Miyar Expedition 2023 zakończona podwójnym sukcesem. Łupem Włochów padają nowe drogi w Himalajach Indyjskich
Alessandro Baù, Lorenzo D’Addario, Jerome Perruquet i Francesco Ratti to czterech mocnych wspinaczy i przewodników górskich z Włoch, którzy we wrześniu wzięli na cel dwa szczyty w stosunkowo rzadko odwiedzanej dolinie Miyar w indyjskiej części Himalajów. Powstały dwie nowe drogi: Wind of Silence (6b+, 500 m) na Neverseen Tower i Super Thuraya (6c, 500 m) na Mont Maudit.
***
Dolina Miyar, którą niektórzy nazywają Yosemitami Indii, należy do pasma górskiego Himalaje Lahul i rozciąga się na długości około 100 km pomiędzy miejscowością Udajpur (2743 m / ujście rzeki Miyar do Chandra–Bhaga) a przełęczą Kang La (5468 m). Większość szczytów w górnej części doliny i jej odnogach pozostaje nadal niezdobytych. Wiele nie posiada nazw i wysokości. Większość wypraw wybiera dolinę Tawa, w której znajduje się Neverseen Tower. Jako pierwszy zdobył ją w 1992 roku Paolo Vitali, alpinistyczny odkrywca doliny Miyar.
Polakom dolina Miyar znana jest głównie za sprawą dwóch wypraw. Podczas pierwszej z nich, w 2005 roku David Kaszlikowski i Michał Król zdobyli dziewiczy szczyt (5620 m), który nazwali nieoficjalnie Lotos Peak. Kaszlikowski pisał o niej tak:
(…) to absolutnie odludne miejsce które było eksplorowane jedynie przez kilka ekspedycji, a zostało odkryte dopiero na początku lat 90-tych. Wiele szczytów pozostaje niezdobytych (nie są nawet nazwane). Wielkie ściany podobne do Turnii Trango w Karakorum wyrastają tu wysokość ok. 6000m. Już samo dotarcie w głąb Miyaru, szczególnie do bocznych dolinek, ma wymiar eksploracji, a na niektórych lodowcach do dziś nie przeprowadzono nawet rekonesansu (…). Tutejsza kapryśna pogoda jest porównywana do groźnej aury Patagonii.
Druga polska wyprawa działała w Miyar w 2006 roku. Michał Apollo i Marek Żołądek weszli wtedy na dziewiczy szczyt (5650 m), który nieoficjalnie nazwali Masala Peak. Jako pierwsi zdobyli również przełęcz w górnej części doliny Tawa o wysokości około 5690 m (nieoficjalnie St. Christopher Pass). Drugi zespół działający w ramach tej wyprawy, czyli Michał Król i Przemysław Wójcik, zdobył turnię ochrzczoną nieoficjalnie jako Geruda Peak (5640 m).
Latem 2012 roku zespół w składzie Michał Apollo, Marek Żołądek i Phil Varley (UK) dokonał pierwszego wejścia na dziewiczy szczyt w dolinie Tawa. Wspinacze nadali mu ładną nazwę: Forgotten Peak (5889 m). Z kolei droga, którą wspięli się na jego wierzchołek to Never Ending Story V+, WI4, 650 m (+150 m podejścia lodowcem o nachyleniu 40 st. z plateau lodowca Tawa). Akcja górska trwała 27 godzin.
***
Wróćmy do Włochów i września 2023 roku. Celem zespołu Baù-D’addario-Perruquet-Ratti było otwarcie nowej drogi w dolinie Miyar na jednej z dwóch gór, Neverseen Tower lub Mahindra Peak. Alpiniści mieli podjąć decyzję dopiero na miejscu, w zależności od zastanych warunków. Tyle wiedzieliśmy przed ich wyjazdem. Historię tej wyjątkowo ciekawej wyprawy poznaliśmy dopiero niedawno, po miesiącu niemal zupełnej ciszy.

Po kilku dniach trekkingu przez dolinę Miyar zespół dotarł do bazy położonej na wysokości około 4000 m. Okres wysokiego ciśnienia atmosferycznego sprzyjał aklimatyzacji. Pierwsze wyjście to rekonesans na Neverseen Tower. Włosi przeszli lodowiec Takdung i po ośmiu godzinach marszu dotarli do podstawy niezdobytej dotąd wschodniej ściany góry. Okazało się, że warunki są dobre, a kilka możliwych linii wygląda obiecująco. Alpiniści zostawili pod ścianą sprzęt potrzebny do założenia prowizorycznego ABC i wrócili do bazy.
Przed wejściem w wymarzoną drogę musieli jeszcze zdobyć aklimatyzację na czymś mniej wymagającym. Wybór padł na pobliski Enzo Peak, „łatwy i przyjemny, ale jeszcze niezdobyty”, jak powiedział Francesco Ratti. Włosi wspinali się południowo-wschodnią granią. Po wejściu na szczyt i chwili relaksu w słońcu zeszli do ABC, gdzie spędzili noc. Kolejnego dnia wrócili do bazy, gdzie przez kolejne dni odpoczywali i czekali na następne okno dobrej pogody.
Wind of Silence, 6b+, 500 m / Neverseen Tower
Wspinaczka wschodnią ścianą Neverseen Tower była zagadką. Tłumaczy Alessandro Baù:
Chyba najtrudniejsze było podjęcie decyzji, którą drogę wybrać. Podczas pierwszej wizyty aklimatyzacyjnej oglądaliśmy ją uważnie, szukając systemów rys prowadzących na szczyt. Jednak po wspinaczce na Enzo Peak, warunki pogodowe uległy zmianie, pojawiły się obfite opady śniegu. W związku z tym musieliśmy zrezygnować z oczywistej linii, wiodącej wyraźnym filarem w prawej części ściany. Teraz większy sens miała wspinaczka systemem rys w środkowej części ściany, do których mogliśmy dotrzeć z przełęczy pomiędzy Neverseen Tower i Lotus Peak. Ta linia wydawała się bardziej wymagająca, ale sucha, a więc bezpieczniejsza. Jak zawsze: człowiek swoje, a góra swoje.

Niepewność i niestabilna pogoda trwały około tygodnia. Wreszcie, około 20 września w prognozach pojawiło się kilka dni stabilnej pogody. Włosi wyruszyli do ABC, gdzie niestety czekała na nich przykra niespodzianka. Baù wspomina:
Kiedy wróciliśmy na lodowiec Takdung, temperatura była znacznie niższa. Cały płaskowyż pokryło 10 cm świeżego śniegu, ale to jeszcze nic. Ściana była zalepiona świeżym lodem.
Opowieść kontynuuje Francesco Ratti:
Mimo to wbiliśmy w drogę. Wspięliśmy się żlebem na przełęcz, gdzie znaleźliśmy stare poręczówki hiszpańskiej ekipy, która próbowała wspiąć się od strony Chhudong, ale wycofała się po przejściu zaledwie jednej długości liny. Zdecydowaliśmy się wejść w ścianę nieco niżej niż Hiszpanie, by uniknąć „kolizji”. Słońce grzało skałę i sprzyjało topnieniu lodu i śniegu. Tego dnia przeszliśmy wiele metrów, po czym zjechaliśmy na dół. Zostawiliśmy liny, by następnego dnia kontynuować wspinaczkę od najwyższego osiągniętego punktu.
21 września pogoda była idealna. Szybkie podejście po linach i dalsza wspinaczka przebiegała w genialnej jakości skale i była – jak wspominają wspinacze – „zawsze przyjemna i nigdy zbyt trudna”.

Po południu zaczęło wiać, a zimno stawało się coraz dotkliwsze. Baù, D’addario, Perruquet i Ratti byli już na wielkiej półce poniżej grani szczytowej, gdzie znaleźli dobre miejsce na biwak. Postanowili nie zjeżdżać. Do grani zostały już tylko dwie długości liny. Baù:
Drugiego dnia wspinaczki o godzinie 14:00 weszliśmy na szczyt. Chwilę podziwialiśmy widoki na sąsiednie doliny po czym rozpoczęliśmy zejście. Ze ściany zjechaliśmy tuż przed zmrokiem, przemarznięci, ale szczęśliwi, że udało nam się dokonać czwartego wejścia na tę górę i tak elegancko rozwiązaliśmy zagadkę jej niezdobytej dotąd, wschodniej ściany.
Nazwa Wind of Silence, nawiązuje do wiatru i ciszy, które towarzyszyły alpinistom podczas wspinaczki. Zespół używał haków, ale nie osadził żadnego spita.
Super Thuraya, 6c, 500 m / Mont Maudit
Decyzja o drugim celu wyprawy zapadła spontanicznie. Włochów skusiła położona nieco niżej niż Neverseen Tower, Mont Maudit. Góra została już wcześniej zdobyta od strony Chhudong, jednak jej południowo-zachodni filar, wznoszący się majestatycznie nad lodowcem Takdung, pozostawał nietknięty.

Druga wspinaczka zespołu Baù-D’addario-Perruquet-Ratti w dolinie Miyar rozpoczęła się 25 września. Relacjonuje Jerome Perruquet:
Po pierwszym dniu w bardzo zimnym wietrze i lekkim opadzie śniegu, drugi był znacznie lepszy. Zaczęliśmy wspinaczkę z obozu u podstawy ściany, pod pięknym, jeszcze rozgwieżdżonym niebem. Przeszliśmy kolejno wszystkie osiem wyciągów, po czym, już po zachodzie słońca, stanęliśmy na szczycie Mont Maudit.

Powrót do obozu odbył się przy akompaniamencie lodowatego wiatru i szczekających zębów. Podczas zjazdów Włosi założyli stałe stanowiska, aby przyśpieszyć zejście, a także ułatwić przejście drogi przyszłym zespołom. Perruquet podsumowuje:
Naprawdę dobrze się bawiliśmy. I tu nie brakowało komplikacji, ale to część gry. Ostatecznie udało się i powstała kolejna piękna linia na wcześniej niezdobytej ścianie. Druga nowa droga to ogromna satysfakcja.
Nazwa Super Thuraya nawiązuje do „super” jakości skały oraz firmy telekomunikacyjnej Thuraya, z której usług nie wolno korzystać w Indiach, co sprawiło Włochom trochę kłopotów.

Michał Gurgul
źródła: MountainBlog.it, Planet Mountain, arch. Wspinanie.pl, AAJ
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA