Na koniec mistrzostw w Seulu bouldering i triumf Sorato Anraku
Spis treści
Za nami ostatnia odsłona zmagań podczas Mistrzostw Świata w Seulu. Do boju ruszyli specjaliści od boulderingu. Rywalizacja, pełna emocji i świetnych przechwytów, była udaną puentą czempionatu. Swoją klasę potwierdził w końcu lider Pucharu Świata 2025 i dominator Sorato Anraku.

W finale zameldowała się czołówka rankingu – Francuz Mejdi Schalck, Koreańczyk Dohyun Lee (notabene świeży mistrz świata w prowadzeniu). Za niespodziankę można jednak uznać pojawienie się Niemca Thorbena Perry’ego Bloema, Brytyjczyka Jacka MacDougalla oraz Austriaka Jan-Luca Poscha. Stawkę uzupełniali bracia Narasaki – legenda tej konkurencji Tomoa i młodszy Meichi.
Zmagania zawodnicy rozpoczęli na wymagającym boulderze. Łatwy początek prowadził do koordynacyjnego skoku i wieńczącego bald dynamicznego padla zakończonego wyłapką. Dla pierwszych wspinaczy nie była to rozbiegówka… Aż pojawił się Tomoa – jego błyskawiczna próba pokazała, że stary mistrz może w finałach nieźle namieszać. Top zanotowali również pozostali faworyci Mejdi i Dohyun (obydwaj 2. próba), oraz Sorato, który nie zauważył trudności.
Dwójka witała wspinaczy mocnym startem z wyporem (niektórzy próbowali go zrobić plecami do ściany), skokiem z obrotem w pobliże zony. Potem zaczynały się schody – trawers, który nie dość, że siłowy, to wymagał bardzo niewygodnego przytrzymania „w plecy” – kolejny odciąg był daleko, a stopień marny… Na koniec krawądki do topu. Wspinacze spadali jest po drugim, aż w końcu siłę pokazał Mejdi. Świetnie odnalazł się na trawersie (zagrały plecki i mocna kompresja), a dalej to już była formalność (3. próba). Podobnie skutecznie – ostatecznie nawet z większą dynamiką – przez bald przeszedł Dohyun (4. próba). A Sorato, a no właśnie… zaczęło się od kłopotów na starcie, ale po przedarciu się przez niepasujące mu ułożenie ciała pokonał resztę bez większych kłopotów (ostatecznie jednak bald padł w 5. próbie).
W końcu przyszła pora na techniczny slab. W tym tańcu na nogach najlepiej wypadli Meichi (3. próba), Tomoa (2. próba już poszła gładko i pewnie), Mejdi i Dohyun (obydwaj również „spokojnie” w 2. próbie). Stawkę zamykał ponownie Sorato, który również nie sfleszował tego pionowego balda – ostatecznie kończąc go w 2. wstawce.
Czwarty bald proponował już w miarę „normalne” wspinanie. Dość łatwe mono tuż po starcie i dalej sekwencje bo crimpach – plecki, z trudnym przerzutem nogi, i kończące problem dalekie dynamiczne sięgnięcie do topu z odciągu (na kiepskim stopniu) z koordynacyjnym dołożeniem ręki. Bliski topu był Meichi – nie zdołał jednak skontrować topowego oblaka.
To właśnie na tym problemie rozegrała się walka o medale. Różnice pomiędzy Mejdim, Sorato i Dohyunem do tej pory były minimalne (tymczasowo prowadził Francuz z 74.5, Japończyk i Koreańczyk mieli po 74.3 punkty). I przyszła pora na start Francuza – musiał pokonać bald maksymalnie w 2. próbie… nie udało się i kończył bez topu. Z niecierpliwością czekaliśmy na dalszy rozwój wypadków. Swoje próby oddał faworyt gospodarzy Dohyun, który podobnie nie sprostał trikowej i siłowej końcówce.

Ostatecznie najlepszym okazał się wielki Sorato! Zrobił to, co miał zrobić. W fenomenalnym stylu pokonał jako jedyny wieńczący zawody bald. W niezwykły sposób udało mu się poskładać końcową sekwencję – wspaniały pokaz siły, techniki i mentalu. Po prostu mistrz!
Drugi ostatecznie był Mejdi, brąz trafił do Dohyuna – szacun z przygotowaną formę na domowe zawody (to jego drugi medal w Seulu, po złocie w prowadzeniu).

Routesetterzy przygotowali na finały bardzo różnorodny zestaw baldów – sprawdzały one, jak nakazuje format, umiejętność wspinania w różnych formacjach i sekwencjach. Mimo że przystawki nie były jakoś szczególnie spektakularne, to dały się zawodnikom nie tylko powspinać (wszystkie zostały zatopowane), ale również wykazać całym spektrum technik – choć wydaje się, że nieznacznie preferowały to, co wielu lubi najbardziej, czyli siłę (co prawda przykładaną w różnoraki sposób).
Wyniki
- Sorato Anraku JPN 99.2
- Mejdi Schlack FRA 84.5
- Dohyun Lee KOR 84.2
- Tomoa Narasaki JPN 59.7
- Meichi Narasaki JPN 44.8
- Jan-Luca Posch AUT 29.7
- Thorben Perry Bloem GER 29.0
- Jack MacDougall GBR 19.8
Źródło: Eurosport, IFSC
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA