Charles Dubouloz samotnie na alpejskiej legendzie „Divine Providence”. I to w jakim stylu!
Spis treści
Divine Providence to droga legendarna, jedna z najsłynniejszych w masywie Mount Blanc, a może i w całych Alpach. Charles Dubouloz (gościł na 22. KFG) to wschodząca gwiazda alpinizmu we Francji. Wystarczyłoby więc samo rzadkie zimowe solo, by spotkanie takiej drogi i takiego wspinacza uznać za ciekawe, ale nie. Dubouloz dołożył jeszcze swój mały twist, by cała akcja – która wydłużyła się przez to do 8 dni i odchudziła wspinacza o 8 kg – stała się bardziej przygodowa.

Charles Dubouloz podczas zimowego solo na Divine Providence ED4, 7b, 950 m (fot. Charles Dubouloz FB)
***
Divine Providence
Direttissima słynnego Wielkiego Filara Narożnego – Le Grand Pilier d’Angle (4243 m) w masywie Mount Blanc. Droga liczy łącznie 900-950 m. Pierwszych 500 metrów jest stosunkowo łatwych, ale kruchych. Powyżej półki, tradycyjnie wykorzystywanej na biwak, ściana staje dęba – rozpoczyna się 350 m trudności w doskonałej jakości skale. Na koniec wyjście granią Peuterey do szczytu. Trudności: ED4, 7b.
Droga powstała w 1984 roku. Autorami pierwszego przejścia byli Patrick Gabarrou i François Marsigny. Pierwotna wycena: ABO A2/A3 (ABO – abominablement difficile, „okropne trudności”).
Sześć lat później drogę poprowadzili klasycznie Alain Ghersen i Thierry Renault, proponując wycenę 7c. Sławę linii podbił w tym samym roku Jean Christophe Lafaille, pokonując ją solo. W latach 90. uchodziła za najtrudniejsza drogę w Alpach. W 1992 roku padły dwa wejścia zimowe (pierwsze do szczyty Filara i pierwsze kompletne). Pierwsze zimowe, solowe przejście należy do Alaina Ghersena (1993). Na przejście „od strzału” linia czekała kolejne dziesięć lat, aż do udanej próby Denisa Burdeta i Nicolasa Zambettiego. Pierwszego kobiecego przejścia dokonała Nina Caprez, w zespole z Merlinem Benoit (2016).
Droga ma też dwa polskie przejścia. W 2019 roku przebyli ją OS Michał Czech, Gabriel Korbiel i Jakub Kokowski i także w tym samym roku Jakub Radziejowski i Wojciech Malawski.

Przebieg Divine Providence, Le Grand Pilier d’Angle, z zaznaczonymi biwakami Charlesa Dubouloz (fot. Charles Dubouloz FB)
Specyficzny styl „wyprawy”
7 grudnia Dubouloz wyszedł z domu i wsiadł na rower. Do roweru podpięta była przyczepka, a w niej sprzęt: narciarski, wspinaczkowy, paralotniowy. Po przejechaniu 120 km dotarł do Chamonix, gdzie zostawił rower i przesiadł się na narty. Na tym odcinku dołączyli do niego koledzy, którzy pomogli mu pokonać 2500 m w pionie, wzdłuż lodowca Mer de Glace, transportując potrzebny sprzęt. Z ich wsparciem Dubouloz dotarł do podstawy ściany, by trzeciego dnia po wyruszeniu z domu rozpocząć wspinaczkę.
W planie był też powrót ze szczytu na paralotni, jednak warunki uniemożliwiły lot. Francuz zszedł do Chamonix na nogach i wrócił do domu na rowerze.
Dubouloz zapowiada, że na tym nie koniec:
Jutro znowu wsiadam na rower, droga jest jeszcze długa… Podobno są jeszcze inne masywy do odkrycia.
Wspinaczka

Charles Dubouloz podczas zimowego solo na Divine Providence ED4, 7b, 950 m (fot. Charles Dubouloz FB)
Znów dostałem w pakiecie sześć wschodów słońca. Po cichu liczyłem, że pójdzie szybciej, ale w grudniu dni są tak krótkie… Trzeba nieustannie radzić sobie z nocą i zimnem.
Dubouloz spędził w ścianie sześć dni i pięć nocy – pięć niepewnych wiszących biwaków. Zmagał się ze zróżnicowanym terenem, od mikstu po skalne 7b. Samotna wspinaczka z asekuracją, na dodatek w zimowych warunkach i – na co zwracał uwagę powyżej – małą ilością światła dziennego, pochłania wiele czasu. Dla porównania warto przypomnieć, że Francuz zrobił w przeszłości tę drogę w warunkach letnich i z partnerem – w jeden dzień (niewiele zabrakło do przejścia oesem).

Charles Dubouloz podczas zimowego solo na Divine Providence ED4, 7b, 950 m (fot. Charles Dubouloz FB)
Alpinista wyszedł z trudności w sobotę 13 grudnia. Ze względu na zmęczenie (wspinaczką, ale także wyjątkowym „podejściem”) zdecydował się na jeszcze jeden biwak na wysokości około 4200 m, by dopiero kolejnego dnia wejść granią Peuterey na szczyt Mont Blanc.
W ciągu trwającej łącznie osiem dni przygody, stracił 8 kg wagi, do czego nawiązuje, kończąc swoją relację:
…do wszystkich piekarni, które spotkam po drodze: nie jesteście gotowi!

Charles Dubouloz podczas zimowego solo na Divine Providence ED4, 7b, 950 m (fot. Charles Dubouloz FB)
Charles Dubouloz
Charles Dubouloz (36) mieszka i pracuje jako przewodnik górski w Annecy, tak zwanej Wenecji Alp. Lubi łączyć trudności techniczne i szybkie wspinanie. Lubi samotne wspinaczki, również zimą.
Ma na swoim koncie wyzwania wytrzymałościowe w masywach Mont Blanc i Ecrins (13 dni, solo).
Ma przejścia w Himalajach (Le Cavalier Sans Tête 1700 m – Hungchi (7029 m) i À l’ombre du mensonge WI 5+, M5+, 90°, ED – Chamlang (7319 m)).
Wielkie klasyki mikstowe w Alpach (Directissime Grassi – wschodnia ściana Grandes Jorasses (1400 m, VI, WI6), Ecaille Epique – północna ściana Droites (w jeden dzień), czy pierwsze powtórzenie zimowe i klasyczne drogi Directissime de la Pointe Walker, wraz z Symonem Welfringerem i Clovisem Paulinem).
Ma mocne przejścia skalne (obok wspomnianego jednodniowego przejścia Divine Providence, na przykład – również jednodniowe – przejście drogi Manitua ED+, 7c, 1200 m na północnej ścianie Grandes Jorasses). Ma zjazdy narciarskie.
W kontekście tego ostatniego przejścia ważne są zwłaszcza te dwa poprzednie solowe przejścia zimowe:
- Rolling Stones ED+, 1200 m – północna ściana Grandes Jorasses
- Pierre Allain TD+, 5c, 900 m – północna ściana Drus
Bardzo możliwe, że – jeśli tylko warunki pozwolą – usłyszymy tej zimy o Charlesie jeszcze nie raz.
Źródła: Charles Dubouloz FB, Planet Mountain, arch. wspinanie.pl
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA