3 listopada Benjamin Lieber i Alex Hansen dokonali pierwszego wejścia na Changla Khang West (6233 m), szczyt w północno-zachodniej części Nepalu, na granicy z Tybetem, w prowincji Karnali.

Droga południowo-zachodnią granią Changla Khang West (6233 m), trudności 1200 m, WI4 M4 (fot. IG Benjamin Lieber)
***
17 lipca 2025 roku rząd Nepalu podjął decyzję o zniesieniu opłat za pozwolenia na wspinaczkę na 97 szczytów, od 5870 m n.p.m. (szczyt Ghyambu) do 7132 m n.p.m. (Api Himal). Spośród wszystkich szczytów, 77 znajduje się w prowincji Karnali, a 20 w Sudurpaschim. Posunięcie to miało na celu zachęcenie alpinistów do eksplorowania mniej popularnych rejonów Nepalu i docelowo poprawy sytuacji ekonomicznej tamtych społeczności.
Choć część środowiska wspinaczkowego nie widziała w tym posunięciu jakiegoś przełomu. Koszty pozwolenia na szczyt to nikły ułamek kosztów związanych z wyprawą, To jednak co raz częściej słyszymy o wyprawach realizujących wejścia w tych rejonach Nepalu. Ten proces postępowałby i tak, ale może decyzja rządu dołożyła swoją cegiełkę.
Benjamin tak relacjonuje ich trwającą niecały miesiąc ekspedycję:
Nasz zespół składał się z dwóch kucharzy, Indra & Santa, dwóch poganiaczy osłów z 10 osłami, Alexai mnie. Bazę mieliśmy trochę niżej niz mieliśmy nadzieję i pierwsze 1o dni poświęciliśmy na rozpoznawanie możliwości. Ostatecznie skończyło się na Changla Khang West (6233 m) podczas krótkiego okna pogodowego tuż przed końcem wyprawy. Dokonaliśmy pierwszego wejścia 3 listopada przez południowo-zachodnią grań (1200m, WI4 M4), co zajęło nam 5 dni akcji ponad bazą.
Droga wiodła krętą ostrogą i stromymi zboczami śnieżnymi, a następnie nieprzerwanym, wijącym się grzbietem śnieżnym z idealnym śniegiem i kilkoma ostatnimi fragmentami skalnymi, które strzegły szczytu.
Benjamin pisze też trochę szerzej o przyjaźni i swoim podejściu do wspinania:
Ta wyprawa odzwierciedlała te długofalowe cele, które dzielimy razem od prawie dekady. Nasza przyjaźń opiera się w dużej mierze na prostej zasadzie: „Wskaż miejsce na mapie, a będę tam w przyszłym tygodniu”. Często oznacza to powrót w marnym stanie z podwiniętymi ogonami. Ale czasami się udaje i można dotrzeć na szczyt spokojnej i dziewiczej góry.
Radość płynie z podróży. Wielka przygoda! I to właśnie mogliśmy celebrować podczas naszej wyprawy. Jacy są ludzie w tej części świata? Jak się tam dostaniemy? Jakie będą drogi i szlaki? Jakie góry? Jakiekolwiek góry! Jak trudno będzie? Jak zejdziemy? Co nas spotka po drodze? Nie wiemy… A wszystko to składa się na ekscytujące równanie do rozwiązania. Od pierwszego dnia w Katmandu aż do powrotu nieustannie podejmujesz decyzje. Uwielbiam to w wyprawach. Zwłaszcza w tym przypadku, kiedy udaliśmy się w tak rzadko odwiedzane miejsce.
Źródło: IG Benjamin Lieber
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA