Makalu – historyczny zjazd. Rozmowa z Bartkiem Ziemskim i Oswaldem Rodrigo Pereirą
Kilka dni temu Bartek Ziemski i Oswald Rodrigo Pereira weszli na Makalu (bez wsparcia Szerpów oraz tlenu z butli), po czym Bartek dokonał zjazdu z nartach z wierzchołka do bazy. Zespół MAD Ski Project zrealizował tym samym pierwszą część planu tegorocznej wyprawy w Himalaje. Zanim jednak przeniosą się pod Kanczendzongę to warto wrócić do tego historycznego wyczynu. Bartek i Oswald regenerują się aktualnie w Katmandu, dzięki czemu udało się z nimi przeprowadzić rozmowę.

Bartek Ziemski na szczycie Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)
***
Piotr Turkot/wspinanie.pl: Bartek, opowiedz o waszym drugim ataku. Przebiegł zgodnie z planem?
Bartek Ziemski: Raczej tak. Wyszliśmy później niż reszta, żeby nie marznąć. Na około 8000 m doszliśmy do czołówki, która stała, bo na kawałku chyba brakowało poręczy. Tam przeszliśmy bokiem i chyba dzięki temu nieco ich ruszyliśmy. Wyżej prowadzący Szerpowie, z Dorotą (Rasińską-Samoćko – red.) nas wyprzedzili i dalej torowali już do szczytu (dziękujemy!).
Wspinaliście się bez pomocy Szerpów, bez tlenu z butli. Na górze jednak działały wyprawy komercyjne, Szerpowie założyli poręczówki – na ile to pomaga, a na ile jest kłopotliwe?
B.Z.: Na pewno pomaga każda osoba działająca na górze. Opad śniegu jest zazwyczaj nieunikniony, a przez to i torowanie, które – choćby bardzo niewielkie – na dużej wysokości daje w kość.
Poręcze oczywiście ułatwiają. Co prawda dopóki teren nie jest techniczny (w tym przypadku oprócz kilku seraków jedynie kuluar francuski) z lin raczej nie korzystam, natomiast w kryzysowej sytuacji orientacyjnej mogłyby być bardzo pomocne. Niestety, jest też ich negatywna strona. Oprócz zaśmiecania góry (nawet na relatywnie mało popularnym Makalu jest mnóstwo starych lin z poprzednich sezonów) te pajęczyny utrudniają zjazd. W niektórych miejscach główną trudnością jest wyplątanie się z poręczy.

Bartek podczas zjazdu z Makalu (fot. Bartek Ziemski)
Ciebie oczywiście najbardziej interesował zjazd. Jakie warunki śniegowe i pogodowe panowały w kopule szczytowej i dalej do obozu 3?
B.Z.: Pogoda była niefilmowa – raczej whiteout (brak widoczności, opad śniegu). Z plusów – było ciepło. Sama kopuła to około 20 cm świeży opad, który przykrył skałki, co nieco utrudniło zjazd. Na szczęście narty dały radę i przeżyły moich kilka 'pomyłek’ (pod spodem miał być śnieg, a jednak była skałka). Poniżej kuluaru, aż do obozu 3, droga idzie praktycznie w całości lodowcem. Tam warunki były bardzo lodowe, a tematu nie ułatwiał kompletny whiteout, towarzyszący mi przez połowę drogi. Dopiero po wyjechaniu z mgły poniżej 8000 zrobiło się naprawdę przyjemnie, i już szybko dotarłem do obozu 3.
Co spowodowało, że nocowaliście w trójce – pora, zmęczenie?
B.Z.: Mamy z Oswaldem zasadę, że dla bezpieczeństwa zawsze czekam na niego w najwyższym obozie. Oswald dotarł późno (zaraz przed zachodem słońca), stąd decyzja, że z kontynuacją czekamy do rana.

Bartek podczas zjazdu z Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)
Oswald, udało ci się zrobić zdjęcia i filmy z ataku szczytowego, jak to wyglądało z twojego punktu widzenia?
Oswald Rodrigo Pereira: Starałem się zebrać trochę materiału filmowego ze zjazdów Bartka już podczas wyjść aklimatyzacyjnych, bo wiedziałem, że przy samym wierzchołku energii i możliwości nagrywania będzie już bardzo mało. Tak więc spożytkowałem każde nasze wyjście. Przy samym ataku szczytowym skoncentrowałem się na ujęciach nocnych, potem w kuluarze, ale najważniejszy był szczyt. Sekwencja ostatnich metrów wchodzenia na wierzchołek bardzo mi się podoba i tak samo pierwsze, wymagające metry zjazdu Bartka. Kosztowało mnie to dużo energii, ale myślę, że wstydu nie ma.
Zjazd z obozu 3 był trudny? Czy może to już była przyjemność?
B.Z.: Z obozu 3 zjeżdżałem wcześniej już kilka razy. Teren w tych warunkach (bardzo dużo lodu, dodatkowo przykrytego przez leciutki opad) był wymagający, ale przynajmniej dobrze znałem linię. Jednak z ciężkim, naprawdę ciężkim, plecakiem okazało się to niebanalne. Do tego narty po zarzynaniu po skałkach już nie były jak żyleta, a lód pozostał tak samo twardy. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że może namioty od agencji w obozach byłyby jednak fajną opcją na przyszłe projekty.

Bartek i Oswald w jednym z obozów na Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)
Podczas akcji górskiej narzekałeś na infekcję – ona przyczyniła się do przerwania pierwszego ataku. Jak wpłynęła na tempo i samopoczucie?
B.Z.: Tempo chyba nie było najgorsze, bo wyprzedziliśmy wszystkich, włącznie z tymi na tlenie. Natomiast rzeczywiście Oswald w tym ataku szedł na absolutnym chillu, a ja na wysokim tętnie. Dało mi to na pewno mocno do myślenia. Już z góry zakładaliśmy, że możemy potraktować to wyjście jako aklimatyzacyjne, więc decyzja nie przyszła nam z trudem.

Oswald i Bartek w bazie pod Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)
To był najpełniejszy zjazd z Makalu – bez tlenu z butli oczywiście. Cel został osiągnięty? Cieszy cię ten wyczyn?
B.Z.: Gdzieś w głębi miałem nadzieję, że kuluar będzie bardziej wyśnieżony i uda się to nieco ładniej zrobić. Nie lubię odpinania nart, ale mając na uwadze, na jakie warunki trafiliśmy w tym sezonie, jestem zadowolony. Od osób, które były tam nie po raz pierwszy, dowiedziałem się, że w poprzednich latach góra była nieporównywalnie lepiej wyśnieżona. Nie zawsze szczęście musi nam sprzyjać.
Teraz wypoczywacie w Katmandu. Będziecie wracać w góry? Co wiecie o warunkach na Kanczendzondze?
O.P.: Tak, wycofaliśmy się jedynie na kilka dni, żeby zaleczyć stany zapalne (dolegliwy kaszel, ból gardła i powikłania po ataku szczytowym), ale z każdą godziną lepiej jest lepiej. 18 maja ruszamy z powrotem w góry. Jesteśmy zaaklimatyzowani i liczymy, że Kanczendzonga da nam jeszcze szansę. Wiemy, że na tej górze działa już zespół, który ostatnio zawrócił z ataku szczytowego z wysokości 7700 metrów ze względu na duże ilości śniegu. Chcemy wnieść świeże siły, potrafimy być mocni i skuteczni, ale udowodniliśmy również, że potrafimy rozsądnie się wycofać.

CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA