Słynny „Dreamcatcher” także dla Michaeli Kiersch
Jest i drugie kobiece przejście drogi Dreamcatcher 9a. Niedługo po Paige Claassen wielki klasyk Squamish pokonała Michaela Kiersch.

***
Michaela Kiersch poprowadziła drogę kilka dni po swojej rodaczce, ale dopiero teraz podzieliła się tą informacją na swoim profilu. A pisze między innymi:
Dreamcatcher był moim marzeniem, odkąd Chris Sharma zrobił pierwsze przejście w 2005 roku. Prawdę mówiąc przez wszystkie te lata czułam, że jest poza moim zasięgiem. Próbowałam drogi trzy lata temu i nie potrafiłam konsekwentnie powtarzać ruchów. Przed tym wyjazdem do Squamish skupiłam się na wzmocnieniu siły palców, wytrzymałości, ćwiczyłam dużo na campusie. Byłam w stanie zrobić wszystkie przechwyty już pierwszego dnia, byłam podekscytowana i zaczęłam składać w całość większe odcinki (…).
Podwójne prowadzenie tak znanej i wymagającej linii nie zdarza się często. Dla 26-letniej Kiersch Dreamcatcher to do tego najpoważniejsza droga w dorobku. Wcześniej pokonywała wiele dróg 8c i 8c+ (pierwsze 8c i 8c+ zrobiła w 2016 roku). Amerykanka głównie koncentrowała się na swoim krajowym podwórku, jednym z jej ciekawszych skalnych osiągnięć jest z pewnością Necessary Evil w Virgin River Gorge – droga znana z przejścia Chrisa Sharmy w 1997 roku (Amerykanin miał wtedy 16 lat i przed sobą długą światową karierę).
Samo Dreamcatcher, wizytówka Cacodemon Boulder w Squamish, powstało w 2005 roku. Do dziś droga uzbierała niewiele powtórzeń. Pierwsze, dopiero cztery lata po otwarciu drogi przez Chrisa Sharmę, padło łupem Kanadyjczyka Seana McColla. Potem byli jeszcze: Ben Harnden (2012), Alex Megos (2016, popisowa jednodniowa akcja, taka w stylu Niemca), Mike Foley (2017), Jimmy Webb (2018), Nicholas Milburn (2019) i teraz dwie Amerykanki.
źródło: Instagram
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA