Siergiej Niłow (1977-2024) – „strachu niet”, do końca…
W sierpniu 2023 roku na Gasherbrumie IV zginął Dmitrij Gołowczenko. Dla Siergieja Niłowa to był cios, zwłaszcza że był tuż obok, gdy doszło do wypadku. Stanowili doskonały zespół: zgrany, silny, odważny. Przyjaźnili się. Tego lata Niłow wyruszył na Gasherbrum IV ponownie, by odnaleźć i znieść na dół ciało partnera. Tragicznym zrządzeniem losu i on został na stokach GIV na zawsze. 17 sierpnia 2024 roku zabrała go lawina.
***
Siergiej Niłow i Dmitrij Gołowczenko byli wybitnymi przedstawicielami twardej rosyjskiej szkoły. Dopuszczali ryzyko i cierpienie w górach na poziomie przez wielu alpinistów nieakceptowalnym. Było to dla nich naturalne, nie działali pod publikę, dla poklasku, wspinali się z czystej pasji. Byli spokojni, wycofani, mówili po prostu „strachu u nas niet” i robili swoje.
Gasherbrum IV – ostatnia góra
Ostatnim marzeniem obu alpinistów była południowo-wschodnia grań Gasherbruma IV (7925 m), 17. najwyższego szczytu świata. Od tej strony góry nie biegnie jeszcze żadna droga, a na szczycie stanęło w historii zaledwie 17 wspinaczy. Pierwszego wejścia, granią północno-wschodnią, dokonali Walter Bonatti i Carlo Mauri w sierpniu 1958 roku. Nam GIV najbardziej kojarzy się z zachodnią ścianą, na której w 1985 roku Wojtek Kurtyka i Robert Schauer po 10 dniach wspinaczki (w tym trzech bez wody i czterech bez jedzenia) przebyli trudną, ponad 2,5-kilometrową „Świetlistą Ścianę”.
Celem Siergieja i Dmitrija była wschodnia część góry, gdzie póki co nie biegnie żadna droga. Wybrali imponującą południowo-wschodnią grań. Rosjanie wbili się w nią 18 sierpnia. Powoli, czasami dziennie pokonując jedynie 2-3 wyciągi, przesuwali się w górę. 27 sierpnia, po 10 dniach wspinaczki, znajdowali się na wysokości około 7 tys. metrów. Do szczytu zostało jeszcze blisko 1000 metrów!
31 sierpnia, po całym dniu wspinaczki, dotarli na wysokość 7684 m, gdzie rozbili namiot na niewielkim skrawku łagodnie nachylonego terenu. Przed ułożeniem się na noc Gołowczenko wyszedł poprawić namiot, który zaczął się osuwać. Niestety nie wpiął się do liny asekuracyjnej… (Szczegóły wypadku Dmitrija Gołowczenki na Gasherbrumie IV).
Siergiej Niłow
Niłow wspinał się od 2001 roku. Mieszkał w Moskwie, pracował jako alpinista przemysłowy, miał czwórkę dzieci. Doświadczenie górskie zdobywał początkowo w górach Kaukazu, by już po kilku latach wytyczać w Himalajach i Karakorum drogi najwyższej klasy.
W 2007 roku wraz z Dimitrim i kolegami z moskiewskiego klubu Demczenki wytyczył nową drogę na południowo–wschodniej ścianie Shipton Spire (Haina Brakk, 5852 m) – Fragments of Freedom (A4, 6b, 1450 m). Alpiniści byli regularnie nominowani do rosyjskiego Złotego Czekana, między innymi za wytyczenie nowej drogi na szczyt Verny (6a, 5250 m, 2009 rok), za pierwsze przejście No Fear (6b+, A3, 1120 m, 2011 rok) na Trango Nameless Tower (6239 m) w Karakorum czy za wytyczenie War and Peace (6b, A2, M6, 1350 m, 2014 rok) na Kyzył – Asker 5842 m w Tien-Szanie. Nagrodę otrzymali dwukrotnie: za wytyczenie drogi Ninth Wave (6b, WI5, M6, A2, 1885 m) na dziewiczym Sedoy Strazh (5481 m) w Tien-Szanie oraz za Ratatoskr (6b, 765 m) na Askardzie (2011 m) w Górach Baffina.
Złoty czekan przyznano Gołowczence, Niłowowi oraz Dmitrijowi Gregoriewowi w 2017 roku za nową drogę Moveable feast ( M7, WI5, 5c A3, 1400 m) na Thalay Sagar 6904 m w Himalajach Garhwalu.
Głównie zapamiętamy ich jednak nie ze względu na nagrody, a za styl, odwagę i wytrwałość. Siergiej i Dmitrij lubili się wspinać. Fascynowały ich wielkie ściany, długie i trudne wspinaczki, intensywne – można chyba śmiało powiedzieć, że nawet skrajne przygody.
Pamiętamy ich ryzykowny trawers Jannu (Kumbhakarna, 7710 m). Alpiniści próbowali wytyczyć nową drogę na niezdobytej południowo-wschodniej ścianie. Po osiągnięciu 7410 m postanowili zejść stroną południową w kierunku lodowca Yamatari. Spędzili w ścianie 18 dni, walcząc z trudnościami technicznymi i fatalną pogodą. Przygotowani byli na dwa tygodnie akcji, schodzili nieznaną im drogą. Niemal trzy tygodnie (łącznie z zejściem) trwała ich „improwizacja” na na Piku Wojskowych Topografów (6873 m) w 2021 roku. Relacja alpinistów z tej wspinaczki dobrze oddaje ducha rosyjskiej szkoły przetrwania (tutaj).
Może teraz, gdzieś tam w krainie wiecznych łowów i wielkich ścian, znów będą mogli związać się liną. Tu, na ziemi, pozostaje smutek, pustka. I pamięć po dwóch wybitnych przedstawicielach rzadkiego gatunku.
Michał Gurgul
Prawdziwi łojanci [2]
Może ktoś z cuś napisze o tym wspaniałym zespole? A…
łojant