Mount Everest: Tyler Andrews bez rekordu
Niezwykle trudno o sportowe akcenty na obleganym przez turystów wysokogórskich Mount Evereście. Wyprawy komercyjne szczelnie oplotły Górę Gór poręczówkami, po których w maju na szczyt weszło setki osób. Wspinaczy realizujących ambitniejsze cele w tym okresie wielu nie znajdziemy. Wśród nielicznych prób wychodzących poza komercyjny schemat znajdziemy wysiłki Tylera Andrewsa, który próbował wejść na szczyt w jak najkrótszym czasie. W swoim trzecim wyjściu podczas tej wyprawy Amerykanin osiągnął ostatecznie wysokość powyżej 8400 m (powyżej Balkonu), gdzie po ponad 17 godzinach walki zdecydował się zawrócić.
***
W tym miejscu warto przypomnieć dotychczasowe szybkie wspinaczki na Mount Everest. Choć nie jest to temat poddający się łatwemu „rekordowemu oszacowaniu”.
Najszybszy od strony południowej był w 2003 roku Lhakpa Gelu Sherpa, jednak Nepalczyk korzystał z butli z tlenem – jego czas to 10 godzin 56 minut i 46 sekund.
W 1988 roku wspinaczkę tą samą drogą odbył Francuz Marc Batard, który na szczyt wszedł po 22 godzinach i 29 minutach – bez korzystania z butli. Dziesięć lat później jeszcze szybciej bo w 20 godzin i 24 minuty na Everest wbiegł Kazi Sherpa (również bez tlenu z butli). Nepalczyk wspomógł się jednak dodatkowym tlenem podczas zejścia co wzbudziło kontrowersje i „skasowało” jego czas w „sportowych” tabelach. Co ciekawe, Tyler nie kontestuje takiego sposobu – dla niego najważniejsze jest samo wejście na szczyt.
„Północny” rekord należy wciąż do Hansa Kammerlandera. Włoch wspiął się w 1996 roku, bez wspomagania tlenem, drogą od Tybetu i zameldował się na szczycie po 16 godzinach i 45 minutach.
35-letni Andrews lubi szybko biegać po górach, jest posiadaczem ok. 70 rekordów na wielu szczytach świata. We wrześniu 2024 roku wbiegł w 9 godzin 52 minuty na Manaslu, pobijając najlepszy znany czas o ponad 2 godziny. A potem, w grudniu, pobił rekord wejścia (wybierając krótszy wariant) na Aconcaguę (6962 m), najwyższy szczyt Ameryki Południowej. Amerykanin ustanowił czas 4:32:20, poprawiając poprzedni rekord o 6 minut.
Swoje biegowe szlify zdobywał na nizinach, gdzie świetnie radził sobie również w klasycznym maratonie. W 2014 roku zajął 10. miejsce w California International Marathon z czasem 2:16:59, co dało mu kwalifikację do amerykańskich eliminacji olimpijskich w 2016 roku. Cztery lata później, w 2020 roku, ponownie zakwalifikował się do prób olimpijskich, wygrywając Vermont City Marathon w 2018 roku z czasem 2:17:44.
Warto wspomnieć o jego zdrowotnych problemach. W styczniu 1997 roku zdiagnozowano u niego aplazję szpiku – rzadką i potencjalnie śmiertelną chorobę krwi, która atakuje układ odpornościowy. Leczenie w Massachusetts General Hospital w Bostonie trwało przez cały 1997 rok, ale dzięki nowoczesnej medycynie i determinacji Tyler choroba przeszła w stan remisji, która trwa do dziś.
Źródło: Instagram Tylera Andrewsa, Instagram Christophera Fischera
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
