Smutna wiadomość – zmarł Krzysztof Zdzitowiecki „Pomurnik”. Rocznik 1939, wszechstronny taternik, alpinista, himalaista, polarnik i grotołaz, należący do ścisłej polskiej czołówki w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. A także naukowiec-biolog, profesor doktor habilitowany, specjalista od parazytologii zwierząt, autor wielu uznanych w świecie prac naukowych.
Swoją przygodę z Tatrami rozpoczął w 1958 roku. Początkowo zajmował się głównie speleologią – np. w 1961 roku dotarł do „klasycznego dna” Jaskini Śnieżnej (głębokość 620 m), wraz z Januszem Onyszkiewiczem i Bernardem Uchmańskim. Po tym okresie wspinał się już w skałach i został jednym z czołowych polskich taterników.

Krzysztof Zdzitowiecki (z lewej) i Andrzej Lach w czasie wyprawy, która dokonała rekordowego zejścia na dno Jaskini Śnieżnej w 1961 roku (fot. arch. „Taternik”)
Tak wspominał te początki w wywiadzie dla wspinanie.pl, przeprowadzonym przez Janusza Kurczaba:
Moje pierwsze przygody związane z górami miały miejsce w Tatrach, w Zakopanem, gdzie jeździłem na narty. Zresztą jeździłem słabo i niespecjalnie się do tego przykładałem. Natomiast pierwszy mój wyjazd naprawdę turystyczny, związany z przechodzeniem szlaków tatrzańskich, miał miejsce w 1955 roku. […]
Tak więc, początkowo chodziłem tylko po jaskiniach. Moja matka, dosyć obeznana z górami, chociaż oczywiście nie wspinaczkowo, prosiła mnie, żebym się nie wspinał, ale po jaskiniach mogę chodzić. I początkowo tak było (w tym czasie zapisałem się do warszawskiego Speleoklubu), ale w 1959 roku, po zakończeniu obozu jaskiniowego, jeden z jego uczestników Jerzy Ekel, który się trochę wspinał, zaproponował, że możemy się razem powspinać na Hali Gąsienicowej. I to właśnie on nadał mi pseudonim „Pomurnik”.
Wzięło się to z tego, że obrączkowałem ptaki i wypatrzyłem, że gdzieś w ścianie blisko Jaskini Wysokiej może być gniazdo pomurników. Dla mnie to było ciekawe, bo jak dotychczas nikt nie zdołał zaobrączkować pomurnika. Ja też nie zdołałem – ściana była zbyt trudna. Ale następnego dnia była kiepska pogoda i wszyscy zostaliśmy w schronisku na Ornaku. Zaczęła się wtedy stara zabawa taternicka – wspinanie się po ścianach schroniska. Kiedy zacząłem się wspinać po ścianie, a że jakoś mi to nie najgorzej szło, Jurek Ekel stwierdził: „o, ty się wspinasz jak pomurnik”. Od tej chwili zaczął się do mnie zwracać per „Pomurnik”. Przy tym robił to na tyle konsekwentnie, ze inni jakoś to przejęli. I tak zostałem „Pomurnikiem”.
Pomurnik brał udział w jednym z najważniejszych przejść w tamtym okresie – w 1962 roku wraz z Eugeniuszem Chrobakiem, Januszem Kurczabem i Andrzejem Heinrichem dokonali pierwszego przejścia Filara Kazalnicy Mięguszowieckiej (VI A3). Autorzy poświęcili ją Janowi Długoszowi, który zginął parę dni przed tą wspinaczką. W tym samym roku Krzysztof w zespole z Andrzejem Mrozem przeszli Drogą Studnički (V+/VI+) na Galerii Gankowej. Samotnie przeszedł grań wokół Morskiego Oka oraz pokonał Drogę Długosza na Kazalnicy. Zrobił również – z Jurkiem Hirszowskim – pierwsze powtórzenie drogi na Młynarczyku (środkiem wschodniej ściany – W. Biederman, J. Kurczab i M. Pogorzelski).

Autorzy historycznego przejścia Filara Kazalnicy, od lewej: Krzysztof Zdzitowiecki, Eugeniusz Chrobak, Janusz Kurczab, Zygmunt Andrzej Heinrich (fragment topo 50 lat Filara Kazalnicy, fot. arch. Janusz Kurczab)
W 1962 roku dokonał również 5. pierwszych przejść, w tym właśnie Filar Kazalnicy, także wschodniej ściany Mięguszowieckiego Szczytu (z Kurczabem) oraz północno-wschodniej Wielkiego Młynarza, północno-wschodniej Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego z Andrzejem Heinrichem i Tadeuszem Łaukajtysem i południowej Mięguszowieckiego Szczytu z Jackiem Woszczerowiczem.
Nie mam żadnych wątpliwości, że w momencie przejścia Filara Kazalnicy było to dla mnie największe osiągnięcie, jeśli chodzi o wspinaczki tatrzańskie. Zrobiłem później wprawdzie parę trudniejszych dróg od Filara Kazalnicy, ale Filar uważany był za przeskoczenie pewnego etapu i ja się z tym zgadzam.

Krzysztof Zdzitowiecki, Eugeniusz Chrobak i Janusz Kurczab w zejściu po dokonaniu I przejścia Filara Kazalnicy (fot. Andrzej Heinrich)
Od 2. połowy lat 60. wspinał się również w wyższych górach. W Alpach przeszedł m.in. Drogę Dülfera na Fleischbanku w masywie Wilder Kaiser (1964, pierwsze polskie przejście), północno-wschodnią ścianę Finsteraarhornu (1967 z Kazimierzem Głazkiem, Drogą Hasslera z nowym wariantem), północny filar Pointe Young na Grandes Jorasses (1968, z Andrzejem Heinrichem i Henrykiem Furmanikiem) i północną ścianę Matterhornu (1971, z Andrzejem Wiluszem i Zygmuntem Kieńciem, Drogą Bonattiego). W Kaukazie wszedł w 1978 na Uszbę Filarem Schmaderera oraz zdobył Szcheldę Drogą Czeską.
W moim pojęciu najlepszą drogą typu alpejskiego, jaką robiłem, był Filar Schmaderera na Uszbie. Był to rok 1978, a moim partnerem był Tadeusz Preyzner. Drugą wielką drogą, jaką robiłem w sąsiedztwie i w tym samym roku, również z Tadziem Preyznerem, było pierwsze powtórzenie Drogi Czeskiej na Szcheldzie. Ponieważ Rosjanie jeszcze nie przechodzili tej drogi, na wszelki wypadek wycenili ją na 5A. Ja jednak stwierdziłem, że to jest 5B i to „świszczące”.
W latach 70. brał udział w wyprawach w góry wysokie – wspinał się w Pamirze, Hindukuszu i w Karakorum. W 1972 roku wraz z Janem Holickim-Szulcem i Januszem Kurczabem poprowadził nową drogę południowo-zachodnią ścianą na Noszaka. W 1974 zdobył Drogą Borodkina Szczyt Komunizmu (obecnie Szczyt Ismaila Samaniego), ponownie na ten szczyt wspiął się w 1981 roku wraz z Ryszardem Pawłowskim – zespół dokonał 3. przejścia Drogi Ukraińskiej.

Krzysztof Zdzitowiecki na stanowisku pod spiętrzeniem Filara Kazalnicy podczas I przejścia (fot. Janusz Kurczab)
Krzysztof jest również zdobywcą dziewiczych szczytów na Alasce, w Kanadzie. W latach 1977-1979 brał udział w 6 wyprawach na Antarktydę. Pomagał przy założeniu Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. W kolejnych wyprawach uczestniczył w 1995 oraz 2007 roku. W ramach tych wyjazdów dokonał wejść na dziewicze szczyty w pobliżu polskiej stacji.
Byliśmy tam w 1976 roku, ale tylko na terytorium Kanady, w Górach Św. Eliasza. Kierownikiem wyprawy Klubu Wysokogórskiego Warszawa był Benek Uchmański, natomiast ja się wspinałem z Janem Serafinem. Zrobiliśmy pierwsze wejścia na Mount Bering (ok. 3550 m) oraz na mniej wybitny szczyt zwornikowy, któremu nadaliśmy nazwę Cornice Peak (ok. 3600 m). Weszliśmy też razem z Marcinem Zachariasiewiczem na trabanta Mount St. Elias zwanego Windy Peak (ok 4120 m.). W rejon Gór Św. Eliasza dostaliśmy się helikopterem, który wysadził nas na lodowcu Seward, natomiast do cywilizacji wracaliśmy na piechotę. Przejście około 200 km trwało kilka dni.

Na szczycie Gasherbrum III. Od lewej A.Chadwick-Onyszkiewicz, W. Rutkiewicz, K. Zdzitowiecki (fot. Janusz Onyszkiewicz)
Ważnym okresem w jego działalności były oczywiście wyprawy w Karakorum. Pomurnik brał udział w 1975 roku w akcji górskiej na Gasherbrumach pod kierownictwem Wandy Rutkiewicz. Wszedł wtedy wraz z Januszem Onyszkiewiczem i Leszkiem Cichym na Gasherbrum II. Było to nie tylko dopiero 3. wejście w ogóle (1. polskie na szczyt ośmiotysięczny!), ale również dokonane częściowo nowym terenem. Kilka dni później z Wandą Rutkiewicz, Januszem Onyszkiewiczem i Alison Chadwick-Onyszkiewicz wszedł na dziewiczy wierzchołek Gasherbrum III (7952 m).
Ostatnie moje wspinaczki miały miejsce zimą 2006 roku. Później stan zdrowia już nie pozwolił mi na zabawy w terenie trudnym. Kondycja też gwałtownie uległa pogorszeniu, wobec tego chodziłem wyłącznie turystycznie po polskich Tatrach Zachodnich, aż do ubiegłego roku, kiedy i z tego musiałem zrezygnować.
Działał również aktywnie na rzecz środowiska wspinaczkowego. W latach 1970-1972 był prezesem Koła Warszawskiego Klubu Wysokogórskiego. Przez 30 lat (do 1993) był instruktorem taternictwa. Jest autorem licznych publikacji, m.in. artykułów w „Taterniku” oraz współautorem podręcznika Alpinizm pod redakcją M. Popki.

Krzysztof Zdzitowiecki z młodym słoniem morskim na wyspie Św. Jerzego (fot. arch. Krzysztof Zdzitowiecki)
Został odznaczony Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi, a także brązowym i złotym medalem „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe”. Był członkiem honorowym PZA.
Redakcja składa wyrazy współczucia rodzinie i przyjaciołom
***
Pogrzeb Pomurnika odbędzie się we wtorek (22.07), o godzinie 13:00, w Domu Przedpogrzebowym na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Po ceremonii nastąpi złożenie urny w kolumbarium.
Źródło: własne, Wikipedia
***
Cały, niezwykle cenny wywiad Janusza Kurczaba z Krzysztofem możecie przeczytać tutaj: Z Krzysztofem „Pomurnikiem” Zdzitowieckim rozmawia Janusz Kurczab
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA


Krzysztof Zdzitowiecki „Pomurnik” (1939-2025)
Byii chłopcy byli, ale się minęli, Byii chłopcy byli, ale się minęli, I my się miniemy po malućkiej chwili, Hej,…
Odpowiedzi: 14