitzgraben. Ku mojemu zaskoczeniu Austriaków w ogóle nie interesowały sprawy techniczne (np. czym będziemy obijać) – dla nich najważniejszą kwestią było, aby droga nie została wciśnięta.
Dlaczego u nas nie jest to takie oczywiste – czy naprawdę na każdej skale będziemy w konsekwencji używać śmiesznych zwrotów: „klatą po ringach” albo „ogranicznik na drodze stanowią ringi z dróg sąsiednich”?
Nie trzeba też chyba obijać wszystkich rzęchów wymagających zresztą zaawansowanych prac z zakresu ogrodnictwa i murarstwa. Lepiej przerzucić trud ekiperski na zagraniczne rejony, w których i tak de facto większość czasu spędzają polscy wspinacze.
Na szczęście niektórzy ekiperzy dawno już to zrozumieli – mamy wspaniałe polskie przykłady: Piotr Barabaś z ekipą (Karpathos), Dolnośląska Szkoła Wspinaczki wraz z Climbing Accelerator (Tamare w Albanii), Paweł Zieliński (Sycylia).
O ogromnym potencjale rejonu Mavrovo opowiada zaś sam Adam Ondra.
Zachęcam wszystkich do odwiedzenia rejonu Mavrovo, który w mojej opinii stanie się kiedyś drugim Flatanger. O ile bowiem we Flatanger zakazano już dalszej ekiperki, to w Mavrovie zabawa dopiero się zaczyna. A dlaczego by nie z polskim udziałem?
Maciej Kowalczyk
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA






