Chris Sharma otwiera ponownie wielki projekt w Mont Rebei, bo… ktoś usunął spity
Trochę na kanwie ostatnich wydarzeń w Tatrach, a trochę niezależnie od nich, bierzemy na tapet ciekawy przypadek dyskusji na temat etyki, która rozgorzała w katalońskim wąwozie Mont Rebei (Congosto de Montrebei). Chris Sharma wraca na swój wielki projekt wielowyciągowy o roboczej nazwie Total Hardcore i stara się załagodzić sytuację.
***
Pomysł zrodził się już niemal 14 lat temu. Sharma wypatrzył atrakcyjną i trudną linię na Pared de Aragón w wąwozie Mont Rebei, wyrzeźbionym przez rzekę Noguera Ribagorzana. Po kilku latach prac Amerykanin i pracujący z nim nad realizacją projektu Klemen Bečan wypuścili w odcinkach relację z postępów, o czym informowaliśmy tutaj:
Droga, jeśli Sharma ją poprowadzi, będzie jedną z najtrudniejszych dróg wielowyciągowych w Europie. Najtrudniejszy wyciąg ma mieć 9a+, ale kumulacja trudności tej siedmiowyciągowej linii jest imponująca: 6c, 9a+, 8b+, 8c+, 8c, 7c i 8c+ (wyceny przybliżone, zaktualizowane w stosunku do tych, które autor podawał wcześniej).
Po ostatniej relacji, w której możemy zobaczyć końcowy wyciąg drogi, Sharma odłożył projekt na później. Dopiero pod koniec 2024 roku dostrzegł możliwość jego wznowienia i wrócił na Pared de Aragón, gdzie zastał niemiłą niespodziankę – ktoś, anonimowo i po cichu, usunął asekurację. Zniknęło sześć wyciągów trudnej wspinaczki, które Chris wyposażył w plakietki.
Mieszkający od lat w Hiszpanii Amerykanin opanował frustrację i gniew, które początkowo go ogarnęły, i wybrał drogę dialogu.
Jak się okazało, miejscowym nie spodobał się jeden z aspektów jego techniki. Mimo że otwierał drogę zgodnie z obowiązującymi w wąwozie zasadami – od dołu, nie krzyżując się i nie przechodząc blisko żadnej innej drogi – korzystał ze spitów tymczasowych. To specjalne spity, stworzone do tymczasowej asekuracji, które można włożyć w wywiercony otwór i po użyciu wyjąć. Zazwyczaj używa się ich, otwierając od dołu przewieszone drogi sportowe. Dzięki nim dużo łatwiej jest wywiercić otwór pod właściwy spit/ring w trudnym terenie i w słabo urzeźbionej skale, w której nie ma możliwości zawiśnięcia na tradycyjnym punkcie asekuracyjnym. To właśnie ten system nie spodobał się lokalnej społeczności wspinaczkowej, która uznała, że zbytnio ułatwia on realizację takiego projektu (eliminuje pewien poziom zaangażowania, charakterystyczny dla tego miejsca).
Rozmowy pomiędzy przedstawicielami rejonu i Sharmą doprowadziły do podpisania dokumentu określającego jasno wszelkie zasady etyczne związane z otwieraniem dróg w Congosto de Montrebei (podpisy złożyło około 40 wspinaczy i wspinaczek związanych z tym miejscem). Desnivel opublikował dokument zeszłego lata.
Zgodnie z nowymi zasadami Chris wrócił na ścianę Aragón i ponownie otworzył linię w uzgodnionym stylu: od dołu, bez używania spitów tymczasowych, wspinając się z wiertarką w ręku i wisząc na hakach jedynkach i innym sprzęcie do asekuracji tradowej wszędzie tam, gdzie było to konieczne. W ponowne otwarcie drogi zainwestował około siedmiu dni w przeciągu około miesiąca.
Na filmie możemy zobaczyć jak to wygląda. Chris zaznacza, że nagranie ma charakter poglądowy (i dowodowy), angażowanie kogoś w filmowanie w trudnym i eksponowanym terenie nie było jego priorytetem:
W komentarzu, przekazanym redakcji Desnivela, wspinacz tłumacz:
Najważniejsze było dla mnie, by dotrzymać tego, co ustalono w spisanym porozumieniu i spróbować rozwiązać to w jak najlepszy sposób. Chciałbym to jasno podkreślić, by ktoś znowu nie zdemontował mi asekuracji. Nie chcę konfliktów i mam świadomość, że to delikatna sprawa. Chcę pokazać, że dokonaliśmy korekty i wykorzystać tę sytuację, by zjednoczyć społeczność, a nie mnożyć podziały.
Oczywiście zawsze będą istniały różnice zdań, ale staram się bardziej skupiać na punktach wspólnych, których – tak myślę – mamy więcej, niż tych, które nas różnią. Wartości takie jak koleżeństwo, wzajemny szacunek, działanie w sposób odpowiedzialny i wyrozumiały wobec siebie nawzajem są bardzo ważne.
Sharma podkreśla również, że sam utożsamia się z „purystycznym” podejściem do wspinania i szanuje filozofię wspinaczy z Mont Rebei. I choć nie zgadza się ze sposobem, w jaki postąpili (anonimowe odekipowanie drogi), nie chce przedłużać konfliktu. Dodaje:
Moim celem było ponowne otwarcie drogi w możliwie najlepszym stylu, respektując to, co ustalono. Nie zamierzam jednak ryzykować życia, aby komukolwiek dogodzić, więc w pewnych miejscach zwieszałem się na hakach jedynkach i innym sprzęcie tradowym, robiąc A0 lub A1.
Przyznaje, że było to dla niego nowe doświadczenie:
W wielu miejscach trzymałem się jedną ręką chwytu, a drugą wierciłem, co było bardzo męczące. Czasem nie pozwalałem sobie na skorzystanie z jedynki i wierciłem z oblaka lub krawądki, co nieźle mnie nabijało. Pod tym względem było to całkiem ciekawe doświadczenie.
Sharma wyjaśnia także, że 14 lat temu miał mniejsze doświadczenie sprzętowe. Za to tym razem oczywiście znał już drogę, co z pewnością ułatwiało pracę nad ponownym otwarciem. Był to więc w pewnym sensie styl hybrydowy.
Wspinacz mówi też o przenoszeniu norm etycznych. Zauważa, że czasem to, co sprawdza się w jednym rejonie, może nie mieć sensu w drugim, i podkreśla, że powinniśmy próbować być bardziej wyrozumiali, rozmawiać, a nie atakować.
Zwraca też uwagę na aspekt nierównego traktowania, pewną niespójność, choć stara się być powściągliwy:
…na przykład droga, którą Pelut otworzył ostatnio (El último bastión), przechodzi bardzo blisko mojej, a nawet w pewnym momencie ją przecina, i nie mówię tego, by krytykować Peluta, lecz dlatego, że myślę, że mnie oceniano w inny, bardzo surowy sposób. Oczywiście rozumiem, że to skomplikowane, moglibyśmy latami rozmawiać o tych kwestiach etycznych, ale chyba nie zawsze trzeba być tak kategorycznym.
Na koniec Sharma dziękuję lokalnej społeczności za otwartą postawę, dzięki której doszło do porozumienia oraz apeluje o szacunek dla jego wysiłków i wizji:
Teraz pozwólcie mi wspinać się po mojej drodze.
Chris Sharma nie kryje ekscytacji. Teraz pora na wspinanie. Przede wszystkim musi zrobić 9a+, wyciąg, który zawiera boulderową sekwencję piętnastu ruchów za około 8B+ (boulderowe). Przejście początku drogi, a następnie kolejnych trudności (8b+, 8c+, 8c, 7c i 8c+) w ciągu jednego dnia jest teraz jego priorytetem.
Total Hardcore (nadal nazwa robocza) będzie najtrudniejszą propozycją w wąwozie Mont Rebei i jedną z najtrudniejszych w Europie.
Źródła: Desnivel, Chris Sharma FB, arch. Wspinanie.pl
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA


