23 maja 2024 08:37

Martin Feistl zginął na Scharnitzspitze

18 maja niemiecki alpinista Martin Feistl zginął podczas solowej wspinaczki na południowej ścianie Scharnitzspitze (2468 m) w Wetterstein.

Martin Feistl (fot. Mountain Equipment)

Martin Feistl (fot. Mountain Equipment)

***

​​27-latek wspinał się free solo na drodze Spitzestätter (VII, 270 m). Około godziny 12:25 na lekko przewieszonym fragmencie drogi odpadł. Po około 40 metrach swobodnego lotu uderzył w półkę u podstawy ściany. Siła uderzenia rzuciła Feistla na pole starego śniegu, alpinista zatrzymał się dopiero po około 250 metrach na kamienistym terenie pod polem śnieżnym.

Będący na miejscu ratownik górski natychmiast zjechał do miejsca upadku. Niestety Feistl zginął na miejscu, jego ciało podjął policyjny śmigłowiec.

27-letni Feist był zdolnym wspinaczem, poszukującym w alpinizmie ducha przygody, mówił:

Im większy strach, tym pełniejsze doznania.

W latach 2016-2018 był członkiem grupy wyprawowej DAV. W jej ramach w czteroosobowym zespole wspiął się zachodnią granią na Shivling (6543 m) w indyjskich Himalajach Garwhalu.

W 2019 wytyczył wspólnie z Davidem Bruderem drogę Stalingrad na Grubenkarspitze (1000 m, M8, WI 7, OS), która znalazła się na tzw. szerokiej liście Złotych Czekanów. W tym samym roku samotnie i od dołu wytyczył solo z liną nową drogę na Schwarze Wand – Flugmeilengenerator (500 m, 7a).

W 2020 roku z Svenem Brandem zrobił pierwsze przejście na Sagwand in Valsertal, powstała linia 24 hours of freedom (300 m, M6, WI 4, X).  W ubiegłym roku bardzo skutecznie działał w Mythics Cirque na Grenlandii.

O swoim podejściu do wspinania mówił w ten sposób:

Umiejętności wspinaczkowe są dla mnie jednym z dwóch filarów alpinizmu, obok odpowiednio dużej zdolności do cierpienia. Szczególnie w trudnym, mikstowym terenie na dużych ścianach w Alpach – to są moje mocne strony i jest to także środowisko, w którym widzę przyszłość alpinizmu.

Od czasu wyprawy na Shivling (6543 m) w Himalajach skupiam się na odnalezieniu tego samego poczucia przygody w Alpach – że tak powiem, na wyciągnięcie ręki – bez konieczności latania w tym celu przez pół świata. Kolejnym polem są pierwsze przejścia w możliwie czystym stylu. Dla mnie to wspinanie od dołu, klasycznie, ​​na dużych ścianach w stylu alpejskim i w granicie, w zasadzie bez spitów, w wapieniu jest to niestety często niemożliwe, chociaż udało mi się w ostatnich latach zrobić na tradzie drogi w wapieniu o trudnościach 8a+/b.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum