Wspinanie w Tiranie – czyli bunkry są, ale i tak jest zajebiście
Spis treści
- Informacje ogólne
- Wspinanie
- Bovilla, największy rejon Tirany
- Krraba – najmłodszy z tirańskich rejonów
- Brar – rejon ekstremalny
- Petrela – rejon familijny
W czasie podróży wspinaczkowych zwykle unikam odwiedzania stolic; to przecież często zakorkowane aglomeracje. Odwiedzam z reguły te, które są blisko skał. Do tego najlepiej jeśli nie są zbyt duże i znajdują się „w pięknych okolicznościach przyrody” (szczególnie polecam: Andorra la Vella, Vaduz, San Marino). Tak czy owak, to właśnie stolica Albanii będzie tu Waszą bazą wypadową w pobliskie rejony skalne.
Opinie na temat Tirany są bardzo podzielone. Wielu podsyca utarte stereotypy o zacofanej i brudnej mieścinie pozbawionej spektakularnych atrakcji. Po części mają rację; ja jednak uważam, że Tirana jest dużo ciekawsza, przytulniejsza i zwyczajnie bardziej swojska od wysterylizowanych stolic zachodniej Europy.
Co się zaś tyczy tytułowych bunkrów – zbudowane zostały w czasach zimnej wojny i jest ich w Albanii kilkaset tysięcy! I choć większość publicystów wskazuje tu na paranoję ówczesnego dyktatora, to faktem pozostaje, że Albania jako jedyny kraj na świecie wybudowała wówczas schrony dla wszystkich swoich obywateli. Obecnie w wielu bunkrach otwarto muzea, kawiarnie i hotele; inne „zdobią” jedynie plaże i pastwiska, przypominając o absurdach komunistycznej epoki.
***
Informacje ogólne
Najwygodniejszym i najszybszym sposobem na dostanie się do Tirany jest oczywiście samolot. Bezpośrednie loty z większości polskich miast obsługiwane są przez tanie linie lotnicze (Wizz Air, Ryanair). Szczególnie korzystne od kilku lat są loty z Ryanair w okresie ferii zimowych.
Jeśli nie planujemy pobytu dłuższego niż trzy miesiące, do przekroczenia granicy wystarczy dowód osobisty. W przypadku jazdy samochodem z Polski niezbędna jest Zielona Karta.
Należy także pamiętać o wyłączeniu Internetu na polskiej karcie SIM; zalecam kupno lokalnej karty lub zgranie map offline.
W przypadku Albanii szczególną uwagę trzeba zwrócić na dwa tematy i są one na tyle ważne, że przedstawię je w formie humorystycznych przykazań.
JADĄC SAMOCHODEM, BĄDŹ CZUJNY JAK PIES PODWÓJNY!
GOTÓWKĘ BIERZEMY – TERMINALE SĄ DLA ŚCIEMY!
Dawno już zauważyłem, że zachowanie europejskich kierowców jest mniej więcej skorelowane z szerokością geograficzną. Na północy, czyli w państwach skandynawskich, wszyscy jeżdżą przepisowo, ale czym dalej na południe, tym większe odchylenia od normy. W Albanii akurat odchylenia te przyjmują wartości krytyczne.
Według mnie styl jazdy albańskich kierowców najlepiej porównać do jazdy na rowerze. Wszak jadąc rowerem można prawie wszystko; można się wszędzie wepchać, jechać poboczem, chodnikiem oraz pod prąd. Można też wszędzie zawrócić albo przerwać jazdę. Rowery nie mają kierunkowskazów a często i świateł; rowery można wreszcie wszędzie zostawić. Problem w tym, że dokładnie w taki sposób Albańczycy jeżdżą samochodami.
Porównanie to wydaje się tym bardzie trafne, że rower był tu do niedawna jedynym środkiem transportu – w Albanii jeszcze pod koniec ubiegłego wieku obowiązywał bowiem zakaz posiadania samochodów. Dopiero po 1991 roku (typowe dla Europy Wschodniej czasy transformacji) albańscy obywatele mogli nabywać samochody, ale ze względu na powszechne w kraju ubóstwo i tak większość nadal prawdopodobnie jeździła rowerami. Musiały minąć lata, żeby albańskie drogi zaczęły wypełniać się samochodami. W efekcie Albańczycy masowo przesiedli się z rowerów do samochodów, ale stare nawyki pozostały – mentalnie ciągle są rowerzystami.
Oczywiście to tylko żartobliwe przemyślenia, ale fantazji albańskich kierowców chyba nie da się opisać na poważnie. Poważny opis musiałby zresztą zawierać zbyt wiele wulgaryzmów.

Wielki Meczet w Tiranie1 (fot. Maciej Kowalczyk)
Drugą ważną kwestią jest konieczność posiadania gotówki. Najlepiej wziąć ze sobą euro, które de facto jest tutaj dosyć korzystnie przeliczane. Kartami bankowymi zapłacimy tylko w największych sklepach i tylko w niektórych hotelach oraz restauracjach w samej Tiranie. W mniejszych punktach handlowych i poza Tiraną nie ma takiej możliwości.
Co ważne – szczególnie oporne na płacenie plastikiem są stacje benzynowe; przez lata nie udało mi się znaleźć ani jednej obsługującej płatności kartami.
Albania jest zresztą jedynym krajem, w którym zdarzyło mi się zostawić w gotówce depozyt za pożyczony samochód, chociaż strona internetowa wypożyczalni informowała oczywiście o standardowym depozycie z karty.
Pamiętajcie też, że sam widok terminala płatniczego (lub naklejek Visa/MasterCard) o niczym nie przesądza – zawsze pytajcie o możliwość zapłaty kartą przed zakupami bądź jedzeniem – bo często okazuje się, że terminale w konsekwencji „nie działają”. O ile zakupy sklepowe można odłożyć, to już z restauracją będzie problem.
Kłopoty z płaceniem kartą związane są poniekąd z szarą strefą tutejszej gospodarki, która według międzynarodowego portalu Politico szacowana jest aż na 50 proc. PKB Albanii.
Tutaj (nie)mała dygresja – jak to możliwe, że kraj, w którym przedsiębiorcy masowo unikają płacenia podatków wykazuje w ostatnich latach wzrost PKB na poziomie 4 proc. rocznie. Odpowiedzi na ten ekonomiczny fenomen udziela osławiona albańska mafia.
Dla niezorientowanych – mafia albańska to jedna z najpotężniejszych organizacji przestępczych na świecie, a jej roczne dochody szacowane są na 10 mld euro.2 Siłą rzeczy część tych pieniędzy jest pompowana w albańską infrastrukturę, szczególnie w sektory o najszybszym zwrocie z inwestycji (np. budownictwo) oraz w najbardziej interesującą nas branżę turystyczną, w której stosunkowo łatwo jest „wyprać brudne pieniądze”. W efekcie od lat obserwuję w Albanii zadziwiający rozwój wszelkiej infrastruktury. Jak grzyby po deszczu pojawiają się tutaj nowe budynki mieszkalne, hotele i restauracje – mimo że Albania jako kraj ubiegający się o członkostwo w UE nie potrafi wyjaśnić źródeł finansowania prawie 40 proc. tych inwestycji.
Samej mafii albańskiej nie musimy się natomiast obawiać – nie jest to przestępczość pospolita; „poważne” organizacje przestępcze starają się być niewidoczne.
Wspinanie
W Tiranie działa dosyć prężne środowisko wspinaczkowe skupione wokół sztucznej ścianki (Rock Tirana). I choć ścianka ta nie dorównuje nawet pierwszej wersji koroniarskiej piwnicy (z początku lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku), to stanowi świetne miejsce towarzyskich spotkań; tutaj zapraszani są także często wspinacze z zagranicy.
Wspinacze z Rock Tirana sprawują pieczę nad rejonami skalnymi wokół Tirany i trzeba przyznać, że są przy tym naprawdę obrotni – większość dróg wspinaczkowych została obita dzięki grantom, które otrzymali z niemieckiej organizacji GIZ (Deutsche Gesselschaft fur Internationale Zusammenarbeit). Dzięki ich staraniom wydano także przewodnik wspinaczkowy „Climbing Guidebook Tirana” (2024).
Bezwzględnie i każdorazowo należy także uzgodnić z nimi wszelkie działania ekiperskie (dla zainteresowanych: rocktiranagym@gmail.com ;+355 682 697 564). Ewentualną rozmowę zalecam zacząć od zwrotu: „Përshëndetje! Emri im është …” 3
Wokół Tirany mamy do wyboru cztery rejony wspinaczkowe: Bovilla, Krraba, Brar oraz Petrela.
| BOVILLA | KRRABA | BRAR | PETRELA | |
| ODLEGŁOŚĆ OD CENTRUM TIRANY | 22 km | 26 km | 12 km | 15 km |
| CZAS DOJAZDU Z CENTRUM TIRANY | 1,2 h | 40 min | 25 min | 30 min |
| LICZBA DRÓG | 145 | 95 | 46 | 14 |
Najlepszymi okresami roku do wspinaczki w omawianych rejonach są: późna jesień (październik, listopad), koniec zimy (luty) oraz wiosna. W grudniu i styczniu może być trochę za zimno. Poza tym, ze względu na zwiększoną ilość opadów, część formacji skalnych (szczególnie tufy) zamaka. Z kolei ze względu na południowe (w większości) wystawy ścian rejony te nie nie nadają się do wspinania latem, wyjątkiem jest grota Cyclop’s Cave w rejonie Krraba.
Bovilla, największy rejon Tirany
| KOORDYNATY GPS | 41.445486,19.865501 |
| LICZBA SEKTORÓW | 6 |
| LICZBA DRÓG PONIŻEJ 6a | 24 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 6a-6c+ | 70 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 7a-7c+ | 41 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 8a-8c+ | 10 |
Bovilla ze względu na swoje położenie (przy samym jeziorze) jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Albanii. Ma to niestety przełożenie na liczbę turystów; na szczęście większość sektorów wspinaczkowych jest odpowiednio oddalona od głównych punktów widokowych.
Mimo to miejsce zachowuje swój pierwotny dziki charakter, pozbawiony ingerencji człowieka. Wyjątkiem (oprócz tamy na samym jeziorze) jest znajdująca się tu restauracja (Bovilla Restorant), ale i ona jest odpowiednio „ukryta” i nie wpływa na unikalność miejsca.
Jedynym minusem rejonu jest dosyć wymagający dojazd; do Bovilli prowadzi długa droga szutrowa, zniszczona częściowo przez ciężarówki z pobliskiej żwirowni.
Szczególnie godne polecenia są sektory znajdujące się w murze Tufa Side: Shark, Tufa, Charlie oraz Magic Candy Cave.
Bovilla jest też jedynym z podtirańskich rejonów mających w ofercie również drogi wielowyciągowe.
Krraba – najmłodszy z tirańskich rejonów
| KOORDYNATY GPS | 41.225426, 19.980503 |
| LICZBA SEKTORÓW | 6 |
| LICZBA DRÓG PONIŻEJ 6a | 20 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 6a-6c+ | 63 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 7a-7c+ | 35 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 8a-8c+ | 8 |
W porównaniu z pozostałymi rejonami Tirany – mamy tutaj najmniej korzystną odległość między parkingiem a skałą. O ile w pozostałych rejonach podjedziemy praktycznie pod same skały, to w przypadku Krraby trzeba się trochę nachodzić.
Do pierwszego z sektorów (Lasagna) czeka Was dwudziestominutowy spacer, a do pozostałych sektorów (dużo ciekawszych) dodatkowo trzydziestominutowe podejście – trasa ma częściowo górski charakter; pooznaczana jest na szczęście specjalnymi kopczykami. Samo miejsce jest jeszcze bardziej dzikie niż Bovilla; nie spotkamy tu raczej żadnych turystów.
Najbardziej atrakcyjnym sektorem jest Cyclop’s Cave; potężna grota zapewniająca schronienie przed wiatrem i deszczem. W sektorze tym znajdują się oczywiście najtrudniejsze drogi rejonu.
W tworzeniu dróg wspinaczkowych brała tutaj udział ekipa za Słowenii, co ma zresztą odzwierciedlenie w nazwie jednej z dróg wspinaczkowych – From Slovenia with Love.
Brar – rejon ekstremalny
| KOORDYNATY GPS | 41.400896,19.90618 |
| LICZBA SEKTORÓW | 1 |
| LICZBA DRÓG PONIŻEJ 6a | 0 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 6a-6c+ | 14 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 7a-7c+ | 13 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 8a-8c+ | 18 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 9a-9c | 1 |
Brar to jeden kilkusetmetrowy mur skalny. Nie da się go przegapić – jezdnia przebiega bowiem przez tunel wydrążony w początkowej części muru. Część wspinaczkowa muru jest jednak oddalona od jezdni; żeby się do niej dostać, trzeba pokonać zresztą kilkunastometrową via ferratę złożoną z metalowych klamer.
Za atrakcyjnością rejonu przemawia liczba światowej sławy wspinaczy, którzy uczestniczyli w jego tworzeniu. Adam Ondra, Seb Bouin, Arnaud Petit to tylko ci najbardziej znani.
Wizytówką rejonu jest ponad pięćdziesięciometrowa droga The Dream 9b. Problem został znaleziony i obity przez Adama Ondrę, ale pierwszego prowadzenia dokonał Seb Bouin. Droga ta jest zresztą idealnie skrojona pod Francuza, który uwielbia takie maratony. Sam Adam Ondra pozostawił zaś po sobie Four for Glory 8c+.
Myślę jednak, że jeszcze nie raz usłyszymy tu o nowościach z najwyższej półki – stan eksploracji rejonu daleki jest od zakończenia. Mimo że od wymienionych tuzów dzielą mnie lata świetlne (kogo zresztą nie dzielą?), to także mogę się pochwalić autorstwem jednej z tutejszych dróg. Razem z Karolem Taborem obiliśmy tu drogę Fluturim I Vonuar 7a.
Petrela – rejon familijny
| KOORDYNATY GPS | 41.254276,19.856021 |
| LICZBA SEKTORÓW | 2 |
| LICZBA DRÓG PONIŻEJ 6a | 9 |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 6a-6c+ | 4 (1x6a,1x6a+,1x6b+,1x6c) |
| LICZBA DRÓG W PRZEDZIALE 7a-7c+ | 1 (7b) |
Rejonu Petrela nigdy nie odwiedziłem, a i tutaj umieszczam go tylko z dziennikarskiego obowiązku. Niewielki wybór dróg wspinaczkowych sprawia, że rejon ten nie wydaje się godny uwagi. Warto jednak docenić sam pomysł albańskich wspinaczy, którzy stworzyli rejon piknikowy dla rodzin z dziećmi oraz dla początkujących.
***
Opisane miejscówki są świetną alternatywą wobec zatłoczonych rejonów greckich czy hiszpańskich. Jeżeli tylko zaopatrzycie się w gotówkę i będziecie uważać na albańskich drogach, pozostanie Wam tylko cieszyć się pięknem przyrody oraz samym wspinaniem.
Maciej Kowalczyk
1 Największy meczet na Bałkanach; co ciekawe jego budowa (zakończona w 2022 roku) została sfinansowana przez rząd turecki i jest przykładem neoosmańskiej polityki Turcji.
2 Mafia albańska działa także w Polsce; przejęła między innymi polski szlak przemytu ecstazy.
3 Żarcik; z większością albańskich wspinaczy dogadamy się po angielsku. Język albański natomiast jest tzw. językiem izolowanym, to znaczy niewykazującym pokrewieństwa z żadnym innym istniejącym językiem.
Patrz też: Smokovac – wspinaczkowa perła Czarnogóry
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA








