„L’ombre du voyageur” z 9A na 8B+. Charles Albert vs. Pietro Vidi
Jeszcze niedawno L’Ombre du Voyageur Charlesa Alberta w Salève (Haute-Savoie) miało swoje dumne miejsce wśród trzynastu światowych problemów 9A. Tymczasem linia opuszcza elitarne grono, Pietro Vidi odczuł jej trudności na 8B+. Tyle że sucha wiadomość o przecenie z pewnością byłaby niepełna i niesprawiedliwa, bo – jak wiadomo – Albert gra w innej (czyt. swojej, niepodrabialnej) lidze, a powtarzający jego baldy robią to inaczej niż Francuz. Te różnice podkreśla zresztą także sam Vidi.
***
Problemy otwierane przez Charlesa Alberta zawsze są wielką niewiadomą. Po pierwsze, i tak było między innymi w przypadku L’Ombre du Voyageur, Francuz wspina się bez butów, bez nakolanników etc. Tymczasem to, w jaki sposób pokonuje się tytułową linię, ma ogromne znaczenie. To bowiem wąska rysa w dachu, długa na jakieś dziesięć metrów. Projekt odkrył Szwajcar Elie Chevieux, w 2006 roku pokazał ją lokalnemu wspinaczowi Morganowi Boissenot, dla którego łamigłówka okazała się jednak zbyt skomplikowana. Niemniej Boissenot zapamiętał projekt i kilkanaście lat później powiedział o nim Albertowi. Skompletowanie wszystkich ruchów zajęło Francuzowi cztery lata i ponad sześćdziesiąt sesji. Albert nie miał wątpliwości, że zrobił swój najtrudniejszy problem i ocenił go najwyżej – na 9A.
I teraz dochodzimy do młodego Włocha, który jest fantastycznym wspinaczem młodego pokolenia (niedawno pisaliśmy o nim przy okazji powtórzenia Histoire sans Fin 8b+, 200 m (w zespole z Camillą Moroni), a wcześniej drugie klasyczne przejście Lurking Fear na El Capitanie. Na przejście L’Ombre du Voyageur Vidi potrzebował zaledwie trzech dni(!), ale – co istotne – zrobił problem w rękawiczkach do rys i nakolannikach. O butach wspominać nie trzeba.
Na swoim profilu Pietro docenia wyczyn Charlesa Alberta:
Zdecydowanie wspiąłem się na coś kompletnie innego niż Charles. Nie ma wątpliwości, że to co zrobił jest niesamowicie trudne, przechodząc problem w ten sposób, dokonał niezwykłego wyczynu. Ale z kilkoma trikowymi rozwiązaniami linia staje się po prostu wyraźnie łatwiejsza.
Przy tym dodaje:
Boulder jest wciąż cholernie dobry (nigdy bym nie pomyślał, że powiem tak o wapiennej linii), zawiera w sobie techniki rysowe, trudne klinowania i fizyczne ruchy. Z pewnością to jedna z najbardziej unikalnych linii, po jakich się wspinałem!
Na filmie bosonogi Charles Albert i jego L’Ombre du Voyageur:
To nie pierwszy raz, kiedy Charles Albert musi pogodzić się z przeceną swojego ekstremu. Już raz anonsował zresztą 9A dla No Kpote Only w Bleau – po powtórzeniach wycena spadła, pojawiło się nawet 8C.
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
