Kufstein, Kaisertal – wrota do Wilder Kaiser
Spis treści
Masyw Wilder Kaiser w Tyrolu, alpejskim regionie Austrii, fascynuje wspinaczy od pokoleń. Na wybitnych wapiennych turniach biegnie wiele historycznych i modernistycznych wspinaczek. Postrzępione granie, wysokie ściany, długie podejścia, wymagające formacje skalne, zmienna pogoda – to wszystko czyni z tego miejsca niezwykłą górską krainę. Wspinaczkowy Wilder Kaiser to cel dla doświadczonych wspinaczy. Przygoda czeka tutaj na każdej drodze, nawet na tej z pozoru banalnej. To również góry dla wytrawnych turystów, ci z pewnością docenią malownicze szlaki i powietrzne via ferraty.
Tym razem nasza wizyta w Wilder Kaiser zaczęła się w Kufstein. To właśnie tutaj ruszyliśmy doliną Kaisertal w kierunku północnych zboczy masywu.
***
Wilder Kaiser od Kufstein – wspinanie w górach
„Dziki Cesarz” to piękny i rzeczywiście dziki (przede wszystkim pod względem estetycznym, ale również jeśli chodzi o dostęp) masyw, który rozsławiły takie drogi jak Des Kaisers neue Kleider 8b+ Stefana Glowacza (sukces Łukasza Dudka i Jacka Matuszka), Delirium 8c (rope solo Łukasza), Scheffler–Siegert 10, Karlspitze Südwand 10-, Relikt Noichl Wörndl 10/10+ czy Relikt Noichl Wörndl 8b/8b+ (przejścia Rolanda Hemetzbergera). W tyrolskim Wilder Kaiser jest jednak wiele ciekawych propozycji w umiarkowanych, a nawet łatwych zakresach trudności i na nich się skupimy.
Wspinali się tu wielcy swoich czasów: Paul Preuss, Hans Dülfer, Fritz Wiessner, Matthias Rebitsch i Hermann Buhl. Niektóre z ich dróg stały się klasykami, które warto powtórzyć z różnych powodów. Frajdy często dodaje właśnie aspekt historyczny.
Masyw jest dostępny od kilku stron. Od południa: Gaudeamushütte, Gruttenhütte, czy Ackerlhütte (tę część opisywaliśmy w relacji z poprzedniego wyjazdu). Od wschodu/północy: Griesner Alm i Stripsenjochhaus (położone na pięknej przełęczy). Oraz od zachodu/północy, czyli od Kufstein (499 m), przez wielką dolinę noszącą nazwę regionu – Kaisertal. Tym razem wybraliśmy tę właśnie opcję.
Podejście z Kufstein nie należy do krótkich. Za punkt startowy na wspinaczki najlepiej przyjąć schronisko Hans Berger Haus, do którego idzie się co najmniej dwie godziny (na tym etapie niesiemy ciężkie plecaki). Nie jest to jednak wędrówka mozolna, szlak wiedzie przez rozległą i malowniczą dolinę. Dlaczego raczej trudno byłoby startować na wspinanie z dołu? Bo podejście pod ściany ze schroniska Hans Berger Haus to kolejne dwie godziny (co najmniej). A drogi są tu zazwyczaj długie.
Ruszamy więc z parkingu (płatnego) na obrzeżach Kufstein, przebijamy się przez las i naszym oczom stopniowo ukazują się coraz lepsze widoki. Pojawiają się pierwsze skaliste szczyty, a długie podejście daje poczucie oddalania się od cywilizacji – oczywiście są jakieś gospodarstwa, wyżej będą schroniska, ale i tak jest nieźle i co najważniejsze spokojnie (napotkanych turystów niewielu).
Hans Berger Haus (936 m) otacza las, który jednak nie przysłania fantastycznego widoku: nad dachem schroniska wznosi się północno-zachodnia, niemal 1000-metrowa ściana Kleine Halt (2117 m). Z tej perspektywy naprawdę robi wrażenie, choć później, oglądając ją z profilu, zobaczymy, że jest połoga. Niemniej to lita połać szarego wapienia z charakterystycznymi rynienkami krasowymi, którą wiedzie sztandarowa droga tej części Wilder Kaiser – Via Aqua 7-.
- Kleine Halt (2116 m) pn.-zach. ściana – Via Aqua 7-, 800 m
Najwyższa ściana w Wilder Kaiser. Piękna, sportowa i dość nowa droga, która szybko stała się klasykiem. 24 wyciągi wspinania, 1000 m długości, prowadzi litymi płytami z charakterystyczną rzeźbą, przedzielonymi trzema pasami przewieszek. Droga jest obita, jednak czasami odległości między spitami mogą być spore. Droga jest do zrobienia wyłącznie w okresach pewnej pogody, ponieważ teren, którym prowadzi, zamienia się podczas deszczu w wodospad, przez co wycof staje się problematyczny. Pierwsze przejście A. Stocker i T. Niedermühlbichler (2007).
Biorąc pod uwagę długie podejście (ze schroniska niemal dwie godziny), jeszcze dłuższe i skomplikowane zejście (częściowo via ferratą), Via Aqua to solidne górskie wyzwanie. Są jednak alternatywy, o podobnej długości, charakterze i walorach krajobrazowych.
- Kleine Halt (2116 m) pn.-zach. ściana – Plattendirettissima 5+, 1000 m
Propozycja dla zwolenników górskiej przygody o umiarkowanych trudnościach. Wiedzie tuż obok, na prawo od Via Aqua’y. Nie jest tak sportowa – znacznie mniej stałych punktów asekuracyjnych, choć większość stanowisk posiada przynajmniej jeden spit, a tam gdzie trzeba – dwa. W kluczowych miejscach znajdziemy sporo starych haków.
- Kleine Halt (2116 m) pn.-zach. ściana – Rumpelstielzchen 7-, 750 m i Wetterhex 7, 650 m
Te dwie drogi o podobnym charakterze znajdziemy w prawej, nieco niższej części ściany. Obie są dość równe i dobrze obite – oczywiście jak na góry – lepiej wziąć mały zestaw kości i camów.
Niestety, ta strona potrzebuje kilku dni bez opadów. My nie mieliśmy szczęścia (padało w kratkę, ale codziennie), dlatego wybraliśmy się jeszcze dalej (choć czas podejścia jest podobny), na górne piętro doliny okalającej grań Kleine Halt od zachodu. Wznoszą się tam ściany o wystawie zachodniej, od lewej: Haltplattensockel, Gamshalt i Ellmauer Halt. Na pierwszej z nich drogi są albo bardzo łatwe, albo nierówne, z wyjątkiem Schöne Neue Welt 9+/10-, 200 m.
Pozostając w przystępnych rejestrach trudności, do wyboru mamy:
- Gamshalt, zachodnia ściana – Schmetterlingsverschneidung 7+, 450 m
Dziesięć wyciągów o równym rozkładzie trudności, w dolnej części trochę krucho, ale im wyżej tym lepiej. Kluczowy wyciąg biegnie wielkim zacięciem, które budzi respekt. Fajna droga, po której ukończeniu wędrujemy jeszcze 100 m do via ferraty i nią w dół, nieco naokoło (warto wziąć to pod uwagę). Lepszą opcją mogą okazać się zjazdy, wszystkie stanowiska są obite i wyposażone w karabinki. Dużego ruchu raczej tu nie ma, choć trzeba uważać, bo gruzu na półkach jest sporo.
- Ellmauer Halt, zachodnia ściana – Via Theresa 6, 560 m
Dobrze obita i przystępna droga, choć niezbyt równa. Trudność nominalna pojawia się tylko raz, na ostatnim, 40-metrowym, dobrze ubezpieczonym wyciągu. Jeszcze przystępniejsze trudności oferuje biegnąca na lewo Max und Moritz 5, 320 m.
Opuszczamy rejon Kleine Halt, góry kuszącej bliskością (choć nieco złudną) o pięknej sylwetce, widocznej ze schroniska. Niewiele dłuższe podejście (a już w ogóle podobne do tego na Ellmauer Halt, czyli nieco ponad dwie godziny), mamy na Totenkirchl (2190 m) – zachodnia strona tej góry jest również dostępna z Hans Berger Haus.
- Totenkirchl (2190 m) zach. ściana – Piazführe 5, 600 m
Ścianę od lewej strony otwiera propozycja przystępna, choć klucząca i niezbyt równa. Górska przygoda, której z pewnością nie można lekceważyć, ze względu na szereg zagrożeń, przede wszystkim kruszynę i piargi na półkach. Można pokusić się o wariant prostujący w dolnej części – 24 Volt (łatwe dojście i dwa wyciągi: 7- i 6+).
- Totenkirchl (2190 m) zach. ściana – Dülfer VII-, 600 m
Skalne arcydzieło o alpejskim charakterze, w dzikim otoczeniu, około 20 wyciągów wspinania, na pięknym szczycie. Wiele trawersów (najsłynniejszy Nasenquergang, gdzie nieznany sprawca w późniejszych czasach wykuł stopnie na płycie). Dülfer potrzebował 7,5 godziny na pokonanie ściany, miał dwie 40-metrowe liny i 26 haków (jeszcze dzisiaj pokonanie tej drogi w takim czasie jest dobrym wynikiem). Przed finalnym przejściem drogi Dülfer zjechał ścianą samotnie, co również wzbudza podziw. Na wejściu w drogę często zalega śnieg, więc przydatne są raki. Stanowiska na drodze są obite, na wyciągach możemy spotkać pojedyncze spity i haki. Zejście północna ścianą, częściowo zjazdami. Pierwsze przejście H. Dülfer i W. von Redwitz (1913). Przejście klasyczne H. Buhl (1943). Przejście samotne (drugie) w 2,5 h. L. Brandler (1954)!
Wspinanie sportowe – Kufstein, Tyrol
Okolice Wilder Kaiser oferują również możliwość powspinania się rejonach skałkowych. Najbardziej znany rejon Schleierwasserfall leży po południowej stronie masywu. Od strony Kufstein znajdziecie z kolei 3 ogródki – Morsbach, Geisterschmiedwand oraz Sparchen. Do wszystkich można dostać się szybko i wygodnie – dojście z parkingu zajmuje od 5 do 10 minut (Morsbach).
Sparchen
Najwięcej wspinania w wapieniu znajdziecie w Sparchen. Na blisko 200-metrowej ścianie poprowadzono ponad 100 dróg. To miejsce warte odwiedzenia przez zaawansowanych wspinaczy – przeważają drogi od 7a do 8b. Znajdziecie je w 4 sektorach – Tequila (wraz z podsektorem Fred vom Jupiter, 51 linii + na lewo 150 metrów, 14 dróg), Il Piccolo Orso (36), Ökosystem (16). Dobrze będą się tutaj czuli również miłośnicy historii. Sprachen to rejon, który odegrał ważną rolę w rozwoju wspinaczki skalnej w Tyrolu. Dzięki temu znajdziecie tu tak ważne dla Austriaków pasaże jak legendarna Tequila (pierwsze 8a w całym Tyrolu z 1986 roku) autorstwa Gerharda Hörhagera, czy Il piccolo orso 8c/c+ innego legendarnego wspinacza Stefana Fürsta (z 1992 roku). Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy najtrudniejszą drogę Sparchen, czyli trzywyciągowego Beastmakera poprowadzonego przez Helmuta „Heli” Kottera w 2015 roku, na którą składają się trudności 7b, 8a+, 9a/a+.
To oczywiście ekstremy, ale mimo że cyfra jest tutaj wymagająca, a drogi z górnych rejestrów, to nie brakuje gwiazdkowych klasyków w bardziej przystępnych trudnościach, jak choćby Via Irene 6b, czy Für Kleine Bären 6c+ (łatwiejsza propozycja Fürsta z 2001 roku).
Siatka dróg Sparchen rozmieszczona jest na wysokiej ścianie. Większość z nich ma standardowe wysokości (od 18 do 32 metrów), choć znajdziemy też kilka krótszych i dłuższych linii (odpowiednio 12 i 40 metrów). Jednak największą atrakcją rejonu są dwie drogi wielowyciągowe – Kröll-Variante 7a+ (Franz Kröll) oraz Astroman 7a (Paul Köller). Pierwsza z nich liczy sobie 150 metrów podzielonych na 7 wyciągów (6a+, 7a+, 6c+, 7a, 5c, 7a, 6c+) – zachętą niech będą słowa z przewodnika: „Satysfakcja gwarantowana – niezwykle powietrzna i stroma. Biegnie po pancernej skale”. Astroman oferuje nawet 170 metrów – 9 wyciągów (5c, 6a+, 6b+, 6c+, 7a, 6b+, 6c+, 5c, 6b) o zrównoważonym i wymagającym ciągu (uwaga – drogi dla wspinaczy zaznajomionych ze zjazdami w mocno przewieszonych formacjach. Normalne zejście jest niezwykle trudne do znalezienia).
Do zalet Sparchen należy również wystawa – północno-zachodnia, zapewnia dużo cienia oraz osłonę przed wiatrem, a nawet deszczem. Minusem jest z kolei położenie na prywatnym terenie. Z uzyskanych informacji wynika, że wspinaczka jest tam możliwa, choć wśród odwiedzających przeważają głównie lokalsi, starający się unikać „denerwowania” właściciela. Jak widać problemy dostępowe są wszędzie…
Geisterschmiedwand
Ten położony zaledwie 5 minut od parkingu rejon również kieruje swą ofertę do mocniejszych wspinaczy. Niełatwa do wymówienia nazwa – niełatwe drogi stawiają dość wysoki próg wejścia… Szum pobliskiej górskiego potoku płynącego Kaisertal, strzeliste sosny i ściany. To z kolei jednoznaczne plusy czyniące zarówno wizytę, jaki samo wspinanie godnymi uwagi. Mimo że skały mają południową wystawę, znajdziemy tu dużo cienia – zwłaszcza pod skałą. Statystyki tego rejonu są jednak nieubłagane – na 64 linie znajdziemy tutaj tylko jedną piątkę (i to zaledwie ośmiometrową), co więcej – szóstek (b i c) też jest tutaj tyle co na lekarstwo, bo tylko 8. Główna oferta zaczyna się od 7a (11 linii) i kończy na 8c (6 pasaży). Długości wspinania różnorodne – od krótkich (12-15 metrów), po dłuższe (30-40 metrów).
Geisterschmiedwand to również ważne historycznie miejsce, pamiętające nawet Hansa Dülfera, który już w 1905 wspiął się na Krabbelstube – obecnie jedna z nielicznych dróg rozgrzewkowych 6b+ (stare haki nadal tutaj są…). To również – podobnie jak Sparchen – arena zmagań Gerharda Hörhagera, Stefana Fürsta oraz Franza Krölla. To właśnie im rejon zawdzięcza szeroki zakres klasyków i ekstremów. Jak choćby Wagnis Orange Hörhagera z 1988 roku – pierwszą austriacką 8c i jedną z pierwszych dróg w tej wycenie na świecie. Najtrudniejszym pasażem rejonu jest Qui 9a Fürsta (1996 rok). A od niedawna wycena brzmi 9a+! To właśnie z tą drogą zmierzył się w 2019 roku Adam Ondra i tak pisał po swoim przejściu:
Od prowadzenia Stefana urwał się jeden chwyt i przynajmniej jeden stopień, ale szczerze nie sądzę, by wiele to zmieniło. Stefan wycenił drogę na 9a, w chwili obecnej Qui bliżej do 9a+, nawet jeśli crux jest wyjątkowy i parametryczny.
Wśród polecanych dróg nie brakuje również tych trochę łatwiejszych, jak np. 30-metrowe Flashdance 7c+/8a, czy Into the Void 8a/a+. Na 3 gwiazdki zasłużyły sobie również takie pasaże jak Cilli 6c+, Blau Rose 7b, czy Karin 7a. Siatka dróg mocno oplata pionowy i lekko przewieszony mur skalny, poświadczając długoletnią historię tego miejsca. Nie brakuje tutaj kombinacji, przedłużeń i wariantów – znamy to z naszych skał. Jedno jest jednak pewne, wspinanie tutaj jest wymagające, a cyfra harda.
Morsbach
Morsbach leży na obrzeżach miasta. Do rejonu (z wygodnego parkingu) doprowadza wygodny szlak – ok. 10 minut spaceru. Ta trzecia propozycja wspinaczkowa Kufstein skierowana jest głównie do szkół wspinaczkowych i rodzinnych wypadów. Mimo że w tym niewielkim rejonie znajdziecie kilka trudniejszych dróg, to jego popularność (zwłaszcza w weekendy) wynika ze stosunkowo dużej liczby łatwych dróg, czyli trójek, czwórek, piątek – w sumie znajdziecie ich tutaj ponad 30.
Trochę trudniejsze szóstki do najpiękniejszych nie należą – biegną mocno wyślizganymi płytami i mimo że poszczególne ruchy są dość estetyczne, to jednak trudno je polecić. Jeden z wyjątków jest ciekawie trawersująca ścianę – dzięki temu 30-metrowa – Hubert-Aichner-Ged. Führe 6a+. Znajdziecie na niej zarówno fajną płytkę, jak i techniczny trawers wijący się po dobrych klamach, czy wieńczący drogę atrakcyjny okapik.
Również tutaj można znaleźć coś mocniejszego – choć trzeba być przygotowanym na oldschoolowe sekwencje i dodatek „hard” przy poszczególnych wycenach. Swoje trzy grosze dodał tutaj również Hörhagera. Na najbardziej wymagającej połaci ściany powstały Whiskey im Herbstwind 8b/b+ oraz Guana 8c, obie 18-metrowe drogi pochodzą z 1990 roku.
*
Choć tym razem pogoda nas nie rozpieszczała, odwiedziny w austriackim Tyrolu zaliczamy do udanych. Krajobrazy, dzikie przestrzenie i możliwości wspinaczkowe Wilder Kaiser zachwycają. Nie bez znaczenia jest też atmosfera w schronisku Hans-Berger Haus. Gospodarz, wspinacz i znawca regionu Michael Harasser przyjął nas bardzo ciepło, chętnie doradzał co do wyboru dróg i udostępniał topo. Na osobną wzmiankę zasługują również posiłki w schronisku, wyjątkowo smaczne i oryginalne jak na górsko-tyrolskie standardy. O austriackim weizen nie wspominając… Do Wilder Kaiser będziemy wracać z pewnością jeszcze nie raz.
***
Przydatne linki:
- Informacje o regionie: https://www.tyrol.pl/
- Kufstein: https://www.kufstein.com/en/
- Schronisko: https://www.hansbergerhaus.at/
- Szczegółowe opisy rejonów i topo: https://www.climbers-paradise.com/en/
Wyjazd zorganizowany z pomocą regionów Tyrol i Kufsteinerland.
Red.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA









