Dzisiaj, tj. 23 lipca zginął w Tatrach Jan Świder (lat 64) wybitny wspinacz, wielki miłośnik gór. Aktywny w latach 80. w Himalajach, Tatrach i Alpach, autor wielu świetnych przejść. Dzisiaj po przejściu drogi na południowej ścianie Pośredniej Kapałkowej Turni, w trakcie przejścia grani w kierunku Lodowego Szczytu w rejonie Wielkiej Kapałkowej Turni spadł, ponosząc śmierć na miejscu.

***
Zginął wspaniały i uczynny człowiek, wielki miłośnik gór, niestrudzony eksplorator Tatr. Swoją przygodę z górami zaczął w KW Kraków w roku 1979. Szybko z Podkrakowskich Skałek trafił w Tatry. M.in. w zimie 1981 roku z Eugeniuszem Chrobakiem w bardzo dobrym czasie przeszedł Komin Stanisławskiego na Wołowej Turni, a w lecie z Andrzejem Marciszem Kurtykówkę na Małym Młynarzu, Kopejkový Filar i Cuňasovą cestę na zach. Łomnicy oraz Płyty Pochyly’ego i drogę Kriššáka na pd. Kieżmarskiego Szczytu. Potem doszły wyjazdy w Alpy. M.in. z Bogdanem Śmigielskim przeszedł w roku 1981 drogę Philippa i Flamma na Punta Tissi w Dolomitach. W zimie 1983 z Piotrem Lutyńskim wschodnią ścianę Matterhornu, w lecie, w Dolomitach ze Zbyszkiem Tatarczuchem drogę Rattiego na Cima Su Alto, a z Wojtkiem Bryłą dokonał III przejścia Della Liberta na Torre Venezia. Z kolei w lecie 1984 z Jackiem Jasińskim przeszedł drogę Cassina i Via Chiara na Piz Badile. W roku 1985 w wszedł z francuskim alpinistą na Cerro Puca Punta (5202 m) w Andach Peruwiańskich. W tym roku uzyskał też uprawnienia instruktora alpinizmu. W 1986 uczestniczył w letniej wyprawie na Dhaulagirii, zespołowi kierowanemu przez Eugeniusza Chrobaka ostatecznie nie udało się jednak zdobyć szczytu.
Sprawy rodzinne i zawodowe sprawiły, że na ponad dwadzieścia lat odszedł od intensywnej działalności alpinistycznej. W góry i skały powrócił niespełna kilkanaście lat temu. Samotnie przechodził liczne granie tatrzańskie. Ostatnim dużym zrealizowanym projektem był przejście w czerwcu 2022, w 13 godzin ostrzem grani Tatr Bielskich od Kobylego Wierchu do Rogowej. Wspinał się w lecie i w zimie, w zespołach i samotnie. Przeszedł wiele trudnych klasyków tatrzańskich, m. in. na zach. Łomnicy, pd. Kieżmarskiego Szczytu, pd. Batyżowieckiego Szczytu, pd. Wołowej Turni i Galerii Osterwy. Z Kazimierzem Ambrożym „bawił się” w tworzenie ciekawych kombinacji na Mnichu (np. Zacięcie Biela, Rysy Hobrzańskiego, Półki Starosty i wyjścia eRem czy dół Sadusia, dwa wyciągi American Beauty i dwa końcowe Sprężyną). 9 lipca 2023 roku zrobił z Adamem Śmiałkowskim nową drogę „Świecznik koneserów” na Czarnym Kopiniaku, w dolinie Czarnej Jaworowej, w jednym z Jego ulubionych miejsc w ostatnim czasie. Tam też, wcześniej, 1. maja 2023 roku przeszedł swoją ostatnią zimową drogę, pokonując samotnie lodowe progi na Wyżnią Lodową Przełęcz. Lubił się także wspinać w skałkach, traktując je jednak przede wszystkim jako trening przed Tatrami. W ostatnich kilku sezonach ulubionymi „urządzeniami” treningowymi stała się Baba Jaga i Freney na Zakrzówku. Ten drugi cel po raz pierwszy przeszedł wprawdzie tylko „na wędkę” w roku 2020, ale za to w pierwszej próbie, co zważywszy na staż rocznikowy, jest ewenementem.
Był ciepłym, troskliwym, życzliwym i dobrym człowiekiem. Doświadczali tego nie tylko najbliżsi czy koledzy, ale też przypadkowo spotkani w górach ludzie. W sierpniu 2016 roku na drodze Šádek-Zlatnik, na pd. ścianie Kołowego Szczytu natrafiliśmy na zespół Słowaków, z których idący na drugiego nie był w stanie pokonać pierwszego trudnego miejsca na drodze. Ostatecznie zjechał do podstawy ściany, a jego osamotniony partner, Mišo Matuš dokończył drogę z nami. To spotkanie zaowocowało wieloma wyprawami. Jasiu i Mišo przeszli razem 17 dróg w Tatrach w lecie i 16 w zimie, głównie lodowych. Gdy w zeszłym roku Mišo uległ wypadkowi rowerowemu, Jasiu wielokrotnie Go odwiedzał i zabiegał o konsultacje medyczne dla niego w Polsce. Dwa tygodnie temu byli razem na spacerze nad Zielony Staw Kieżmarski, Jasiu mobilizował Mišo do aktywności jako najlepszej rehabilitacji po wypadku. Nigdy nie zapominał o towarzyszach górskich wypraw. Był jednym z inicjatorów wmurowania w roku 2019 tablicy pamiątkowej na Symbolicznym Cmentarzu pod Osterwą w 30. rocznicę śmierci na Mount Evereście Eugeniusza Chrobaka, Mirosława Dąsala, Mirosława Gardzielewskiego, Zygmunta A. Heinricha i Wacława W. Otręby.
Pełen radości i energii do ostatniej chwili, pozostawił po sobie niezrealizowane pomysły i dojmującą pustkę.
Jacek Ostaszewski przy współpracy Zbigniewa Tatarczucha
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA
W Tatrach zginął Jan Świder
[']
Odpowiedzi: 21