Lhotse: Marcin Miotk kończy wyprawę z przyczyn zdrowotnych
Niestety z powodów zdrowotnych Marcin Miotk został zmuszony do zakończenie swojej wyprawy na Lhotse. Przeciągające się zapalenie gardła, mimo kuracji w szpitali w Katmandu, nie przeszło. Jak podkreśla Marcin – „bez tlenu zawsze wchodzę albo zdrowy albo wcale”.

***
Oto komunikat Marcina na jego profilu FB:
Po pierwszej dawce antybiotyku na gardło w bazie pod Everestem i braku jakiejkolwiek poprawy w poniedziałek, 5. maja, udałem się do Katmandu do szpitala, gdzie po serii badań zaproponowali mi drugą serię antybiotyku oraz inne leki. Niestety 3 dni minęły, a ja nie czuje znaczącej poprawy tzn. takiej, abym mógł z czystym sumieniem stwierdzić, że jestem prawie zdrowy. Nawet nie zdrowy, tylko prawie zdrowy. W takiej sytuacji dalsze oczekiwanie na cud nie ma sensu. Bez tlenu zawsze wchodzę albo zdrowy albo wcale.
Kończę więc niestety wyprawę i wracam do Polski. Zresztą to moja pierwsza wyprawa w życiu, z której wracam pokonany przez zdrowie. Ironią jest, że czułem się świetnie, ani razu (!) nie bolała mnie od wysokości głowa. Zrobiłem dwa wyjście przez Icefall do C2 (standardowo ludzie robią tylko jedno) – więc nie dużo już brakowało, aby czekać tylko na atak szczytowy. Byłem stosunkowo szybki (4 godziny z bazy do C1 podczas pierwszej rotacji przez Icefall to czas trochę lepszy niż średnia).
Jednak to nie czasy będę pamiętał za kilka miesięcy lub lat. Będę wspominał za to fantastycznych ludzi, których poznałem podczas wyprawy. Wszyscy to pasjonaci, dla których zdobycie Everestu to wielkie marzenie. Szczególnie podziękowanie dla Michała Leksińskiego za wspólnie spędzony czas w bazie i “nocne rozmowy Polaków”. Nie wiem gdzie i kiedy mielibyśmy tyle czasu, aby przegadać tyle życiowych i społecznych tematów! Polecam uwadze akcje Michała, który podczas swojej wyprawy na Everest zbiera środki na Fundacja Happy Kids
Trzymam kciuki za całą “polską” grupę w bazie, z którymi udało się spotkać , czyli Zoję Skubis, zespół PKO Everest Expedition 2025, Snowflakenfan oraz po resztę załogi agencji Satori.Mam wiele przemyśleń na temat tego co zobaczyłem pod Everestem – większość znacznie bardziej pozytywnych niż moje przedwyprawowe wyobrażenia. Będzie jeszcze okazja aby się nimi podzielić.
***
Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA