Trzecia odsłona WLB Ligi Boulderowej na 10. urodziny Muralla – relacja

Pierwsza i druga runda WLB minęły w okamgnieniu i nagle stanęliśmy w obliczu trzeciej, ostatniej w tym roku odsłony wspinaczkowego święta, tym razem na warszawskim Murallu przy Al. Krakowskiej.

WLB Liga Boulderowa na Murallu (fot. Izabela Wysocka)

Kto pamięta pierwsze edycje, kiedy ogromne kolejki ustawiały się do niewielkiej murallowej ścianki, przeznaczonej wówczas pod baldy na Annopolu, oraz kawałka specjalnie na tę okazję odkręconego panelu z ułożonymi pod ścianą materacami, ten zauważy, jak długą drogę przeszła przez te lata WLB, która podczas 7. edycji w 2019 roku przeniosła się na znacznie większą przestrzeń na Al. Krakowskiej.

Przestrzeń to w tym wypadku słowo klucz – czujne skradanie się, dynamiczne ruchy, droga po paczkach? Na wszystko znalazło się miejsce. Można było mieć w swojej grupie kilku znajomych i przez jakiś czas jedynie mijać ich z daleka. Wystarczyło rozejrzeć się dookoła i za każdym razem w zasięgu wzroku znalazł się bald, przy którym nie było nikogo. Kolejki? Co to w ogóle jest? Te kilka osób, które na sam koniec rundy zebrały się przy połogu? Miejsca na Murallu Krakowska jest pod dostatkiem.

Jak zwykle baldy były ułożone według trudności, od numeru 1 do 35, a za ich nakręcenie odpowiadało aż 10 osób, z Mikołajem Nowotnikiem – chiefem routsetterem zawodów – na czele.

WLB Liga Boulderowa na Murallu (fot. Izabela Wysocka)

Na niektórych boulderach sprawę załatwiała technika (na przykład nr 24 po paczkach), na tych w połogach balans i spryt, jednak część z nich biegła w przewieszeniu lub w dachu i poza techniką wymagała jeszcze mocnego bicepsa. WLB przyzwyczaiła nas, że nawet te łatwiejsze baldy są ciekawe, ale tym razem już niektóre z tych oznaczonych niższym numerem mogły sprawić problemy. Zaskakujący był problem z numerem 1, który dalece odbiegał od standardów często spotykanych na najłatwiejszych baldach, skupiając się na chodzeniu po paczkach. Ogólnie rezultaty udziału w tej rundzie WLB wyraźnie wskazywały wspinaczom obszary, nad którymi warto popracować, lecz zróżnicowanie dróg było na tyle duże, że chyba wszyscy uczestnicy zawodów dobrze się bawili.

WLB Liga Boulderowa na Murallu (fot. Izabela Wysocka)

Kiedy pod koniec rundy siły nieco opadają, wiele osób kieruje się ku wspomnianym już połogom, w tym przypadku – do fioletowego boulderu nr 21, który został nakręcony tak, że wymagająca równowagi część znajdowała się na początku i pozostali nie musieli wiele czekać na swoją kolej. Powodzeniem cieszyła się też znajdująca się w zacięciu osiemnastka, która choć niepozorna, dla niektórych okazała się prawdziwym wyzwaniem.

Ta runda WLB zbiegła się w czasie z 10. urodzinami Muralla, co poza balonami i fotobudką (która dawała tyle samo frajdy wspinaczom, co obecnym w strefie za ścianą dzieciom) sprawiło, że część osób mogła zakończyć swoje wspinanie, kierując się prosto na sobotnią imprezę.

A było co celebrować – trzecia runda przyciągnęła ponad 800 osób, oprócz koleżeńskiej rywalizacji dając przede wszystkim to, co ma na celu WLB, czyli dużo wspinania i dobrą zabawę.

WLB Liga Boulderowa na Murallu (fot. Izabela Wysocka)

Powody do świętowania mają również osoby, które zdobyły najwięcej punktów i dzięki złotemu biletowi zakwalifikowały się do półfinału – wyniki można sprawdzić tu:

Kobiety: Wyniki 23/24 – Kobiety – Warszawska Liga Boulderowa

Mężczyźni: Wyniki 23/24 – Mężczyźni – Warszawska Liga Boulderowa

Z Ligą następny raz widzimy się już w 2024 roku, tym razem na krakowskim Bronxie.

Izabela Wysocka




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek
    Brak komentarzy na forum