Japończycy dominują w boulderingu w Nations Grand Finale
Spis treści
Drugi dzień w Fukuoce (Japonia) podczas Nations Grand Finale, nowych zawodów wprowadzonych do kalendarza IFSC, to zmagania boulderowe. Zwyciężyli gospodarze, a nowa drużynowa formuła okazała się naprawdę ciekawą propozycją.
Boulderowy klimat
Wczoraj mogliśmy śledzić zmagania zawodników z liną w formacie drużynowym. Szczerze mówiąc tamta formuła jakoś nie porwała, o czym więcej przeczytacie tutaj Koreańczycy najlepsi w prowadzeniu w Nations Grand Finale. Zgoła odmiennie jest w zaproponowanej zespołowej rywalizacji boulderowej. Koncept zmagań drużynowych z perspektywy widza zdecydowanie wzbogaca przebieg rywalizacji o więcej emocji i interakcji i, co bardzo ważne, jest zgodny z duchem boulderingu.
Drużynowo, czyli jak?
W zmaganiach biorą udział 4-osobowe drużyny mieszane (2 zawodniczki i 2 zawodników). Na ścianie jest ułożonych 5 problemów:
- 2 dla kobiet,
- 2 dla mężczyzn
- i jeden tzw. mix, który jako ostatni atakowany jest przez pary mieszane.
Drużyny startują kolejno i wychodzą na ścianę w komplecie, w jednym momencie obserwujemy zmagania tylko jednej 4-osobowej ekipy. Dwójka zawodniczek ma do rozpracowania swój pierwszy kobiecy problem, a równolegle mężczyźni atakują swój. Zawodnicy mogą się wzajemnie dopingować, podpowiadać i pomagać, np. czyszcząc chwyty. W konsultacjach, podpowiedziach, korygowaniu podejść bierze też udział trener, który jest częścią drużyny. Problemy są punktowane jak na klasycznych zawodach (strefa 10 pkt., top 25. pkt. i odjęcie 0.1 pkt. za próby).
Po podejściu do pierwszych dwóch baldów przez wszystkie drużyny, kolejna runda w analogiczny sposób odbywa się na następnych dwóch problemach.
Decydująca o kolejności na podium walka rozgrywa się na ostatnim problemie, wspomnianym mixie. Jednak tutaj z baldem nie mierzą się wszyscy zawodnicy z danej drużyny. Ekipa musi wyłonić parę, która będzie ją reprezentować, tę która ma największe szanse na najlepszy wynik.
Zwycięża zespół, którego suma punktów ze startów wszystkich zawodników na wszystkich problemach jest największa.
Jak było w Fukuoce?
Jak już wspomniałem, powyższe zasady bardzo dobrze zadziałały na Nations Grand Finale. Świetnie było obserwować interakcje pomiędzy zawodnikami, sposób i poziom wzajemnego wsparcia. Dzięki temu więcej działo się też w samym obrazku telewizyjnym. Możemy śledzić wspinającego się zawodnika, a często dwójki na raz, ale też reakcje reszty ekipy. Baldy były ułożone obok siebie, co dodatkowo zagęszcza obraz i atrakcyjność widowiska.
Co ważne, w pewnym sensie ta formuła przenosi klimat towarzyskiego, opartego na wzajemnym wsparciu wspinania na ściance czy na naturalnych baldach. Jeśli realizatorzy dołożą jeszcze nagłośnienie z bezpośredniego pola walki, gdzie będziemy mogli usłyszeć np. emocjonalne „dajesz, ku… dajesz”, to już będzie pełnia szczęścia ;).
Pod kątem zawodów, jako widowiska sportowego opartego na samej rywalizacji ,też było dobrze. Co prawda japońska ekipa ustawiła zawody na samym początku. Cała czwórka – Sohta Amagasa, Sorato Anraku, Mao Nakamura i Miho Nonaka – sfleszowała pierwszego balda i z ogromną przewagą punktową oraz luzem przystępowali do kolejnego.
Ten luz zadziałał chyba jednak trochę demobilizująco, ponieważ na kolejnym zestawie baldów więcej punktów od Japończyków uzbierała ekipa Izraela. To odrobinę zniwelowało przewagę Japończyków. Ale na finałowym mixie wszystko wróciło do normy.
Wybrani przez drużynę Sorato Anraku i Mao Nakamura, na płytce rozpoczynającą się technicznymi, na balans i koordynację, ruchami a kończącą się sporym strzałem do dobrej, ale wymagającej precyzji dziury zatopowali. Co sympatyczne, to Mao Nakamura mogła być tu lepsza od Soratu, już w pierwszym podejściu musnęła top. Ostatecznie osiągnęli taki sam wynik.
Mieliśmy ogromną radość gospodarzy, ale trudno było sobie wyobrazić inny wynik. Ilościowa i jakościowa przewaga zawodników z Japonii w Pucharze Świata zobowiązuje.
Ale walka o srebro już była absolutnie na brzytewki. Reprezentanci Izraela po świetnym starcie na drugich baldach wcale nie stali na straconej pozycji. Ostatecznie przegrali na mixie, ale mogło być inaczej, gdyby Alma Sapir Halevi zdołała wywalczyć strefę (10 pkt.). Tak srebrny medal zabiorą do domu Koreańczycy.
Wyniki
- Japonia 219.6 pkt.
- Korea 164.7 pkt.
- Izrael 154.7 pkt.
- USA 89.6 pkt.
- Kanada
- Australia
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
