Matt Cornell, Alan Rousseau i Jackson Marvell to światowej klasy alpiniści. Amerykanie potwierdzili to przechodząc monumentalną drogę na jednej z największych i najstromszych ścian Himalajów w stylu alpejskim. Wspinaczka 2700-metrową północną ścianą Jannu (7710 m) trwała siedem dni. Szczegóły przejścia zdradza Matt Cornell.

***
Na początek kilka faktów z historii. Za pierwsze przejście północnej ściany Jannu należy uznać wspinaczkę Japończyków z 1976 roku, którzy ominęli z lewej strony stromy i trudny headwall. Rok wcześniej w podobny sposób ścianę pokonali wspinacze z Nowej Zelandii, jednak do pełnego sukcesu zabrakło im wejścia na szczyt. W 1987 roku drugiego pełnego przejścia dokonali Holendrzy, również omijając headwall. Niestety podczas tej wyprawy zginęło dwóch z nich. W 1989 roku solowego przejścia dokonał rzekomo Tomo Česen. Rzekomo, bo wiele osób powątpiewało w ten sukces.
Prawdziwie przełomowe, zresztą docenione przez kapitułę Złotych Czekanów, było przejście Rosjan z 2004 roku, którzy jako pierwsi pokonali linię bliską direttissimy północnej ściany Jannu, a więc i imponującą ścianę czołową (Direttissima Rosyjska, 6b/A3+, M6 – 2100m). Warto jednak pamiętać, że przejście to miało zupełnie inny charakter niż obecny wyczyn Amerykanów. Rosjanie pracowali nad swoją drogą dwa sezony, w tym dwa miesiące podczas drugiej wyprawy, w zespole 8-osobowym i w stylu mocno oblężniczym. Na szczycie stanęli finalnie dwaj alpiniści, Dmitr Pawlenko i Alexandr Ruczkin.
Minęło prawie dwadzieścia lat i wyczyn Amerykanów można uznać za oczywiście nieodosobniony, ale świetny przykład tego, w jakim kierunku może zmierzać alpinizm w najwyższych górach świata. Kierownik wyprawy rosyjskiej, Aleksandr Odincow skomentował:
Wszyscy wspinacze świata to koledzy i przyjaciele. A więc Matt, Alan, Jackson, to, co zrobiliście, jest wspaniałe! Jestem zachwycony! To nie tylko na krawędzi ludzkich możliwości, to ponad nie!
To prawdziwie wizjonerska wspinaczka i prawdopodobnie jedno z najlepszych przejść w stylu alpejskim minionych dekad, a więc do rzeczy.

Round Trip Ticket to nowa droga o długości 2700 metrów i trudnościach sięgających M7, AI5+, A0. Ma kilka fragmentów wspólnych z Direttissimą Rosyjską i ostatnie 200 metrów z drogą, wiodącą południowo-zachodnią granią. Kluczowy odcinek, czyli liczący 400-500 metrów headwall, alpiniści przeszli terenem wcześniej nietkniętym, na prawo od drogi Rosjan. Wspinaczka trwała siedem dni (7-13 października 2023 r.). Krótka rozmowa z Mattem Cornellem ujawnia pozostałe szczegóły:
MG: 2700 m, M7 AI5+ A0 – czy możesz dla nas rozbić to na części?
Matt Cornell: Najbardziej wymagający fragment na północnej ścianie Jannu to z całą pewnością headwall, zaczynający się na wysokości około 7000 m i kończący na wysokości około 7400 m. By się do niego dostać, trzeba pokonać skomplikowany i wyczerpujący teren poniżej. Droga zaczyna się skalnym filarem za 5.8, ale i on bywa trickowy, bo często pokrywa go śnieg. Później trzeba pokonać lodowiec, na którym nie zdobywasz zbyt wiele na wysokości, do tego to czasochłonne i nudne. Po przecięciu plateau lodowca, docierasz do głównej części góry. Szczelina brzeżna znajduje się na wysokości około 5800 m. Pierwsza część wiedzie szeroką rampą, do wysokości około 6500 m to wspinanie głównie w śniegu o nachyleniu do 80°. Później zaczynają się progi skalne o trudnościach około M5, aż wreszcie na wysokości około 7000 m zaczyna się headwall.
Jak wygląda ta kluczowa część drogi?
To równe, ciągowe wspinanie o trudnościach M6 i M7 w stromym lodzie i skale, kilka wahadeł i okazjonalne ściągnięcie ze sprzętu [A0]. Ze ściany wyszliśmy na ramię, na wysokości około 7400 metrów, skąd na szczyt podążaliśmy już za południowo-zachodnią granią.
Wspinaczka trwała, zgodnie z planem, siedem dni. Ile zajęło przejście trudności, czyli tych 400-500 metrów?
Dwa dni. Łącznie spędziliśmy trzy noce w kompletnie wiszących biwakach.

Można powiedzieć, że to była wasza trzecia próba, choć pierwsza w takim składzie. W 2021 roku wspinali się Marvell i Rousseau. W zeszłym sezonie ty i Rousseau. Wierzyliście, że tym razem się uda?
Wcześniejsze dwie próby pokrzyżowała pogoda. Okna pogodowe zamykały się zbyt szybko, wiał przeraźliwie zimny wiatr. Tym razem byliśmy raczej pewni, że jeśli tylko pogoda pozwoli, damy radę ukończyć drogę.
Jak tym razem wyglądały warunki?
Temperatury w nocy spadały do około -20 stopni C, w ciągu dnia było około -12. Wiał ciągły wiatr o prędkości około 40 km/h.

Jakiego sprzętu używaliście do asekuracji?
Mieliśmy podwójny zestaw camów i stoperów, dziesięć śrub lodowych i sześć haków typu jedynka.
Czy zdarzyły się loty albo inne niebezpieczne sytuacje?
Żaden z nas nie odpadł ani razu. Wspinaczka przebiegła płynnie, jak marzenie.
Czy jesteś w stanie porównać to przejście do jakiejś innej wspinaczki?
Trudno to porównać do czegokolwiek, co widziałem. To jak wspinanie się na ścianie czołowej El Capitana, z tym że oblodzonej i na wysokości 7000 metrów.
Wielkie gratulacje!

***
Podczas swojej wyprawy Amerykanie skorzystali z pomocy tragarzy i osiołków, by przetransportować sprzęt do bazy, w której pozostały cztery osoby, w tym kucharz.
Matt Cornell, Alan Rousseau i Jackson Marvell przeszli w przeszłości wiele dróg wielkiego kalibru. Dokładnie w tym samym składzie warto wspomnieć o Aim for the bushes (AI6 M6 X, 1600 m) na wschodniej ścianie Mount Dickey (Alaska), oraz Slovak Direct (VI 5.9 X M6 WI6, 2700 m) na Denali w rekordowym czasie 21 godzin i 35 minut.

Pozwolenie na Jannu tej jesieni uzyskali również działający w ramach tej samej wyprawy, lecz niezależnie, Sam Hennessey i Michael Gardner. Celem tej dwójki jest inna droga na Jannu East (7460 m). Póki co nie mamy od nich wieści.
Michał Gurgul
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA