Oswald Rodrigo Pereira zdobył Broad Peak
Filmowiec, dziennikarz, reporter – raczej w takich kategoriach myśli o sobie Oswald Rodrigo Pereira, który towarzyszył himalaistom PHZ na kilku wyprawach, w tym na zimowym K2. Niemniej wraz z biegiem lat Oswald zdobywa doświadczenie, trenuje i poprawia kondycję fizyczną, dzięki czemu sam jest w stanie poruszać się bezpiecznie i szybko w najwyższych górach świata – co właśnie potwierdził wchodząc na Broad Peak.

***
Jednym z celów Oswalda było zrobienie dobrych zdjęć K2, stąd wybór celu. Jednak sportowe ambicje dziennikarza i filmowca są ciągle żywe, a apetyt na szczyty zdaje się rosnąć. Pomimo warunków dalekich od idealnych udało mu się zdobyć szczyt Broad Peaku w dobrym tempie, bez tlenu z butli i w towarzystwie dwóch innych wspinaczy (bez przewodników). Na swoim instagramowym profilu Oswald relacjonuje:
[…]
15 lipca doszedłem z bazy do obozu 2. Kolejnego dnia czułem się bardzo silny, a także dodatkowo zmotywowany pół-rocznicą śmierci Sergi Mingote. 17 lipca wcześnie rano wyruszyłem w górę wraz z małym zespołem, podążającym za HAPsami. Szybko natrafiliśmy na olbrzymie ilości świeżego śniegu. Tuż po południu pokonaliśmy olbrzymią szczelinę, jednak dalsze torowanie w głębokim puchu było niemożliwe. Zawróciliśmy do obozu 3.
Wieczorem w namiocie, po ponad dziesięciu godzinach ciężkiej pracy byłem pewien, że nie dam rady wyjść w górę po raz kolejny. A jednak! Obudziliśmy się w środku nocy i ruszyliśmy. Do 7800 m były poręczówki, a powyżej wspinaliśmy w zespole trójkowym – wraz z Hugo (Boliwia) i Nielsem (Belgia) – korzystając częściowo ze starych lin, ale głównie bez asekuracji, w jednym kluczowym miejscu związani. Nasza trójka stanęła na szczycie o 15:15. Bez dodatkowego tlenu i po dwóch dniach niesamowicie ciężkiej pracy – jako pierwsi na Broad Peaku w tym sezonie.
Gratulujemy Oswaldowi i pozostałym himalaistom!

Wiadomość od Oswalda
BROAD PEAKPrzygotowałem obszerny opis naprawdę dobrej akcji.Były tam wspomnienia, opowieść o łzach na szczycie. Radości i uldze. O podziękowaniu za wsparcie. I o tym jak najpierw wyszedłem z kamerą do Obozu II. A potem III. A następnie dzień po dniu wychodziłem z Obozu III, wracałem i na nowo próbowałem pójść na Szczyt. Na Szczyt, o którym pomyślałem 1 marca 2018 „chciałbym tu zacząć”.Była opowieść o tym jak walczyłem z ogromną szczeliną, ale też jak powyżej 7800 m poszliśmy sami w zespole trójkowym z Hugo (Boliwia) i Nielsem (Belgia). Jak dotarliśmy w tym sezonie jako pierwsi na szczyt przymykając oko na niebezpieczne nawisy śnieżne, związani liną, uparci, ale rozsądni.I jak stanęliśmy na tym szczycie o 15:15. Bez tlenu i uśmiechnięci.I jeszcze jedna była opowieść. O dramatycznym zejściu, w którym pomagałem jednej osobie. O zejściu, które zakończyło się szczęśliwie o 05:10. To wszystko było w notatce, która zaginęła w moim telefonie.Także krótko: wszedłem na Broad Peak. Jestem bezpieczny w Bazie.
***
Monika Witkowska – wypadek na Broad Peaku
W tym samym czasie na Broad Peaku doszło do groźnego wypadku w udziałem polskiej podróżniczki. Wspinająca się z dodatkowym tlenem, jednak opuszczona przez Szerpę, Monika Witkowska znalazła się w trudnej sytuacji powyżej obozu 3.

Po wcześniejszej aklimatyzacji Monika Witkowska wyszła z bazy z zamiarem ataku szczytowego w nocy z 14 na 15 lipca. Pierwszego dnia dotarła do obozu 2 na wysokości 6400 m. 16 lipca po dotarciu do obozu 3 (7000 m), alpinistka i podróżniczka komentowała:
Zaskoczenie – w Camp 3 jest internet i to o niebo lepszy niż w bazie. A skoro tak, to mogę pokazać jakie tu mamy widoki! Ale droga z Camp 2 do Camp 3 dała mi się we znaki. Na szczęście jutro dzień na rest i dopiero wieczorem start na szczyt.

Zgodnie z planem wieczorem 17 lipca Monika wyruszyła z obozu 3 w górę. Ze względu na doniesienia o nowej, 10-metrowej szczelinie lodowej, która miała utrudnić i wydłużyć wspinaczkę, zdecydowała się na szybszy, bezpośredni atak na szczyt – z pominięciem obozu 4.

Podczas ataku szczytowego Monika pięła się w górę samotnie, po tym gdy jej HAPs wycofał się ze względu na ból brzucha. Była jeszcze noc, Witkowska poruszała się sprawnie, choć z dodatkowym obciążeniem, przejętym od Szerpy.
Jako pierwszy nawalił aparat tlenowy. To, w połączeniu z innymi problemami, których szczegółów jeszcze nie znamy, doprowadziło do upadku. Witkowska zsunęła się stokiem ok. 100 m, zanim udało jej się wyhamować czekanem. Straciła część wyposażenia, jednak doszła do siebie i o własnych siłach wróciła do obozu 3 – na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Wczoraj Monika zeszła do bazy.
Michał Gurgul
CIESZ SIĘ WSPINANIEM, CIESZ SIĘ CZYTANIEM
Mamy nadzieję, że ten tekst Ci się spodobał, że Cię zainspirował, zaciekawił, dostarczył Ci informacji. Jeśli tak to zachęcamy Cię do wsparcia serwisu. Dzięki Tobie będziemy mogli działać jeszcze lepiej. Wielkie dzięki! Do zobaczenia na ściance albo w skałach.
REKLAMA

Well done !!!!!
Oswaldooooooo!!!!!!! Dobra robota brachu, teraz biegusiem na szczyt K2.... Trzymam kciuki za bezpieczny powrót. Powodzenia
Odpowiedzi: 13