Są drogi, gdzie nazwa znaczy więcej niż stojąca za nią cyfra. Klaas Willems i legendarna „Greenspit”
Nie ma znaczenia, jaka liczba powtórzeń stoi za Greenspit w Valle dell’Orco. To droga symbol, trudno o większy rysowy klasyk w Europie. Legendarną linię poprowadził niedawno Klaas Willems, a po przejściu napisał: „Zawsze miałem nadzieję, że któregoś dnia spróbuję sił na Greenspit. Wymarzone linie, takie jak ta, motywują mnie do przekraczania własnych granic”. To także jeden z tych przypadków, co podkreśla sam Klaas, gdzie nazwa znaczy wiele więcej niż stojąca za nią cyfra.

***
Klaasa Willemsa kojarzycie pewnie z Krakowskiego Festiwalu Górskiego, którego był gościem w 2023 roku. A jeśli nie, zajrzyjcie koniecznie do tekstu, w którym przybliżyliśmy tego nietuzinkowego sportowca i jego dorobek. Belg chorował na raka, zmaga się z mukowiscydozą, ale cechuje go niesamowity hart ducha, a za tym idą świetne przejścia, od niedawna także tradowe.
Był rok 2003, kiedy Didier Berthod przeszedł horyzontalną rysę w dachu jako trada, wtedy w stylu PP. W tamtym czasie Willems nawet się jeszcze nie wspinał. Historia powstawania drogi, a zwłaszcza etyka związana z pokonywaniem rysowych formacji na własnej protekcji, były dla Belga wielką inspiracją. „Greenspit nigdy nie stałaby się historyczną linią, gdyby nadal były na niej spity” – twierdzi Klaas. I trudno się nie zgodzić.
W tym miejscu zajrzyjmy do historii. Kiedy Greenspit powstawała, uchodziła za najtrudniejszą tego typu formację w Europie. Jej autorem jest wspomniany Didier Berthod. Szwajcar po raz pierwszy przeszedł drogę na własnej asekuracji w 2003 roku, z założonymi wcześniej kostkami i friendami w kluczowej partii (wcześniej usunął istniejące stałe przeloty, zainstalowane jeszcze w połowie w latach 80.). Dwa lata później wrócił na drogę i pokonał ją RP, z zakładaniem przelotów na prowadzeniu.
Belg powtórzył Greenspit we wrześniu, na swoim profilu pisze między innymi:
Po trzech miesiącach przerwy we wspinaniu, byłem przeszczęśliwy, że udało mi się znaleźć linię, na której moja kontuzja palca nie była problemem. Była na niej tylko jedna krawądka, którą musiałbym złapać lewą ręką, i znalazłem sposób, by ją ominąć(…).

Choroby i kontuzje nie stają na przeszkodzie Willemsowi w realizacji projektów, a są one naprawdę ambitne. „Nigdy się nie poddawaj i nie przestawaj marzyć. Bo nigdy nie wiesz, do czego jesteś zdolny, zanim nie spróbujesz”. To słowa Belga, które spokojnie mogłyby posłużyć jako motto dla niejednego wspinacza.
To przypomnijmy, że w maju tego roku Belg wspiął się na inny honorny trad, Lille Krone 8b+ Pete’a Whittakera na granitowej ścianie Profilveggen w Jøssingfjord (południe Norwegii). Więcej o tym przejściu przeczytacie TUTAJ.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA