23 lipca 2022 12:17

Maciej Kimel samotnie na tatrzańskim „Expanderze” – 19 godzin i 43 minuty!

Świetna tatrzańska wiadomość. Słynna łańcuchówka Expander doczekała się kolejnego przejścia i to samotnego. Maciej Kimel (KW Sakwa, Salewa) uporał się z tym niezwykłym wyzwaniem w czasie 19 godzin i 43 minut (21 lipca).

Expander to tatrzańska łańcuchówka składająca się z 4 Sprężyn, biegnących na 4 różnych tatrzańskich ścianach. Połączenie w jedną łańcuchówkę Sprężyn wymyślił śp. Krzysztof Pankiewicz. Składa się ona z czterech dróg Macieja Gryczyńskiego, są to:

  • Sprężyna VI (Mały Młynarz, 16 wyciągów),
  • Sprężyna VI/VI+ (Kocioł Kazalnicy, 8 wyciągów),
  • Sprężyna VII- (Mnich, 5 wyciągów),
  • Sprężyna VI+ (Kościelec, 4 wyciągi).

Wspinaczka Maćka to 2. samotne oraz 6. w ogóle przejście Expandera. Pierwsze miało miejsce w 2003 roku za sprawą Czesława Szury, któremu udało mu się uzyskać dobry czas – 25 godzin.

W sumie Expander doczekał się dotychczas 5 przejść – Pankiewicz-Panufnik (1989, 17 godzin), Belczyński-Tomaszewski (1996, 23 godziny), Szura (2003, samotnie, 25 godzin), Mirowski-Tekieli (2019, 15 godzin i 52 minuty), Ciesielski-Sułowski-Tekieli (2021, 1. przejście zimowe, 43 godziny i 55 minut – za tę wspinaczkę otrzymali Kraków Mountain Award na 18. KFG).

***

Oto relacja Maćka z samotnej tatrzańskiej wyprawy:

Tegorocznych sezon jest dla mnie nietypowy pod wieloma względami. Jest to pierwszy sezon od 6 lat kiedy nie jadę w Alpy, ani na żadnego dłuższego tripa. Po drugie jest to pierwszy sezon, w którym mam nieodpartą ochotę pobyć sam w górach, zaznać górskiej przygody oraz zrobić coś co sprawi, że mój mózg będzie wywrócony na drugą stronę…

„Expander” nr 1 – zaliczony! (fot. M. Kimel)

Letnie drogi w Tatrach pomimo tego, że są piękne, nie pozwalają na zaznanie tzw. brukwy. Co z tym zrobić? Trzeba uciec w świat łańcuchówek – tak właśnie zrobiłem.

„Expander” nr 2 – zaliczony! (fot. M. Kimel)

Założenia były proste. Rozeznać temat i zrobić Expandera solo poniżej 24 godzin. Drogę na Mnichu oraz Kotle znałem, niewiadomymi były jedynie Sprężyny na Małym Młynarzu oraz Kościelcu. Kilka dni przed startem zrobiłem rekonesans. Ku mojemu zaskoczeniu ściana Małego Młynarz okazał się bardzo przystępna. Na zapatentowanie Kościelca nie było już czasu. Uznałem, że jeśli zrobię 3 drogi, to nie ma szans, żebym nie przeszedł tej ostatniej.

„Expander” nr 3 – zaliczony! (fot. M. Kimel)

Suche fakty:

  • 4:00 start na Małym Młynarzu
  • 7:03 szczyt Małego Młynarza
  • 9:20 start na Kotle Kazalnicy
  • 12:20 Sanktuarka
  • 13:10 szczyt Kazalnicy
  • 14:00 Morskie Oko
  • 15:43 start na Mnichu
  • 17:42 koniec drogi
  • 19:10 Szpiglasowa Przełęcz
  • 20:54 Zawrat
  • 22:00 Mylna Przełęcz (bez znajomości)
  • 22:30 start na Kościelcu
  • 23:43 koniec drogi
  • 4:00 Murowaniec
  • 6:45 bagietka i kawa na BP

„Expander” nr 4 – czyli całość zaliczona! (fot. M. Kimel)

Wspinałem się na linie 60 m, zestaw standardowy, set offsetowych kości, 12 karabinków. Do asekuracji używałem Gri Gri + micro, nie pakowałem liny do plecaka. Przez cały dzień wypiłem 11 litrów wody, zjadłem 6 batonów, 4 żele i 3 paczki żelków. Zegarek pokazał 52 000 kroków oraz 2700 deniwelacji. Na sztywno zrobiłem 14 wyciągów, 3 na lotnej. Na drugiego wspinałem się klasycznie, bez korzystania z małpy.

Bez wątpienia było to jedno z najtrudniejszych doświadczeń górskich w moim życiu. Kryzys przy podejściu na Zawrat, lot i minięcie stanowiska na Kotle (wyleciałem z kępa trawy), sakramencki upał panujący przez cały dzień i ostateczne zniszczenie na zejściu z Kościelca.

Brukwa w Murowańcu… (fot. M. Kimel)

Teraz jestem strasznje „styrany” ale szczęśliwy i spełniony jako wspinacz, oczywiście do czasu :-)

Z tego miejsca chciałbym podziękować ludziom, bez których nie było by tego sukcesu – Gabrysi Bobak, Michałowi Czechowi, Wadimowi Jabłońskiemu, Michałowi Królowi i Paulinie Zelin.

Jedna z nagród – poranek na Małym Młynarzu (fot. M. Kimel)

Podziękowania za pomoc w logistyce dla Kacpra Tekieliego i Bartlomieja Stoch-Michny.

Wielkie dzięki Salewa za wsparcie sprzętowe!

***

Maciek to doświadczony i wszechstronny wspinacz. Ma na swym koncie m.in. drogę Pakistańskie Disco na zachodniej ścianie dziewiczego Trydentu (6150 m) w dolinie Shimshal (w zespole z Michałem Czechem i Wadimem Jabłońskim), a także drogę Direttissima Gabbarou-Long na Czerwonym Filarze Brouillard w masywie Mont Blanc (z Michałem Czechem), czy tatrzańskie Halucynacje – nową drogę w masywie Gerlacha (w zespole z Michałem Czechem i Wadimem Jabłońskim). W Tatrach przeszedł samotnie zimą Filar Kazalnicy z Ostrogą (2-4 marca 2021). Brał również udział w wyprawach na Lhotse (2019) i zimowej na Trango Tower (2022). W skałach wspina się na poziomie VI.5.

Na koniec krótki komentarz Maćka Ciesielskiego i Kacpra Tekielego (współautorów zimowego, a w przypadku Kacpra również najszybszyego, przejścia Expandera):

Maciek: Szacuneczek. Coś wiem o kryzysie na tej trasie, choć mnie dopadł na zejściu ze Szpiglasowej. Super. Czapki z głów. Kto nie był, może mieć problem z wyobrażeniem sobie co to za wyczyn!

Kacper: Solowe przejście Expandera zasługuje na szczególne uznanie, ponieważ wspinacz, musi zabrać ze sobą praktycznie tyle samo sprzętu co zespół. Wpływa na to dość loteryjna jakość Sprężyny na Kotle Kazalnicy, oraz obowiązkowy zjazd na tej drodze. Konieczność wypośrodkowania czynników bezpieczeństwa i świeżości (minimalizacja zmęczenia) stanowi w moim mniemaniu jeden z filarów Alpinizmu. Maciek nie po raz pierwszy udowodnił, że jest w tym świetny.

Redakcja




  • Komentarze na forum Dodaj swój wątek

    Expander - solo po 19 latach [6]
    Maćku, Dla mnie tatrzańska najwyższa półka. Po Twoim samotnym zimowym…

    25-07-2022
    rumanowy