Broad Peak: wypadek Waldemara Kowalewskiego [aktualizacja]
Na Broad Peaku działają polscy wspinacze. Niestety, dzisiaj dotarła do nas wiadomość o wypadku jednego z nich. Według relacji Łukasza Supergana w wyniku zejścia lawiny poszkodowany został Waldemar Kowalewski.
***
Oto relacja Łukasza z jego profilu na Instagramie:
Dziś rano zakończył się dwudniowy opad śniegu, który pokrył wysokie partie Broad Peaku. Siedzieliśmy przed namiotami w bazie, gdy dostrzegliśmy lawinę schodzącą na wysokości ok. 6600-6800 m, między obozem drugim i trzecim. Z początku traktowaliśmy ją jak ciekawostkę dopóki nie zobaczyliśmy sylwetki człowieka w lawinisku. Przeglądając starannie teren, dostrzegłem tam 3 osoby. Wyglądało to tak, jakby jedna znajdowała się ponad lawiniskiem, a dwie kolejne wygrzebywały się z niego.
Po chwili widzieliśmy już tylko 1 osobę – dwie zlokalizowane niżej dotarły na płaski obszar zbocza, gdzie ich nie widzimy.
Przed chwilą dotarła do nas informacja, że wśród trójki jest Waldemar Kowalewski. Jest poszkodowany, ze złamaną nogą powyżej obozu drugiego. Nasz oficer łącznikowy przekazał już informacje pakistańskiej armii, ale z południa idzie zła pogoda, więc nie wiemy, czy i kiedy śmigło dotrze. Nie wiemy też, czy może podjąć kogoś na wysokości ok. 6500 m.
2 dni śniegu w wysokich partiach Broad Peaku stworzyły duże pokłady śniegu. Deskę, która urwała się na górze, widzimy z bazy gołym okiem. Waldemar, po 3 nocach spędzonych w śnieżycy w trójce (ok. 7000 m), wszedł w ten śnieg. Wejście w ten teren było bardzo niebezpieczne i niestety zrealizował się zły scenariusz. Na tę chwilę czekamy na więcej informacji od niego i od dwójki innych osób będących na górze.
Miejmy nadzieję, że uda się zorganizować pomoc dla Waldemara.
Waldemar był już na szczycie Broad Peaku w 2017 roku. Jak wtedy relacjonował, dotarł na wierzchołek po trwającym 22 godziny ataku. Podczas wspinaczki nie posiłkował się tlenem z butli.
W tym miejscu można przypomnieć zdarzenie z 2005 roku, kiedy to wypadkowi uległ Artur Hajzer. Słoń również złamał nogę. W udanej akcji ratunkowej uczestniczył Piotr Pustelnik (bez udziału helikoptera). Zdarzenia dokumentuje film „Czekając na Rosę” w reżyserii Artura.
[Aktualizacja, 11.07, 12:30] Mamy kolejną garść informacji od Łukasza. Waldemar jest w namiocie na 6500 m, powyżej dwójki, z dwoma kolegami. Sytuacja jest stabilna. Czynione są starania, aby zorganizować lot helikoptera. W nocy ma wyjść kilkuosobowy zespół z lekarką.
[Aktualizacja, 12.07] Najnowsze wiadomości od Łukasza. Pogoda zatrzymała dziś zespół, który miał wyjść do Waldemara. Sytuacja lawinowa na górze jest zła i wyjście podczas opadu śniegu oznaczało duże zagrożenie. Na swoim profili Łukasz pisze także:
Od 24 godzin usiłujemy zorganizować zespół, który byłby dość silny i szybki, by sprawnie dotrzeć do poszkodowanego. Agencja Lela Peak, obsługująca Waldka, nadal szuka takich osób. Helikopter nie doleci wyżej niż podstawa góry (5000 m). Przebijamy się przez powolność i bałagan. Frustrujące jest to, że najważniejsze informacje musimy zdobywać sami. Jeśli dziś po południu działania agencji nie dadzą rezultatów, podejmę próbę wyjścia do obozu 2. i wyżej, jeśli to możliwe – wspólnie z innymi osobami. Nie wiemy jednak, czy da się przejść lawinowy teren powyżej obozu 2.
Niestety, Waldek poszedł do wysokiego obozu podczas śnieżycy, kiedy prognozy jasno nakazywały zejście. Schodził w terenie bardzo narażonym na lawiny. Ten czynnik spowodował wypadek, a dziś uniemożliwił dotarcie do niego. Czekamy na informację od agencji, a jeśli nic się nie zmieni – będziemy działać samodzielnie.
[Aktualizacja, 12.07] Trzech nepalskich Szerpów dotarło do Waldemara. Rozpoczęli sprowadzanie polskiego himalaisty do obozu 1. Według planów powinni dotrzeć do Bazy jutro. Niestety droga do Bazy jest zagrożona ze względu ryzyko zejścia lawin.
Źródło: profil Instagram Łukasza Supergana
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA

