6 lutego 2024 16:56

Andrzej Maciata (TOPR) analizuje lawinę pod przełęczą Kondracką (28 stycznia 2024)

Jako świadek lawiny (obserwowałem ją z polany Kondratowej) oraz jako osoba, która około półtorej godziny wcześniej  przestrzegała jej uczestników przed wyjściem w tamten rejon, jak również z racji bycia ratownikiem i instruktorem TOPR, czuję się w obowiązku podzielić kilkoma uwagami.

Kilkanaście sekund przez zejściem lawiny (fot. A. Maciata)

Na powyższym zdjęciu, które zrobiłem kilkanaście sekund przed zejściem lawiny, widoczny jest ślad poprowadzony przez pierwszą grupę turystów. Grupa ta jest niewidoczna, gdyż znajdowała się po drugiej stronie grani. Widzimy trójkę turystów tuż pod granią, idącą w odstępach, oraz trójkę idącą razem. W dolej części stoku, przesłoniętej przez las, znajdowała się czteroosobowa grupa.

***

Tego dnia w Tatrach obowiązywał III („znaczny”) stopień zagrożenia lawinowego. Często stopień ten uważany jest za średni w pięciostopniowej skali. Takie podejście jest bardzo mylące, gdyż IV i V to stopnie, przy których z powodu ilości śniegu nie można fizycznie się poruszać. Przy trzecim stopniu mamy więc do czynienia z warunkami, które z jednej strony jeszcze umożliwiają nam poruszanie się, ale z drugiej stwarzają wysokie prawdopodobieństwo wypadku lawinowego.

Lawinę pod przełęczą Kondracką określamy jako bardzo dużą, gdyż wyczerpuje ona w pełni jej definicję.

Bardzo duża lawina – lawina osiąga zazwyczaj teren płaski (o nachyleniu znacznie poniżej 30°) na dystansach większych niż 50 m, może osiągnąć dno doliny.

Osiągnęła ona 750 m długości, licząc od obrywu po jej czoło, oraz 5,3 hektara powierzchni. Lawinisko w całości wypełniło dno dolinki zwanej „Piekiełkiem”.

Lawina dolina Kondratowa – Piekło 28 stycznia 2024

  • Obryw (maksymalna wysokość) – ok. 1790 m n.p.m.
  • Koniec nanosu (minimalna wysokość) – ok. 1480 m n.p.m.
  • Długość toru – ok. 750 m
  • Powierzchnia lawiny – ok. 5,3 ha

Rysunek z pomiarami lawiny (Tomasz Nodzyński / IMGW)

Lawinę spowodowali wszyscy, zarówno grupa zakładająca ślad, dwie grupy w środku, jak również grupa znajdująca się na dole. Wszyscy zdestabilizowali stok poprzez przecięcie bądź dociążenie.

Metoda redukcji Wernera Muntera pozwala nam oszacować ryzyko, jakie podejmujemy, poruszając się zimą po górach, oraz porównuje je do ryzyka, jakie podejmujemy, poruszając się po górach latem. Ryzyko podejmowane podczas wycieczek letnich, gdy nie ma pokrywy śnieżnej (więc nie ma również zagrożenia lawinowego), określa się mianem ryzyka akceptowalnego o wartości „1” . W metodzie redukcji ryzyko pozostałe, po zredukowaniu współczynnikami redukcyjnymi, nie powinno przekraczać wartości „1”. Gdy wartość jest wyższa, ryzykujemy nadmiernie. Można powiedzieć, że wraz ze wzrostem tej wartości coraz bardziej zbliżamy się do wypadku. Aczkolwiek nigdy nie możemy precyzyjne stwierdzić, przy jakiej wartości on nastąpi.

Nie będę w tym miejscu omawiał metody redukcji, której  można się nauczyć na kursach lawinowych. Powiem tylko, że sprowadza się ona do równania, w którym w liczniku znajduje się potencjał zagrożenia lawinowego a w mianowniku wartości czynników redukcji.

Potencjał lawinowy wynika wprost z wartości stopnia zagrożenia lawinowego i dla III stopnia wynosi średnio 8 (od 6 do 12). Współczynniki redukcji wynikają (WR) z naszego zachowania:

  1. Jaki kąt nachylenia ma stok, po którym się poruszamy, biorąc pod uwagę jego najstromszą część.
  2. Jaka jest wystawa stoku, po którym się poruszamy.
  3. Czy stosujemy odstępy odciążające.

W każdej z tych klas możemy uzyskać, bądź nie, współczynnik redukujący.

Na przykład, jeśli znajdujemy się poza sektorem północnym (NW – NE), uzyskujemy WR1 o wartości 2, jeśli nie – to w tej klasie nie mamy WR1.

Jeśli poruszmy się po stoku o nachyleniu mniejszym niż 40°, to również uzyskujemy WR2 o wartości 2,  jeśli jesteśmy na stoku stromszym – nie mamy WR2.

Jeśli poruszamy się po stoku w małych grupach (2 do 4 osób), to mamy WR3 o wartości 2, jeśli jesteśmy dużą grupą, większą niż 4 osoby bez odstępów – to nie mamy WR3 w tej klasie.

Zatem metoda redukcji sprowadza się do następującego równania:

Potencjał zagrożenia

————————————— ≤ 1

WR1 x WR2 x WR3

Wróćmy zatem do przeanalizowania tego konkretnego wypadku pod kątem metody redukcji. Z powodu braku możliwości precyzyjnego oszacowania wartości potencjału zagrożenia lawinowego, dla konkretnego miejsca należy przyjąć maksymalny potencjał dla stopnia obowiązującego, czyli w tym przypadku wartość 12. Fakt zejścia lawiny zmienia obraz pokrywy śnieżnej, co uniemożliwia nam zastosowanie „Nivochecku” jako narzędzia służącego do takich precyzyjnych szacunków.

Maksymalne nachylenie stoku, po którym poruszały się grupy turystów, wynosi ponad 45°, zaś oś spadku stoku to 40° szerokości północnej, czyli mamy do czynienia ze stokiem o wystawie północnej. Ze zdjęcia i opisu wynika, że na stoku tuż przed ruszeniem lawiny w tym samym momencie znajdowały się trzy małe  grupy w pewnej odległości od siebie, co powoduje, że powinniśmy je traktować jako dużą grupę co najwyżej z odstępami.

A zatem nie ma WR1, bo stok jest o wystawie północnej. Nie ma WR2, bo nachylenie stoku jest powyżej 40°. Co najwyżej możemy mówić o dużej grupie z odstępami (jednak jest to wątpliwe), co daje WR3 o wartości 2 . Równanie dla tej lawiny wygląda następująco:

12                                        12

————————————————————— = —– = 6

(WR1) brak x (WR2) brak x (WR3) 2            2

Czyli w tym przypadku ryzyko pozostałe sześciokrotnie przekroczyło wartość ryzyka akceptowalnego.

W lawinie spadło siedem osób, z których jedna uległa całkowitemu zasypaniu i poniosła śmierć. Sześć osób było częściowo zasypanych. W obrębie lawiny (powyżej i poniżej) znajdowało się jeszcze co najmniej siedem osób. Wszystkie z wyjątkiem zmarłego mogą mówić o niebywałym szczęści.

Żaden z uczestników nie posiadał odpowiedniego sprzętu lawinowego. Z rozmów, które przeprowadziłem z nimi, ostrzegając o zagrożeniu, stanowczo mogę twierdzić, że nie posiadali również elementarnej świadomości zagrożeń, jakie niesie ze sobą zima w górach.

Odpowiedź na pytanie – CO!! kierowało nimi, by iść w ten rejon w takich warunkach (pomimo ostrzeżeń), zostawiam socjologom, psychologom, a może nawet psychiatrom.

Andrzej Maciata
Ratownik instruktor TOPR




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    System ostrzegania [2]
    Andrzej dobrze wiemy, że osoby, jakie ostrzgałleś nie miały świadomości…

    6-02-2024
    sztaba