Kilian Jornet – kosmita. Maciek Ciesielski komentuje wyczyn Katalończyka
Kilian Jornet zrobił rzecz niebywałą. Zaledwie 19 dni potrzebował, by wejść na 82 alpejskie czterotysięczniki. Tym samym pobił aż trzykrotnie poprzedni rekord – przeczytacie o tym TUTAJ. O fantastycznym osiągnięciu Katalończyka pisze Maciek Ciesielski (alpinista, przewodnik PSPW/IVBV).

***
„W Tatrach wszystko wydaje się być daleko, a jest blisko, a w Alpach jest na odwrót.” Usłyszałem ten tekst lata temu, dużo w nim prawdy, ale nie do końca. Super infrastruktura kolejek sprawia, że z perspektywy przewodnika nie tylko ja uważam, że więcej się nachodzę w Tatrach niż w Alpach. Chyba, że decyduję się iść na jakąś ”alpiniadę”, najlepiej gdzieś w Szwajcarii. Wtedy zdarzają się długie podejścia do schronisk, długie dni na realizację celu i długie powroty do doliny.
Na szczęście dla mnie, chłopaka z Torino lub z Grand Capucin (tak mnie czasem nazywają znajomi przewodnicy, chodzi o schronisko i rejon, z którego najwięcej pracuję/wspinam się), takie dni zdarzają się rzadko, choć kilka razy w sezonie staram się zawsze jakąś alpiniadę uskutecznić. Z tego powodu z dużym szacunkiem i zainteresowaniem podchodziłem do wszystkich prób i realizacji projektu, jakim jest zdobycie wszystkich 82 czterotysięcznych szczytów alpejskich.
Pamiętam, jak w 2004 roku spotkałem na kilka dni przed śmiercią jednego z najlepszych alpinistów świata, Patricka Berhaulta – zginął na Dom, który był jego 62. szczytem. Potem Słoweniec Miha Valič wszedł na wszystkie szczyty jako pierwszy w jeden sezon zimowy. Diego Giovannini i Franco Nicolini ustanowili rekord wynoszący 60 dni, posiłkując się nartami, a między górami przemieszczając się na rowerze. Potem legendarny Ueli Steck dołożył paralotnię i zlatując z szczytów, zmieścił się w 62 dniach. Najmniej znany jest holenderski przewodnik Roeland van Oss, który skompletował wszystkie 82 szczyty w 78 dni.
Począwszy od Diego i Franco wszystkie te przejścia odbywały się bez użycia kolejek oraz samochodu. Tak też chciał zrobić nasz nieodżałowany Kacper Tekieli, który niestety zginął podczas realizacji tego wyzwania…
Na początku tego sezonu uważany przez wielu za najlepszego paralotniarza górskiego świata Chrigel Maurer oraz doskonały wspinacz i przewodnik Peter von Känel znów przesunęli poprzeczkę wyżej. Korzystając z paralotni (w dużej części Alp obowiązuje zakaz latania w sezonie, np. w parku narodowym GP lub po francuskiej stronie masywu Mont Blanc, więc sporo musieli się nachodzić), ale bez rowerów, w doskonałych (jak na ostatnie lata w Alpach) warunkach śniegowych dokonali tego w 52 dni! Przyznam szczerze, że pomyślałem wtedy, że to rekord na lata.

Kilian Jornet – kosmita
Gdy Kilian zaczął realizować swój projekt, moją pierwszą myślą było, że zrobi sobie krzywdę, że warunki są już naprawdę słabe, wszystko się sypie, lodowce są trudne do przejścia. Jedyne, co pasowało, to w miarę stabilna i dobra pogoda. Pojawiła się plotka, że chce to zrobić w 8 dni. Napisałem wtedy, że to jest fizycznie niemożliwe i że cudem będzie, jeśli to zrobi w 30 dni.
Kiedy trzeciego dnia pokonał 99 km, prawie 8000 m przewyższenia, zdobył 6 szczytów i spał tylko 4 godziny – pierwszy raz pomyślałem, że to jest coś niewyobrażalnego, a ja nie mam pojęcia o czym mówię.
Piątego dnia pokonał w złej pogodzie (jak sam mówił – norweskiej, a przecież on już jest prawie Norwegiem), Nadalgrat – długą, kruchą i wymagającą grań, którą robiłem w tym roku z naszymi aspirantami i po której naprawdę byliśmy zmęczeni. My zostaliśmy w schronisku, a on zbiegł na dół.
Potem jego rajd do Monte Rosa hute przez Mischabel Hut, podczas którego przeszedł grań od Lendspitze do Alphubel. Nie znam nikogo, kto by to robił w ten sposób. Ta grań jest jeszcze bardziej krucha i znów strasznie długa.
Grandes Jorasses pod włos plus Dent de Giant (Ząb Giganta), zejście Valle Blanche i podejście pod Aiguille Vert. Abstrakcja! Robiłem ją w tym roku z klientami w przeciwną, łatwiejszą stronę i tam naprawdę trzeba się wspinać, a my mówimy o dwunastym dniu działania (dzień wcześniej Jornet miał jeden dzień restowy).
O tym, że Kilian jest kosmitą, świadczy jednak ostatni trudny dzień, kiedy po przejściu Arete du Diable (Grani Diabła), wchodzi na Mont Maudit, Mont Blanc, schodzi do Aiguille de Bionnassay, wraca na szczyt Mont Blanc i schodzi do biwaku Eccles granią Brouillarda, tam przeczekuje cztery godziny złej pogody i wchodzi na Filar Narożny i Aiguille de Peterey.
W jednym ponad trzydziestogodzinnym ataku zdobywa 16 szczytów w masywie Mont Blanc, zamykając ten rejon. Dla porównania, Szwajcarom na początku sezonu zajęło to osiem dni, on potrzebował trzech.
Wszyscy znamy Kiliana jako mistrza biegów ultra i doskonałego narciarza, ale mało osób wie, że ma na swoim koncie takie wspinaczki jak solo na północnej ścianie Matterhornu lub drogę Colton–MacIntyre na Grandes Jorasses w 22 godziny – od kościoła w Chamonix do kościoła w Courmayeur. Na pewno więc umie się wspinać w terenie alpejskim i jest odporny na duże obciążenie psychiczne (wspinanie bez asekuracji).
Dodatkowo projekt był przygotowany perfekcyjne, zakładał takie połączenia szczytów, jakich nikt wcześniej podczas podobnego przedsięwzięcia nie robił, jak choćby Matterhorn plus Dent Blanche czy wspominany wyżej trawers od Lendspitze do Alphubel.
Nie sposób też nie wspomnieć o innym mistrzu szybkich wejść, doskonałym skialpiniście i przewodniku Metheo Jacqumoud, wieloletnim przyjacielu Kiliana, który towarzyszył mu na większości trudnych wspinaczkowych odcinkach (choć blisko połowę Kiljan zdobył solo). Generalnie na wielu etapach towarzyszyło mu wielu znanych wspinaczy i „szybkościowców”, jak choćby Benjamin Védrines.
Wydaje mi się, że większość osób znających realia Alp, zorientowało się, że są świadkami najbardziej spektakularnego alpejskiego połączenia wydolności i wspinania, jakie można sobie wyobrazić. Dlatego szczerze mu kibicowali. I jeśli tylko mogli, to włączali się w ten projekt, by mu pomóc go zrealizować.
Chapeau bas!
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA