13 kwietnia 2024 11:32

Apoloniusz Rajwa – dziewięćdziesiątka to nowa siedemdziesiątka

Dziesiątego kwietnia w teatrze Witkacego w Zakopanem świętowaliśmy hucznie 90. urodziny Apoloniusz Rajwy, po prostu Poldka, meteorologa, grotołaza, najstarszego przewodnika PSPW/IVBV, ratownika TOPR, nauczyciela i dziennikarza. Znają go wszyscy w Zakopanem, a i on zna wszystkich. Wciąż energiczny, zapracowany, aktywny. Oby jak najdłużej!

Apoloniusz Rajwa (fot. arch. Apoloniusz Rajwa)

Urodził się w Podgórzu w województwie bielskim, a w 1947 zamieszkał w Zakopanem. Oczywiście wyjeżdżał, np. na studia (geografia na UJ), uczył w podstawówce koło Karpacza, ponieważ jednak jego pasją były góry, wrócił do Zakopanego. Na zawsze.

Po górach zaczął łazić już w szkole, a do Klubu Wysokogórskiego i Sekcji Taternictwa Jaskiniowego zapisał się w 1962 roku. Pięć lat później został przewodnikiem i ratownikiem tatrzańskim. Poldek lubi wszystko liczyć i zapisywać, więc wie, że w ciągu 50 lat pracy przewodnickiej poprowadził około 1600 wycieczek.

Jako speleolog w 1966 roku był jedynym zakopiańczykiem na wyprawie do Gouffre Berger,  jaskini uważanej wówczas za najgłębszą na świecie, a w 1972 kierował  czteroosobową wyprawą powierzchniowo-jaskiniową w Pamiro-Ałaj. Działał w jaskiniach tatrzańskich – m.in. w Wielkiej Śnieżnej, Ptasiej Studni, Wielkiej Litworowej, Lodowej Mułowej – i w  austriackich. Od 1974 roku szkolił grotołazów. Współautor podręcznika „Alpinizm” (1971).

Apoloniusz Rajwa (fot. arch. Apoloniusz Rajwa)

Apoloniusz Rajwa (fot. arch. Apoloniusz Rajwa)

Od 1994 roku, aż do teraz, pisze do „Tygodnika Podhalańskiego”. Nigdy nie spóźnił się z oddaniem artykułu. Opublikował około 4000 tekstów, głównie o tematyce górskiej, i to nie tylko w „Tygodniku”.

Góry górami, musiał jednak jakoś zarabiać na życie, a że interesowała go meteorologia,  przyszedł do obserwatorium na Kasprowym na praktyki, a gdy zwolnił się etat, zaczął tam pracować. W obserwatorium spędził dwanaście lat, podchodził na górę 233 razy. Byli tacy, którzy pracowali na Kasprowym dłużej, on jednak załapał się na dwa ważne wydarzenia.

W 1960 roku obserwatorium otrzymało aparat do pomiaru radioaktywności i Poldek postanowił zbadać nim napromieniowanie pokrywy śnieżnej: pobierał dwucentymetrowe próbki, topił pod lampą, czekał, aż woda wyparuje, a to, co zostało, spalał w temperaturze 800 stopni Celsjusza i notował wyniki. Na początku radioaktywność była nikła, aż nagle, 13 listopada 1961 roku, nieprawdopodobnie się zwiększyła. Powtórzone badanie wykazało te same wielkości. W nocy Poldek słuchał Głosu Ameryki i kazało się, że Związek Radziecki przeprowadził wielką powierzchniową próbę nuklearną. Oczywiście w tajemnicy. W tamtych czasach śnieg utrzymywał się w Tatrach dłużej niż teraz i gdy w lipcu Poldek poszedł pod Świnicę, pobrał próbki zalegającego jeszcze śniegu i je zbadał, wskaźniki radioaktywności dziesięciokrotnie przekraczały te zanotowane tuż po wybuchu.

https://www.facebook.com/tygodnikpodhalanski/posts/pfbid027Ht5vwFQrZnF7b7iTpJDg7nprZzWgPrsmoxKVqsAwikWiLdKxDs5afSanqk9ajdTl

W maju 1968 roku wiał natomiast halny stulecia. Skala anemometru na Kasprowym kończyła się na 70 metrach na sekundę, Poldek przywiązał się więc do kaloryfera, wziął ręczną aparaturę i wyszedł na taras. Pomiary wykazały, że wiatr wiał z prędkością 80 metrów na sekundę, czyli 288 kilometrów na godzinę. Jedną z dwóch klatek meteorologicznych zwiało do Gąsienicowej, w powietrzu latały deski i kamienie, nad Dwoistym Stawem Gąsienicowym zaobserwowano trąbę powietrzną – woda ze stawu uderzyła o zachodnią ścianę Kościelca.

Gdy pożegnał się z Kasprowym, pracował jako nauczyciel. Aż do emerytury. A nawet dłużej.

W zeszłym roku wydał sążnistą autobiografię Mój Everest (Krośnieńska Oficyna Wydawnicza). Podczas jubileuszu zaprezentował prelekcję Aniołki Apoloniusza – poświęconą paniom, które napotkał na swej drodze, w górach i nie tylko, odgrażał się, że to to ostatnia prezentacja, jaką przygotował. Mamy nadzieję, że nie.

Apoloniusz Rajwa otrzymał Złoty Krzyż Zasługi i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, został uhonorowany „Tatrzańskim Mnichem”– za całokształt działalności przewodnickiej – oraz nagrodą za propagowanie kultury górskiej przyznaną przez Polski Związek Alpinizmu i redakcję „Taternika”, wręczaną na festiwalu w Lądku Zdroju. Najbardziej ceni nagrodę Solidarności Alpejskiej „Targa d’Argenta”, którą otrzymał jako trzeci Polak (2015).

Beata Słama




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum