17 maja 2024 14:11

Makalu – historyczny zjazd. Rozmowa z Bartkiem Ziemskim i Oswaldem Rodrigo Pereirą

Kilka dni temu Bartek Ziemski i Oswald Rodrigo Pereira weszli na Makalu (bez wsparcia Szerpów oraz tlenu z butli), po czym Bartek dokonał zjazdu z nartach z wierzchołka do bazy. Zespół MAD Ski Project zrealizował tym samym pierwszą część planu tegorocznej wyprawy w Himalaje. Zanim jednak przeniosą się pod Kanczendzongę to warto wrócić do tego historycznego wyczynu. Bartek i Oswald regenerują się aktualnie w Katmandu, dzięki czemu udało się z nimi przeprowadzić rozmowę.

Bartek Ziemski na szczycie Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)

***

Piotr Turkot/wspinanie.pl: Bartek, opowiedz o waszym drugim ataku. Przebiegł zgodnie z planem?

Bartek Ziemski: Raczej tak. Wyszliśmy później niż reszta, żeby nie marznąć. Na około 8000 m doszliśmy do czołówki, która stała, bo na kawałku chyba brakowało poręczy. Tam przeszliśmy bokiem i chyba dzięki temu nieco ich ruszyliśmy. Wyżej prowadzący Szerpowie, z Dorotą (Rasińską-Samoćko – red.) nas wyprzedzili i dalej torowali już do szczytu (dziękujemy!).

Wspinaliście się bez pomocy Szerpów, bez tlenu z butli. Na górze jednak działały wyprawy komercyjne, Szerpowie założyli poręczówki – na ile to pomaga, a na ile jest kłopotliwe?

B.Z.: Na pewno pomaga każda osoba działająca na górze. Opad śniegu jest zazwyczaj nieunikniony, a przez to i torowanie, które – choćby bardzo niewielkie – na dużej wysokości daje w kość.

Poręcze oczywiście ułatwiają. Co prawda dopóki teren nie jest techniczny (w tym przypadku oprócz kilku seraków jedynie kuluar francuski) z lin raczej nie korzystam, natomiast w kryzysowej sytuacji orientacyjnej mogłyby być bardzo pomocne. Niestety, jest też ich negatywna strona. Oprócz zaśmiecania góry (nawet na relatywnie mało popularnym Makalu jest mnóstwo starych lin z poprzednich sezonów) te pajęczyny utrudniają zjazd. W niektórych miejscach główną trudnością jest wyplątanie się z poręczy.

Bartek podczas zjazdu z Makalu (fot. Bartek Ziemski)

Ciebie oczywiście najbardziej interesował zjazd. Jakie warunki śniegowe i pogodowe panowały w kopule szczytowej i dalej do obozu 3?

B.Z.: Pogoda była niefilmowa – raczej whiteout (brak widoczności, opad śniegu). Z plusów – było ciepło. Sama kopuła to około 20 cm świeży opad, który przykrył skałki, co nieco utrudniło zjazd. Na szczęście narty dały radę i przeżyły moich kilka 'pomyłek’ (pod spodem miał być śnieg, a jednak była skałka). Poniżej kuluaru, aż do obozu 3, droga idzie praktycznie w całości lodowcem. Tam warunki były bardzo lodowe, a tematu nie ułatwiał kompletny whiteout, towarzyszący mi przez połowę drogi. Dopiero po wyjechaniu z mgły poniżej 8000 zrobiło się naprawdę przyjemnie, i już szybko dotarłem do obozu 3.

Co spowodowało, że nocowaliście w trójce – pora, zmęczenie?

B.Z.: Mamy z Oswaldem zasadę, że dla bezpieczeństwa zawsze czekam na niego w najwyższym obozie. Oswald dotarł późno (zaraz przed zachodem słońca), stąd decyzja, że z kontynuacją czekamy do rana.

Bartek podczas zjazdu z Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)

Oswald, udało ci się zrobić zdjęcia i filmy z ataku szczytowego, jak to wyglądało z twojego punktu widzenia?

Oswald Rodrigo Pereira: Starałem się zebrać trochę materiału filmowego ze zjazdów Bartka już podczas wyjść aklimatyzacyjnych, bo wiedziałem, że przy samym wierzchołku energii i możliwości nagrywania będzie już bardzo mało. Tak więc spożytkowałem każde nasze wyjście. Przy samym ataku szczytowym skoncentrowałem się na ujęciach nocnych, potem w kuluarze, ale najważniejszy był szczyt. Sekwencja ostatnich metrów wchodzenia na wierzchołek bardzo mi się podoba i tak samo pierwsze, wymagające metry zjazdu Bartka. Kosztowało mnie to dużo energii, ale myślę, że wstydu nie ma.

Zjazd z obozu 3 był trudny? Czy może to już była przyjemność?

B.Z.: Z obozu 3 zjeżdżałem wcześniej już kilka razy. Teren w tych warunkach (bardzo dużo lodu, dodatkowo przykrytego przez leciutki opad) był wymagający, ale przynajmniej dobrze znałem linię. Jednak z ciężkim, naprawdę ciężkim, plecakiem okazało się to niebanalne. Do tego narty po zarzynaniu po skałkach już nie były jak żyleta, a lód pozostał tak samo twardy. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że może namioty od agencji w obozach byłyby jednak fajną opcją na przyszłe projekty.

Bartek i Oswald w jednym z obozów na Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)

Podczas akcji górskiej narzekałeś na infekcję – ona przyczyniła się do przerwania pierwszego ataku. Jak wpłynęła na tempo i samopoczucie?

B.Z.: Tempo chyba nie było najgorsze, bo wyprzedziliśmy wszystkich, włącznie z tymi na tlenie. Natomiast rzeczywiście Oswald w tym ataku szedł na absolutnym chillu, a ja na wysokim tętnie. Dało mi to na pewno mocno do myślenia. Już z góry zakładaliśmy, że możemy potraktować to wyjście jako aklimatyzacyjne, więc decyzja nie przyszła nam z trudem.

Oswald i Bartek w bazie pod Makalu (fot. Oswald Rodrigo Pereira)

To był najpełniejszy zjazd z Makalu – bez tlenu z butli oczywiście. Cel został osiągnięty? Cieszy cię ten wyczyn?

B.Z.: Gdzieś w głębi miałem nadzieję, że kuluar będzie bardziej wyśnieżony i uda się to nieco ładniej zrobić. Nie lubię odpinania nart, ale mając na uwadze, na jakie warunki trafiliśmy w tym sezonie, jestem zadowolony. Od osób, które były tam nie po raz pierwszy, dowiedziałem się, że w poprzednich latach góra była nieporównywalnie lepiej wyśnieżona. Nie zawsze szczęście musi nam sprzyjać.

Teraz wypoczywacie w Katmandu. Będziecie wracać w góry? Co wiecie o warunkach na Kanczendzondze?

O.P.: Tak, wycofaliśmy się jedynie na kilka dni, żeby zaleczyć stany zapalne (dolegliwy kaszel, ból gardła i powikłania po ataku szczytowym), ale z każdą godziną lepiej jest lepiej. 18 maja ruszamy z powrotem w góry. Jesteśmy zaaklimatyzowani i liczymy, że Kanczendzonga da nam jeszcze szansę. Wiemy, że na tej górze działa już zespół, który ostatnio zawrócił z ataku szczytowego z wysokości 7700 metrów ze względu na duże ilości śniegu. Chcemy wnieść świeże siły, potrafimy być mocni i skuteczni, ale udowodniliśmy również, że potrafimy rozsądnie się wycofać.




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum